Legia Warszawa przegrała z PSV Eindhoven 0:3 w meczu rozgrywanym w ramach 5. kolejki Ligi Europejskiej. Bramki dla gości zdobywali Michał Żewłakow (samobójcza), Dries Mertens oraz Zakaria Labyad. Wynik ten oznacza, że to PSV zajmie pierwsze miejsce w tabeli grupy C.
Początek spotkania należał do Legii. Gospodarze starali się długo utrzymywać przy piłce i stwarzać sobie bramkowe okazje. Już w 5. minucie przed szansą na zdobycie gola stanął Rybus. Akcję rozpoczął Borysiuk, który przerzucił piłkę do znajdującego się na prawej stronie boiska Ljuboi. Serb zwodem minął rywala i dośrodkował w pole karne, gdzie znalazł się Rybus. Młody pomocnik Legii dołożył głowę, ale futbolówka po jego strzale przeleciała obok bramki. W pierwszym kwadransie szczególnie dobrze wyglądała współpraca między Ljuboją a Radoviciem, którzy dwójkowymi akcjami starali się rozmontować defensywę Holendrów.

O ile pierwszy kwadrans należał do „Wojskowych”, o tyle już drugie piętnaście minut zdominowali goście. Swoich sił próbowali Lens i Mertens, ale żaden z nich nie potrafił celnie uderzyć. Z każdą kolejną akcją PSV było coraz groźniejsze. Legioniści mieli problemy z wyprowadzeniem składnej akcji, co starali się wykorzystać goście. Wreszcie w 32. minucie piłkę z prawej strony otrzymał podłączający się Manolev. Obrońca PSV popędził w stronę bramki, wygrał przebitkę z Komorowskim i, znajdując się w polu karnym, próbował wycofać futbolówkę do wbiegającego Lensa. Lot piłki przeciął jednak Żewłakow. Zrobił to na tyle niefortunnie, że ta wpadła do bramki obok bezradnego Kuciaka.
W końcówce pierwszej części legioniści starali się wrócić do dobrej gry z początku meczu, ale goście wyraźnie dominowali pod względem szybkościowym i siłowym.
Drugą połowę lepiej rozpoczęło PSV, które dążyło do zdobycia kolejnych bramek. Okazja ku temu nadarzyła się w 56. minucie. Strootman postanowił przedrzeć się przez środek linii defensywnej Legii. Podopieczni Macieja Skorży, spodziewając się zagrania do będącego na spalonym Lensa, całkowicie odpuścili. Nie przypuszczali jednak, że także zawodnik gości zrezygnuje. Strootman, widząc, że jego partner jest na spalonym, sam pognał za piłką, doganiając ją tuż przed Kuciakiem. Holender zdołał ją trącić, ale bramkarz Legii świetnie odbił ten strzał. Futbolówka jednak znów trafiła pod nogi Strootmana, który miał przed sobą pustą bramkę. Kuciak, nie widząc innego wyjścia z tej sytuacji, pociągnął rywala za nogę. Arbiter nie miał wątpliwości i bez wahania wskazał na wapno. Na domiar złego słowackiego bramkarza ukarał czerwoną kartką.
Do bramki Legii wszedł Skaba, który już po chwili stanął przed trudnym zadaniem. Jak się okazało, zbyt trudnym. Mertens wykorzystał „jedenastkę”, spokojnie pakując piłkę w dolny róg bramki. W zasadzie od momentu, w którym Kuciak został wyrzucony z placu gry, Legia nie istniała na boisku. Za to goście z Eindhoven cały czas napierali, starając się podwyższyć wynik.











