Po pierwszej połowie, w której przeważał Rosenborg, to Legia prowadziła 1:0. Bramkę w 36. minucie zdobył Ljuboja. Kilka minut wcześniej miejscowej ochronie podpadli kibice „Wojskowych”, którzy wyważyli drzwi prowadzące do pomieszczenia wewnątrz stadionu. W drugiej połowie gole zdobywali już tylko gospodarze, a konkretnie Reginiussen i Diskerud.
Po remisie 1:1 w pierwszym spotkaniu Legia wydawała się być w gorszej sytuacji od norweskiej drużyny. Kibice „Wojskowych” liczyli na powtórkę z zeszłego roku, kiedy to po remisie 2:2 przy Łazienkowskiej warszawianie pokonali w Moskwie Spartak 3:2.

Już w 2. minucie Legia mogła zagrozić bramce Rosenborga, ale dośrodkowania z rzutu wolnego Łukasika nie zdołał przeciąć żaden z jego kolegów. Chwilę później młody pomocnik warszawskiego zespołu po rzucie rożnym zagrał ręką we własnym polu karnym. Sędzia jednak tego nie dostrzegł i nie podyktował „jedenastki”. W 4. minucie świetną sytuację miał Elyounoussi, który znalazł się sam na sam z bramkarzem. Kuciak zdołał jednak odbić jego strzał nogą, choć i tak piłka przeleciała tuż obok prawego słupka. W 9. minucie Ljuboja zdecydował się na strzał ze skraju pola karnego, ale nie trafił czysto w piłkę, przez co ta powędrowała dobry metr od bramki.
W kolejnych minutach zdecydowanie przeważali gospodarze. Utrzymywali się dłużej przy piłce, podawali celniej i częściej znajdowali się pod bramką rywala. Nękali szczególnie stronę, po której grał Wawrzyniak. W międzyczasie za brutalny faul i powstrzymanie kontry żółtą kartkę dostał Radović. W 22. minucie na strzał z dystansu z woleja zdecydował się Gol. Piłka poleciała jednak wyżej niż dalej i po raz kolejny Orlund nie musiał interweniować. Kilka minut później Mix przebiegł kilkanaście metrów z piłką i nieatakowany zdecydował się na strzał z około 25 metrów. Futbolówkę, która zmierzała poza bramkę, asekurował do końca Kuciak, który chwilę późnej wściekał się na swoich kolegów za pozostawienie pomocnika norweskiej drużyny bez opieki. Po kilkudziesięciu sekundach, gdyby Saganowski podał nieco lżej do Gola, ten drugi wbiegłby z piłką w pole karne i miałby sytuację bramkową.
Po około pół godzinie gry kibice dali kolejny powód do zamknięcia „Żylety”. Kilkunastu fanów Legii postanowiło wyskoczyć ze swojego sektora i siłą otworzyć drzwi do pomieszczenia należącego do stadionu Rosenborga, mimo interwencji ochrony. Po kilku minutach ci najbardziej „niesforni” fani zostali prawdopodobnie upomnieni przez swoich kolegów i wrócili na swój sektor. A na boisku nadal przeważał Rosenborg. Legia miała problemy z wyprowadzaniem kontrataków, o atakach pozycyjnych nie wspominając. Nic więc nie zapowiadało tego, co zdarzyło się 36. minucie. Gol przejął piłkę w środku pola, ta trafiła do Ljuboi i Legia znalazła się w sytuacji trzech na jednego. W środku Serb miał jeszcze Saganowskiego i Gola, ale zdecydował się na indywidualne wejście w pole karne. Fani „Wojskowych” pewnie byli już gotowi zwyzywać Ljuboję za egoizm, ale ten świetnie uderzył w kierunku dłuższego słupka, pokonując bramkarza gospodarzy. Mimo gola gra nie uległa zmianie, tak samo jak postawa kibiców gości, którzy odpalili race, za co klub może zostać ukarany. Dodatkowo w ogniu stanęło kilka krzesełek. Najważniejsze jednak, że Legia do przerwy prowadziła 1:0.











