Legia Warszawa – Lech Poznań, starcie numer dwa w tym sezonie. W meczu o superpuchar lepsi byli dzisiejsi goście. Wyglądali wtedy na dynamicznych, zdeterminowanych i dobrze przygotowanych do sezonu. Jak się potem to wszystko potoczyło – sami doskonale wiemy. Czy spotkanie przy Łazienkowskiej będzie dla „Kolejorza” odpowiednim momentem na tak wyczekiwane przełamanie? Z drugiej strony czy to nie jest idealna szansa dla Legii, żeby jeszcze bardziej upokorzyć odwiecznego rywala?
Dwaj nowi trenerzy obu drużyn, co oczywiste, po raz pierwszy zmierzą się przeciwko sobie. Jan Urban wraca na stanowisko trenera po siedmiomiesięcznej przerwie. Poprzednio był szkoleniowcem Osasuny, z której został zwolniony, zostawiając drużynę na 16. miejscu w tabeli Segunda Division. Nie jest to dla niego pierwszy przypadek, kiedy przejmuję zespół po Macieju Skorży. Podobna sytuacja miała miejsce ponad trzy lata temu w Legii.
Czerczesow przychodzi natomiast do stolicy, mając za sobą bardzo dobry okres w Dynamie Moskwa. Pracował tam trochę ponad jeden sezon, zajmując czwartą lokatę w ligowych rozgrywkach. Podczas letniej przerwy rosyjski klub zdecydował się zmienić swoją filozofię i ograniczyć fundusze, z tego powodu Osetyjczyk rozstał się z Dynamem za porozumieniem stron. Czerczesow jest zupełnie inną osobą niż Berg. W przeciwieństwie do Norwega nie zależy mu aż tak bardzo na merytorycznym perfekcjonizmie. Wydaje się wesołą osobą, ubóstwiająca intensywne treningi, obdarzoną dobrą ripostą, co już nieraz uwydatniło się na konferencjach prasowych.
Szydera wymierzona w Lecha trwa w najlepsze. Po czwartkowych wojażach we Florencji z drugim składem lidera Serie A poznaniacy mają już w Lidze Europy tylko o dwa punkty mniej niż w ekstraklasie. Po meczu szkoleniowiec Fiorentiny, Paulo Sousa, wychwalał grę w obronie swoich rywali i twierdził, że wykreowanie jakichkolwiek sytuacji było nie lada wyzwaniem. Świetnie spisał się Tamas Kadar, który usilnie stara się nam wymazać z pamięci swoją grę z początku rundy jesiennej. Najprawdopodobniej to on zagra dzisiaj na lewej obronie, a nie Barry Douglas.
Oprócz tego Legia powinna obawiać się Gergo Lovrencsicsa. Forma Węgra zwyżkuje, świetnie spisuje się w grze z kontrataku, a zapowiada się, że taki styl obierze w dzisiejszym meczu drużyna Jana Urbana. Ponadto wypoczęty będzie duet Pawłowski – Hamalainen. O ile ten pierwszy jest rzeczywistym zagrożeniem dla defensywy „Wojskowych”, o tyle o Finie możemy powiedzieć, że… na pewno nie zagra tym razem tak słabo jak z Ruchem.











