Fot. 2014.09.21 KRAKOW PILKA NOZNA T-MOBILE EKSTRAKLASA SEZON 2014/2015 FOOTBALL POLISH EKSTRAKLASA SEASON 2014/2015 WISLA KRAKOW – LEGIA WARSZAWA N/Z ORLANDO SA GOL, RADOSC, BRAMKA NA 0-1 FOTO RAFAL RUSEK / PRESSFOCUS
Mecze fazy pucharowej Ligi Mistrzów, lekko mówiąc, nikogo nie zachwyciły. Większość spotkań była po prostu nudna, a kibice zasypiali nie tylko przed telewizorami. Mamy nadzieję, że nieco więcej będzie się działo w spotkaniach 1/16 finału Ligi Europy. Jedną z par tworzy duet Legia Warszawa – Ajax Amsterdam.
Kibice stołecznej drużyny oraz polskiej piłki z drżeniem serca patrzyli na tzw. grzanie kulek podczas ceremonii losowania fazy pucharowej mniej elitarnych europejskich rozgrywek. Rozgrzani do czerwoności obserwowali kolejne losowane pary. Legia, jako triumfator swojej grupy, z miejsca wylądowała wśród drużyn rozstawionych. I zaczęły się pytania: czy rzeczywiście warszawiakom się to opłacało? Koszyki były piekielnie mocne, jednak nie ma się co oszukiwać. Jeśli „Wojskowi” chcą liczyć się w walce o ćwierćfinał, to nie mogą bać się byle kogo. Ajax był odrzutem z Ligi Mistrzów. Większość drużyn miała lepszy bilans od niego, stąd obecność Holendrów w słabszej grupie.
W Polsce na szczęście panowały stonowane nastroje. – To trudne losowanie. Finansowo nie da się nas z nimi porównać. Są w miejscu, do którego dążymy – mówił Henning Berg. Dużo bardziej cieszyli się w Amsterdamie, gdzie nikt nie krył radości z trafienia na mistrzów T-Mobile Ekstraklasy. – Nie lekceważę Legii, ale wolę zagrać z nią niż z Zenitem czy Napoli – komentował Frank de Boer.
Radości nie krył również Arkadiusz Milik, który wymienił uprzejmości z prezesem stołecznego klubu, Bogusławem Leśnodorskim.
Celtic też był faworytem…
Żaden z bukmacherów nie ukrywa, że znacznie więcej zapłaci za zwycięstwo Legii Warszawa. Ajax regularnie gra w Champions League, jest zespołem dużo bardziej doświadczonym. Nic więc dziwnego, że za każdą postawioną złotówkę na Holendrów można podwoić nagrodę. Ewentualny triumf podopiecznych Henninga Berga przybliża nas do wyjęcia z lokalu czterokrotności wkładu. Różnica na papierze jest wielka. Pamiętajmy jednak, że papier przyjmie wszystko, boisko już niekoniecznie.
Od razu przypomina się dwumecz z Celtikiem Glasgow w eliminacjach Champions League. Mistrzowie Szkocji mieli zgwałcić Polaków. Jak wyszło? I dlaczego miałoby nie dojść do powtórki z rozrywki? Tym razem Legia ponownie nie jest stawiana w roli faworyta.
– Przed dwumeczem z Ajaksem nie jesteśmy stawiani w roli faworyta i myślę, że to dla nas dobrze. Jesteśmy w stanie sprawić niespodziankę – mówi Bartosz Bereszyński, osoba dość ściśle powiązana z odpadnięciem mistrza Polski z eliminacji Ligi Mistrzów. Teraz na szczęście jest już to dawno za nim. W myślach nie ma już również feralnej porażki w lidze z Jagiellonią: – – wyjaśnia. – – wtóruje mu Igor Lewczuk.
W drużynie jest spokój. Wiemy dobrze, że takie mecze jak z Jagiellonią się zdarzają i nie można robić tragedii z jednego nieudanego spotkania
Wiadomo, że humory popsuła nam porażka z Jagiellonią, bo każdy mecz bez zwycięstwa daje do myślenia, ale z drugiej strony trzeba myśleć już tylko o tym spotkaniu, które jest przed nami. W Holandii zagramy oczywiście inaczej niż w ekstraklasie
Nastroje są bojowe. Nic dziwnego. To gra nie tylko o najlepszą szesnastkę Ligi Europy, ale również o spore pieniądze dla klubu. Legia z boiska „podniosła” już prawie 3 mln euro. Przed nimi szansa na zgarnięcie kolejnych 350 tysięcy europejskiej waluty. Aby się to udało należy awansować do 1/8 finału. Do tego warto pamiętać, że zainteresowanie kolejnymi spotkaniami na Starym Kontynencie będzie rosło. Im bliżej ostatniego meczu na Stadionie Narodowym w stolicy Polski, tym więcej oczu patrzeć będzie na rywalizujących graczy. W T-Mobile Ekstraklasie takiej szansy na promocję na pewno nikt nie zagwarantuje.
