Mecze fazy pucharowej Ligi Mistrzów, lekko mówiąc, nikogo nie zachwyciły. Większość spotkań była po prostu nudna, a kibice zasypiali nie tylko przed telewizorami. Mamy nadzieję, że nieco więcej będzie się działo w spotkaniach 1/16 finału Ligi Europy. Jedną z par tworzy duet Legia Warszawa – Ajax Amsterdam.
Kibice stołecznej drużyny oraz polskiej piłki z drżeniem serca patrzyli na tzw. grzanie kulek podczas ceremonii losowania fazy pucharowej mniej elitarnych europejskich rozgrywek. Rozgrzani do czerwoności obserwowali kolejne losowane pary. Legia, jako triumfator swojej grupy, z miejsca wylądowała wśród drużyn rozstawionych. I zaczęły się pytania: czy rzeczywiście warszawiakom się to opłacało? Koszyki były piekielnie mocne, jednak nie ma się co oszukiwać. Jeśli „Wojskowi” chcą liczyć się w walce o ćwierćfinał, to nie mogą bać się byle kogo. Ajax był odrzutem z Ligi Mistrzów. Większość drużyn miała lepszy bilans od niego, stąd obecność Holendrów w słabszej grupie.
W Polsce na szczęście panowały stonowane nastroje. – To trudne losowanie. Finansowo nie da się nas z nimi porównać. Są w miejscu, do którego dążymy – mówił Henning Berg. Dużo bardziej cieszyli się w Amsterdamie, gdzie nikt nie krył radości z trafienia na mistrzów T-Mobile Ekstraklasy. – Nie lekceważę Legii, ale wolę zagrać z nią niż z Zenitem czy Napoli – komentował Frank de Boer.
Radości nie krył również Arkadiusz Milik, który wymienił uprzejmości z prezesem stołecznego klubu, Bogusławem Leśnodorskim.
Celtic też był faworytem…
Żaden z bukmacherów nie ukrywa, że znacznie więcej zapłaci za zwycięstwo Legii Warszawa. Ajax regularnie gra w Champions League, jest zespołem dużo bardziej doświadczonym. Nic więc dziwnego, że za każdą postawioną złotówkę na Holendrów można podwoić nagrodę. Ewentualny triumf podopiecznych Henninga Berga przybliża nas do wyjęcia z lokalu czterokrotności wkładu. Różnica na papierze jest wielka. Pamiętajmy jednak, że papier przyjmie wszystko, boisko już niekoniecznie.
Od razu przypomina się dwumecz z Celtikiem Glasgow w eliminacjach Champions League. Mistrzowie Szkocji mieli zgwałcić Polaków. Jak wyszło? I dlaczego miałoby nie dojść do powtórki z rozrywki? Tym razem Legia ponownie nie jest stawiana w roli faworyta.
– Przed dwumeczem z Ajaksem nie jesteśmy stawiani w roli faworyta i myślę, że to dla nas dobrze. Jesteśmy w stanie sprawić niespodziankę – mówi Bartosz Bereszyński, osoba dość ściśle powiązana z odpadnięciem mistrza Polski z eliminacji Ligi Mistrzów. Teraz na szczęście jest już to dawno za nim. W myślach nie ma już również feralnej porażki w lidze z Jagiellonią: – – wyjaśnia. – – wtóruje mu Igor Lewczuk.











