Pierwszy raz oglądaliśmy w tej rundzie świetnie grającą Lechię Gdańsk. Podopieczni Pawła Janasa pokonali po dobrym meczu PGE GKS Bełchatów 3:1.
Spotkanie rozpoczęło się od dość twardych starć w środkowej części boiska. Przez pierwsze minuty to PGE GKS Bełchatów atakował i gościom bardzo trudno było wyprowadzać piłkę z własnej połowy. Gospodarze atakowali skrzydłami, wykorzystując przy tym szybkość Pawła Buzały i Kamila Kosowskiego. Przez większość czasu pierwszej części gry żadna drużyna nie potrafiła stworzyć sobie dogodnej sytuacji – aż do 40. minuty spotkania. Wtedy dość niespodziewanie piłkę w bramce bełchatowian umieścił Abdou Razack Traore. Skrzydłowy uderzył w lewy róg bramki strzeżonej przez Łukasza Sapelę. Golkiper gospodarzy mógł lepiej zachować się w tej sytuacji, bo choć strzał zawodnika Lechii był dość mocny, to przy dobrym ustawieniu można było to uderzenie obronić. Pierwsza połowa spotkania zakończyła się prowadzeniem gości 1:0, ale rezultat nie do końca odzwierciedlał przebieg meczu.

Druga połowa zwiastowała sporo emocji, bo znajdujący się ostatnio w dobrej formie Bełchatów ma zaledwie kilka punktów przewagi nad strefą spadkową i kolejne punkty podopiecznym Kamila Kieresia są bardzo potrzebne. Jednak to Lechia trzy minuty po wznowieniu gry zdobyła gola. W 48. minucie gry Abdou Razack Traore dograł w polu karnym do Sebastiana Madery, a ten z bliskiej odległości, uderzając z woleja, umieścił piłkę w bramce PGE GKS-u Bełchatów. Gospodarze nie odpuszczali. W 61. minucie spotkania kontaktowego gola zdobył Marcin Żewłakow. Piłka w tej sytuacji została zgrana w pole karne, podał ją Mate Lacić, futbolówka trafiła do Marcina Żewłakowa i doświadczony napastnik trafił do siatki. W tej sytuacji sędzia nie dopatrzył się ręki Lacicia, chociaż bramka nie powinna zostać uznana. Sześć minut po tym zdarzeniu znów w ataku był GKS. Tym razem z akcji wyszło więcej złego niż dobrego, ponieważ w polu karnym Lechii Gdańsk Maciej Wilusz uderzył swojego rywala i otrzymał czerwoną kartkę. Była to kolejna dość kontrowersyjna decyzja arbitra Pawła Gila.
W 75. minucie Lechia postawiła kropkę nad i. Razack Traore zagrał genialną piłkę na wolne pole do Piotra Grzelczaka, ten pognał na bramkę rywala i z zimną krwią pokonał Łukasza Sapelę. Spotkanie ostatecznie zakończyło się wygraną gości 3:1. Choć w pierwszej połowie lepiej prezentowali się gospodarze, to w drugiej części gry prym wiodła Lechia Gdańsk, dlatego w ogólnym rozrachunku wynik był jak najbardziej sprawiedliwy.











