Bez niespodzianki zakończyło się starcie na stadionie Philipsa w Eindhoven. Faworyzowane PSV pokonało warszawską Legię 1:0 po golu Mertensa. Legia, mimo słabej pierwszej połowy, nie poddała się i dzielnie walczyła o wyrównanie. Zabrakło jednak szczęścia i umiejętności.
Jeszcze przed meczem piłkarze Legii wiedzieli, że czeka ich bardzo trudna przeprawa. Bardziej renomowany rywal od samego początku postawił pogromcom Spartaka Moskwa trudne warunki. Już od pierwszego gwizdka wysoko atakował warszawiaków, stosując ostry pressing. Przynosiło to wymierne korzyści. Już po 180 sekundach gry Dusan Kuciak popisał się bardzo dobrą interwencją, broniąc uderzenie Driesa Mertensa. Minutę później kolejną okazję dla zespołu z Eindhoven zmarnował Ola Toivonen, fatalnie pudłując. Napór PSV jednak trwał. Naciskani legioniści posyłali piłkę w aut. W 12. minucie Kuciak piąstkował futbolówkę po rzucie rożnym. Zaraz po tym pewnie obronił słaby strzał Mertensa, a w kolejnej akcji nie zaszkodził mu złapany na spalonym Tim Matavż.
Dopiero po kwadransie gry pierwszą okazję wypracowała sobie Legia. Jednak zagranie Macieja Rybusa z rzutu wolnego minęło głowy wszystkich zawodników i poprzeczkę. 120 sekund później świetnym wślizgiem popisał się Artur Jędrzejczyk, blokując strzał jednego z przeciwników. Ogromnym ostrzeżeniem dla piłkarzy Macieja Skorży było pudło Matavża po uderzeniu z sześciu metrów. Gol dla PSV wisiał w powietrzu i padł. W 21. minucie błąd obrony i zbyt dalekie wyjście Kuciaka wykorzystał Mertens, umieszczając futbolówkę w siatce. To tylko podbudowało gospodarzy, który kontynuowali napór, zmuszając legionistów do błędów. W pewnym momencie nie popisał się słowacki bramkarz ekipy z Polski, wypluwając piłkę. W następnej akcji jednak pewnie poradził sobie ze strzałem Matavża.
Początek trzeciego kwadransa był udany dla Legii. Udany ze względu na wyprowadzoną kontrę, którą zmarnował Danijel Ljuboja za mocnym podaniem do Rybusa. W rewanżu po akcji gospodarzy bliski pokonania Kuciaka był Michał Żewłakow. Po jego kiksie i dobitce rywala futbolówka wyszła na rzut rożny. Zaraz po tym z linii pola karnego o uderzenie pokusił się Mertens, lecz został zablokowany. Wkrótce nieco odważniej ruszyła Legia. Najpierw Manu wywalczył rzut rożny, a chwilę później dośrodkowanie Rybusa nie dotarło do Janusza Gola. Na 240 sekund przed końcem fatalnie zachował się Manu, tracąc piłkę w pobliżu po karnego. Szczęśliwie dla niego, strzelca gola udało się złapać na spalonym. W doliczonym czasie gry dośrodkowywać próbował Rybus, ale nie zmieniło to wyniku spotkania.
Początek drugiej połowy nieoczekiwanie należał do zawodników Macieja Skorży. Pierwszy sygnał do ataku dał Janusz Gol, choć fatalnie spudłował. 180 sekund później w pole karne futbolówkę posłał Rybus. Głową uderzył ją Marcin Komorowski. Choć uczynił to, stojąc tyłem do bramki, niewiele zabrakło do słupka. Zaraz po tym, jak akcję zakończoną zbyt dalekim wypuszczeniem sobie piłki przeprowadził Ivica Vrdoljak, o strzał pokusił się Miroslav Radović. Wprowadzony w drugiej połowie Serb przymierzył z dystansu, ale chybił. Jednak PSV nie zapomniało, jak się atakuje, i chwilę później Kuciaka próbował zaskoczyć Matavż. Zaraz po tym, jak Komorowski zażegnał niebezpieczeństwo po nieporozumieniu Vrdoljaka z Jędrzejczykiem, przestrzelił Jeremain Lens.










