Lechia Gdańsk doczekała się pierwszego zwycięstwa w sezonie 2026/2027. „Biało-zieloni” pokonali na własnym stadionie Pogoń Siedlce, przełamując tym samym fatalną serię spotkań bez wygranej, która ciągnęła się jeszcze od wiosny poprzedniego sezonu. Od początku rozgrywek Lechia z racji problemów kadrowych długo nie potrafiła złapać odpowiedniego rytmu. Piątkowy wieczór przyniósł wreszcie upragnione przełamanie.
Do spotkania z Pogonią Siedlce Lechia przystępowała z zaledwie jednym punktem po czterech kolejkach Betclic 1. Ligi. W poprzednich meczach „biało-zieloni” przegrali z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, Wartą Poznań i Ruchem Chorzów, a dodatkowo zremisowali z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Porażka w Chorzowie była dodatkowo bolesna, bo po stracie gola w ostatnich sekundach spotkania.
Nowe twarze dały impuls
Ważnym elementem piątkowego spotkania byli zawodnicy, którzy dołączyli do Lechii w ostatnich dniach. Klub w ostatnim czasie mocno przyspieszył na rynku transferowym, sprowadzając między innymi Artura Szacha, Axela Holewińskiego, Kevina Dodaja i Danyło Beskorowajnego. Wszyscy poza młodym bramkarzem pojawili się w podstawowym składzie na ten mecz.
Dla Lechii szczególnie istotna była postawa Szacha. Ukrainiec już w debiucie przeciwko Ruchowi Chorzów pokazał, że może być wartościowym wzmocnieniem ofensywy. Wówczas jednak zabrakło mu skuteczności. W tym starciu trener Łupaszko postanowił wystawić go na szpicy, a od początku drugiej połowy jego zadania nieco się zmieniły. Ukrainiec częściej schodził do środka i to przyniosło pożądane efekty. Najpierw sam przeprowadził świetną indywidualną akcję, po której minimalnie chybił. Po chwili był jednak bardziej skuteczny. Szach świetnie rozegrał akcję z Kevinem Dodajem i następnie świetnie wykończył akcję strzałem zza pola karnego.
Na plus na pewno można ocenić też występ Beskorowajnego. Od samego początku widać było u niego doświadczenie, czego bardzo potrzebowała drużyna w linii defensywnej. Lewonożny stoper nie bał się także wychodzić wyżej by brać udział w rozgrywaniu akcji, co też było dodatkowym atutem gospodarzy. Cała linia defensywna w tym starciu prezentowała się lepiej i to może napawać optymizmem. Oczywiście nie obyło się bez błędów, ale na idealną postawę w tyłach przyjdzie jeszcze czas.
Pogoń Siedlce z dodatkowymi problemami
Goście od samego początku spotkania byli przygotowani na głębszą obronę i wyprowadzanie kontrataków. Lechia Gdańsk znacznie częściej była przy piłce i próbowała skruszyć mur rywala. Pogoń czasami potrafiła wyprowadzić atak, a najgroźniejszą okazję stworzyli tuż przed przerwą. Wtedy też nie wykorzystali sytuacji sam na sam, a dodatkowo w późniejszym zamieszaniu w polu karnym piłka wylądowała na poprzeczce.