50 tysięcy gardeł kontra 11 piłkarzy
Mecz z udziałem publiczności odbędzie się tylko w Amsterdamie. Z tego powodu ubolewają wszyscy. – Gra bez kibiców może być dla nas atutem, ale wolę trybuny pełne widzów – mówił kapitan Ajaksu, Niklas Moisander. Podobne zdanie do Fina ma jego szkoleniowiec. – Słyszałem, że Legia ma problemy z kibicami i mamy grać na pustym stadionie. To źle, bo nie ma wtedy odpowiedniej atmosfery, ale na to nic nie poradzimy.
Na szczęście chociaż na Amsterdam ArenA będzie się działo. Jeszcze w przeddzień spotkania mówiło się o wykupionych 45 tysiącach biletów. Pojemność wynosi 51 tysięcy, jednak pamiętajmy, że na zakup miejscówki lokalni kibice mają jeszcze trochę czasu. Ponadto pusty ma być sektor gości – fani Legii mają zakaz wyjazdowy. Jednak Paweł Zarzeczny zarzeka się w swoim wideoblogu, że w stolicy Holandii mają pojawić się polscy fanatycy. Tylko czy pojawią się na stadionie?
Wiadomo już, że na Amsterdam ArenA zobaczymy wielką oprawę. Poinformowali o tym polscy dziennikarze, którzy pojawili się już dziś na stadionie, prezentując na Twitterze wiele zdjęć z obiektu.
Ciekawe, czy holenderska oprawa będzie wyglądała tak samo efektownie jak te szykowane przez kreatywnych fanów Legii?
Kibice Ajaksu zrobią na stadionie niezły raban. Poziom decybeli gwałtownie skoczy, jednak z pewnością serca podopiecznych Henninga Berga nie znajdą się nagle w okolicach gardła. Podobny harmider przeżywają przecież co dwa tygodnie przy Łazienkowskiej 3. O tym, że tak będzie, zapewnia m.in. Bartosz Bereszyński: – Kibice są zawsze dwunastym zawodnikiem i szkoda, że u nas stadion będzie pusty, a my będziemy słyszeć zamiast dopingu własne pokrzykiwania. Jakaś tam przewaga po stronie Ajaksu na pewno w związku z tym jest – jego kibice rykną i ten doping będzie niósł rywali. My jednak jesteśmy przyzwyczajeni do hałasu i nie robi to na nas wrażenia.
Tajna broń Legii Warszawa
Wielkim osłabieniem CWKS-u będzie brak Ondreja Dudy. Słowak nie poleciał do Amsterdamu z powodu kontuzji, jednak najprawdopodobniej zdąży wrócić na rewanż w Warszawie. Niestety, Henning Berg stracił ten pierwiastek szaleństwa i nieprzewidywalności na boisku. Piłkarze mówili, że mają nadzieję, iż uda im się czymś zaskoczyć Ajax. Kto wie? Może pomogą w tym fani wielokrotnego mistrza Holandii.
Prezes Leśnodorski utrzymał w tajemnicy wiele ciekawych transferów, o których dowiedzieliśmy się dopiero dziś. Jednym z nich z pewnością jest nieznany do tej pory w stolicy Michael Feldman. Urodzony w Milwaukee w stanie Wisconsin do tej pory zasłynął głównie prowadzeniem własnej audycji. Obyśmy się jednak szybko przekonali, że ten 65-latek skradnie show nie radiowymi, ale piłkarskimi umiejętnościami.
Google Tłumacz z Arkadiusza Malarza zrobił Arkadiusza Schildera, a z Kuby Rzeźniczaka Jamesa. Tak zdaniem portalu kibiców wygląda kadra mistrza Polski na starcie z Ajaksem. Który z nich okaże się największym zaskoczeniem czwartku?
Pogrom w 1969 roku
Historia starć holenderskiego zespołu z polskimi mistrzami prezentuje się dość biednie. Tylko raz Ajax mierzył się z ekipą znad Wisły. W 1969 roku Holendrzy trafili na Ruch Chorzów. „Niebiescy” nie postawili najmniejszego oporu i jeśli ktoś pamięta, co rok temu Real Madryt zrobił z Schalke Gelsenkirchen, to tamto spotkanie było zapewne wersją retro masakry na Veltins Arena. Mecz zakończył się brutalnym pogromem 7:0.
Co zrobić, by „Operacja Ajax” nie zakończyła się kompletną tragedią i klapą? Z pewnością Legia będzie musiała zagrać inaczej niż w lidze. Mecze po powrocie T-Mobile Ekstraklasy nie napawają optymizmem. Spotkanie ze Śląskiem Wrocław przebiegało głównie pod dyktando gospodarzy, goście dyktowali warunki w meczu Legia – „Jaga”. Trudno jednoznacznie stwierdzić, na co stać legionistów. Chcielibyśmy wierzyć, że jest to tylko zasłona dymna, jednak faza grupowa i m.in. mecz z Trabzonsporem na wyjeździe pokazały, że toporny futbol drużyny Henninga Berga może wystarczyć jedynie do obrony Częstochowy. O równorzędną rywalizację będzie bardzo trudno.
Wszystko zależeć będzie od postawy środkowych pomocników defensywnych. W systemie 4-2-3-1 decydujące znaczenie będzie miał duet Tomasz Jodłowiec – Ivica Vrdoljak. Na tej pozycji Norweg ma znacznie większe pole do popisu, jednak na występy Dominika Furmana w tak ważnych spotkaniach jest chyba jeszcze za wcześnie, a jeśli chodzi o Helio Pinto – warszawska drużyna w tym spotkaniu nie będzie potrzebowała raczej jeszcze głębszego wycofywania piłek do defensywy, a ekspediowania jej jak najdalej od własnego pola karnego.
Zadaniem defensorów będzie powstrzymanie skrzydeł, które są najgroźniejszą bronią Ajaksu Amsterdam. W szczególności uważać będzie trzeba na szalejącego w ostatnim spotkaniu Kishnę. Oby tylko ofensywne ustawienie 4-3-3 nie dziurawiło defensywy „Wojskowych” jak sera. Niestety, jeśli legioniści zagrają tak jak w ostatnich dwóch meczach, to…
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Mecze fazy pucharowej Ligi Mistrzów, lekko mówiąc, nikogo nie zachwyciły. Większość spotkań była po prostu nudna, a kibice zasypiali nie tylko przed telewizorami. Mamy nadzieję, że nieco więcej będzie się działo w spotkaniach 1/16 finału Ligi Europy. Jedną z par tworzy duet Legia Warszawa – Ajax Amsterdam.
Kibice stołecznej drużyny oraz polskiej piłki z drżeniem serca patrzyli na tzw. grzanie kulek podczas ceremonii losowania fazy pucharowej mniej elitarnych europejskich rozgrywek. Rozgrzani do czerwoności obserwowali kolejne losowane pary. Legia, jako triumfator swojej grupy, z miejsca wylądowała wśród drużyn rozstawionych. I zaczęły się pytania: czy rzeczywiście warszawiakom się to opłacało? Koszyki były piekielnie mocne, jednak nie ma się co oszukiwać. Jeśli „Wojskowi” chcą liczyć się w walce o ćwierćfinał, to nie mogą bać się byle kogo. Ajax był odrzutem z Ligi Mistrzów. Większość drużyn miała lepszy bilans od niego, stąd obecność Holendrów w słabszej grupie.
W Polsce na szczęście panowały stonowane nastroje. – To trudne losowanie. Finansowo nie da się nas z nimi porównać. Są w miejscu, do którego dążymy – mówił Henning Berg. Dużo bardziej cieszyli się w Amsterdamie, gdzie nikt nie krył radości z trafienia na mistrzów T-Mobile Ekstraklasy. – Nie lekceważę Legii, ale wolę zagrać z nią niż z Zenitem czy Napoli – komentował Frank de Boer.
Radości nie krył również Arkadiusz Milik, który wymienił uprzejmości z prezesem stołecznego klubu, Bogusławem Leśnodorskim.
Celtic też był faworytem…
Żaden z bukmacherów nie ukrywa, że znacznie więcej zapłaci za zwycięstwo Legii Warszawa. Ajax regularnie gra w Champions League, jest zespołem dużo bardziej doświadczonym. Nic więc dziwnego, że za każdą postawioną złotówkę na Holendrów można podwoić nagrodę. Ewentualny triumf podopiecznych Henninga Berga przybliża nas do wyjęcia z lokalu czterokrotności wkładu. Różnica na papierze jest wielka. Pamiętajmy jednak, że papier przyjmie wszystko, boisko już niekoniecznie.
Od razu przypomina się dwumecz z Celtikiem Glasgow w eliminacjach Champions League. Mistrzowie Szkocji mieli zgwałcić Polaków. Jak wyszło? I dlaczego miałoby nie dojść do powtórki z rozrywki? Tym razem Legia ponownie nie jest stawiana w roli faworyta.
– Przed dwumeczem z Ajaksem nie jesteśmy stawiani w roli faworyta i myślę, że to dla nas dobrze. Jesteśmy w stanie sprawić niespodziankę – mówi , osoba dość ściśle powiązana z odpadnięciem mistrza Polski z eliminacji Ligi Mistrzów. Teraz na szczęście jest już to dawno za nim. W myślach nie ma już również feralnej porażki w lidze z Jagiellonią: – – wyjaśnia. – – wtóruje mu Igor Lewczuk.
W drużynie jest spokój. Wiemy dobrze, że takie mecze jak z Jagiellonią się zdarzają i nie można robić tragedii z jednego nieudanego spotkania
Wiadomo, że humory popsuła nam porażka z Jagiellonią, bo każdy mecz bez zwycięstwa daje do myślenia, ale z drugiej strony trzeba myśleć już tylko o tym spotkaniu, które jest przed nami. W Holandii zagramy oczywiście inaczej niż w ekstraklasie
Nastroje są bojowe. Nic dziwnego. To gra nie tylko o najlepszą szesnastkę Ligi Europy, ale również o spore pieniądze dla klubu. Legia z boiska „podniosła” już prawie 3 mln euro. Przed nimi szansa na zgarnięcie kolejnych 350 tysięcy europejskiej waluty. Aby się to udało należy awansować do 1/8 finału. Do tego warto pamiętać, że zainteresowanie kolejnymi spotkaniami na Starym Kontynencie będzie rosło. Im bliżej ostatniego meczu na Stadionie Narodowym w stolicy Polski, tym więcej oczu patrzeć będzie na rywalizujących graczy. W T-Mobile Ekstraklasie takiej szansy na promocję na pewno nikt nie zagwarantuje.
50 tysięcy gardeł kontra 11 piłkarzy
Mecz z udziałem publiczności odbędzie się tylko w Amsterdamie. Z tego powodu ubolewają wszyscy. – Gra bez kibiców może być dla nas atutem, ale wolę trybuny pełne widzów – mówił kapitan Ajaksu, Niklas Moisander. Podobne zdanie do Fina ma jego szkoleniowiec. – Słyszałem, że Legia ma problemy z kibicami i mamy grać na pustym stadionie. To źle, bo nie ma wtedy odpowiedniej atmosfery, ale na to nic nie poradzimy.
Na szczęście chociaż na Amsterdam ArenA będzie się działo. Jeszcze w przeddzień spotkania mówiło się o wykupionych 45 tysiącach biletów. Pojemność wynosi 51 tysięcy, jednak pamiętajmy, że na zakup miejscówki lokalni kibice mają jeszcze trochę czasu. Ponadto pusty ma być sektor gości – fani Legii mają zakaz wyjazdowy. Jednak Paweł Zarzeczny zarzeka się w swoim wideoblogu, że w stolicy Holandii mają pojawić się polscy fanatycy. Tylko czy pojawią się na stadionie?
Wiadomo już, że na Amsterdam ArenA zobaczymy wielką oprawę. Poinformowali o tym polscy dziennikarze, którzy pojawili się już dziś na stadionie, prezentując na Twitterze wiele zdjęć z obiektu.
Ciekawe, czy holenderska oprawa będzie wyglądała tak samo efektownie jak te szykowane przez kreatywnych fanów Legii?
Kibice Ajaksu zrobią na stadionie niezły raban. Poziom decybeli gwałtownie skoczy, jednak z pewnością serca podopiecznych Henninga Berga nie znajdą się nagle w okolicach gardła. Podobny harmider przeżywają przecież co dwa tygodnie przy Łazienkowskiej 3. O tym, że tak będzie, zapewnia m.in. Bartosz Bereszyński: – Kibice są zawsze dwunastym zawodnikiem i szkoda, że u nas stadion będzie pusty, a my będziemy słyszeć zamiast dopingu własne pokrzykiwania. Jakaś tam przewaga po stronie Ajaksu na pewno w związku z tym jest – jego kibice rykną i ten doping będzie niósł rywali. My jednak jesteśmy przyzwyczajeni do hałasu i nie robi to na nas wrażenia.
Tajna broń Legii Warszawa
Wielkim osłabieniem CWKS-u będzie brak Ondreja Dudy. Słowak nie poleciał do Amsterdamu z powodu kontuzji, jednak najprawdopodobniej zdąży wrócić na rewanż w Warszawie. Niestety, Henning Berg stracił ten pierwiastek szaleństwa i nieprzewidywalności na boisku. Piłkarze mówili, że mają nadzieję, iż uda im się czymś zaskoczyć Ajax. Kto wie? Może pomogą w tym fani wielokrotnego mistrza Holandii.
Prezes Leśnodorski utrzymał w tajemnicy wiele ciekawych transferów, o których dowiedzieliśmy się dopiero dziś. Jednym z nich z pewnością jest nieznany do tej pory w stolicy Michael Feldman. Urodzony w Milwaukee w stanie Wisconsin do tej pory zasłynął głównie prowadzeniem własnej audycji. Obyśmy się jednak szybko przekonali, że ten 65-latek skradnie show nie radiowymi, ale piłkarskimi umiejętnościami.
Google Tłumacz z Arkadiusza Malarza zrobił Arkadiusza Schildera, a z Kuby Rzeźniczaka Jamesa. Tak zdaniem portalu kibiców wygląda kadra mistrza Polski na starcie z Ajaksem. Który z nich okaże się największym zaskoczeniem czwartku?
Pogrom w 1969 roku
Historia starć holenderskiego zespołu z polskimi mistrzami prezentuje się dość biednie. Tylko raz Ajax mierzył się z ekipą znad Wisły. W 1969 roku Holendrzy trafili na Ruch Chorzów. „Niebiescy” nie postawili najmniejszego oporu i jeśli ktoś pamięta, co rok temu Real Madryt zrobił z Schalke Gelsenkirchen, to tamto spotkanie było zapewne wersją retro masakry na Veltins Arena. Mecz zakończył się brutalnym pogromem 7:0.
Co zrobić, by „Operacja Ajax” nie zakończyła się kompletną tragedią i klapą? Z pewnością Legia będzie musiała zagrać inaczej niż w lidze. Mecze po powrocie T-Mobile Ekstraklasy nie napawają optymizmem. Spotkanie ze Śląskiem Wrocław przebiegało głównie pod dyktando gospodarzy, goście dyktowali warunki w meczu Legia – „Jaga”. Trudno jednoznacznie stwierdzić, na co stać legionistów. Chcielibyśmy wierzyć, że jest to tylko zasłona dymna, jednak faza grupowa i m.in. mecz z Trabzonsporem na wyjeździe pokazały, że toporny futbol drużyny Henninga Berga może wystarczyć jedynie do obrony Częstochowy. O równorzędną rywalizację będzie bardzo trudno.
Wszystko zależeć będzie od postawy środkowych pomocników defensywnych. W systemie 4-2-3-1 decydujące znaczenie będzie miał duet Tomasz Jodłowiec – Ivica Vrdoljak. Na tej pozycji Norweg ma znacznie większe pole do popisu, jednak na występy Dominika Furmana w tak ważnych spotkaniach jest chyba jeszcze za wcześnie, a jeśli chodzi o Helio Pinto – warszawska drużyna w tym spotkaniu nie będzie potrzebowała raczej jeszcze głębszego wycofywania piłek do defensywy, a ekspediowania jej jak najdalej od własnego pola karnego.
Zadaniem defensorów będzie powstrzymanie skrzydeł, które są najgroźniejszą bronią Ajaksu Amsterdam. W szczególności uważać będzie trzeba na szalejącego w ostatnim spotkaniu Kishnę. Oby tylko ofensywne ustawienie 4-3-3 nie dziurawiło defensywy „Wojskowych” jak sera. Niestety, jeśli legioniści zagrają tak jak w ostatnich dwóch meczach, to…