Lechia Gdańsk zadbała o to, by jej sympatycy mieli udane zakończenie świąt. Drużyna Johna Carvera pokonała u siebie Koronę Kielce, chociaż nie obyło się bez drobnych problemów po przerwie. Rywal przez większość spotkania musiał radzić sobie w dziesiątkę po czerwonej kartce Sotiriou, ale miał w końcówce swój moment wiary. Do gry po urazach wróciły gwiazdy Lechii, a szczególnie świetnie spotkanie rozegrał Tomas Bobcek. Zwycięstwo pomogło na znacznie oddalić się od strefy spadkowej i to na pewno bardzo ważna kwestia przed końcową fazą sezonu.
Nawet gdy wydawało się, że będzie to jednostronny mecz, Lechia Gdańsk zadbała o większe emocje. W teorii wszystko szło poprawnie – 2:0 do przerwy, gra w przewadze, gol po przerwie na 3:0. Można było się zastanawiać, czy gospodarze zadbają o kolejne gole… no i zadbali, ale przy tym pomogli Koronie wrócić na moment do meczu. Po 75. minucie w drużynie Johna Carvera zrobiło się gorąco, ale ostatecznie trzy punkty zostały w Gdańsku, a końcowy wynik to 4:2.
Było to kolejne spotkanie w tym sezonie z udziałem Lechii Gdańsk, w którym padło dużo goli. Drużyna z Trójmiasta jest gwarantem tego, że emocji nie zabraknie, a przy tym również bardzo dobrze punktuje. Ich przewaga nad strefą spadkową jest coraz większa i wypada zacząć spoglądać w górę. Pięć punktów straty do podium to bardzo mało i kto wie, jak się to wszystko potoczy w następnych tygodniach.
– 105 bramek w 27 ligowych meczach z udziałem Lechii Gdańsk (55:50)
– Gdyby nie 5 odjętych punktów, byłoby ligowe podium i trzy punkty straty do liderującego Lecha
– Fenomenalni do oglądania Bobcek, Mena, Cirković (!), klasowy KapićJa proszę pana jestem John Carver, reżyser… pic.twitter.com/mdTaXs5UIC
— Konrad Marzec (@konmar92) April 6, 2026
Tomas Bobcek z konkretnym powrotem po urazie
Zacznijmy jednak od początku. Lechia Gdańsk w mecz z Koroną weszła bardzo dobrze i widać było, że chce sobie szybko ustawić spotkanie pod siebie. Mało brakowało, by udało się to już w 8. minucie, jednak gol Aleksandara Cirkovicia bezpośrednio z rzutu rożnego nie został uznany. Nieprzepisowo bramkarza w polu karnym powstrzymywał Tomas Bobcek i po interwencji VAR Tomasz Kwiatkowski cofnął gola. Serb dopiął jednak swego jedenaście minut później, gdy wykończył świetną kontrę swojej drużyny. Obsłużył go idealnie Bobcek i pozostało tylko skierować piłkę do bramki.
Zupełnie zapomniany przez obrońców rywali Aleksandar Cirković otwiera wynik w Gdańsku! 💪
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/ggj8f4RI2h pic.twitter.com/D6woSxkDq2
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 6, 2026
Gdańszczanie poszli za ciosem i już kilka minut później stanęli przed idealną szansą na podwyższenie wyniku. Wydawało się, że po świetnej akcji na skrzydle, Bobcek fatalnie spudłował z kilku metrów, jednak powtórka pokazała, że był tam faulowany. Po interwencji VAR, Lechia Gdańsk otrzymała rzut karny, a dodatkowo Konstantinos Sotiriou został ukarany czerwoną kartką i sytuacja gości mocno się skomplikowała. Karnego na gola zamienił Tomas Bobcek, czyniąc swój występ w pierwszej połowie niemalże kompletnym. Bardzo brakowało go przed przerwą reprezentacyjną, tak samo jak Camilo Meny i teraz z nimi w składzie Lechia wróciła do ustawień fabrycznych.
Tomas Bobcek w pół godziny z Koroną:
– asysta
– wywalczony rzut karny + czerwona
– 15. gol w sezoniePan Piłkarz wrócił i ma się dobrze. #LGDKOR
— Tomek Hatta (@Fyordung) April 6, 2026
Nonszalancja i mało jakościowe zmiany
Po przerwie w szeregi Lechii wdarło się za dużo luzu. Zawodnicy za wszelką cenę próbowali wjechać z piłką do bramki i podejmowali niepotrzebnie skomplikowane decyzje. Jedna taka akcja co prawda dała im gola na 3:0, gdy zabawę w polu karnym ładnie wykończył Rifet Kapić. Trzecie trafienie nie zamknęło jednak tego spotkania, bo wspomniana nonszalancja przyniosła złe skutki w kolejnych minutach. Najpierw Korona Kielce otrzymała rzut karny po faulu wprowadzonego z ławki Dawida Kurminowskiego, którego na gola zamienił Dawid Błanik. Chwilę później defensywa kompletnie się pogubiła i niepilnowany Pau Resta zdołał pokonać Alexa Paulsena.
Korona gra do końca! Dawid Błanik i Pau Resta z trafieniami!👀
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/ggj8f4RI2h pic.twitter.com/K9QZ6LXrQn
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 6, 2026
Były to dwa poważne sygnały ostrzegawcze, które przywróciły Koronie nadzieje na to, że nawet w osłabieniu można w Gdańsku osiągnąć dobry wynik. W Lechii za to wiele rzeczy przestało funkcjonować. Dodatkowo zmiennicy nie wnieśli na boisko oczekiwanej jakości. Szczególnie można się tu skupić na Dawidzie Kurminowskim, który wszedł z ławki w 62. minucie i finalnie zakończył mecz z golem na 4:2. Napastnik Lechii nie wniósł do gry zupełnie nic, a i sprokurował wspomniany rzut karny. Kurminowski kompletnie nie chciał się angażować w pressing. Więcej dreptał po murawie, niż robił coś pożytecznego. Oczywiście trzeba mu oddać to, że jego gol zamknął mecz. Tylko czy można tym usprawiedliwiać jego półgodzinny występ? Wątpliwe. Takimi zmianami na pewno robi sobie więcej krzywdy.
***
Pozostali zmiennicy także mieli różne momenty. Najbardziej widoczny był Bohdan Wjunnyk, który chociaż napędzał kontry prawym skrzydłem, z czym problem miewał Kacper Sezonienko. Kolejny raz za to Bartłomiej Kłudka udowodnił kibicom, że miewa spore problemy na prawej obronie i z tą pozycją Lechia Gdańsk ma obecnie największy problem. Dobrej wiosny nie ma Tomasz Wójtowicz, a i tak pozostaje pierwszym wyborem, bo jego rywal o miejsce gra gorzej. Szansę z ławki w tym meczu dostał jeszcze Tomasz Neugebauer, jednak jego występ był po prostu bezbarwny.
Doprowadzenie do tej nerwówki psuje trochę radość z wygranej. Kłudka kolejny raz nie dojeżdża poziomem, Kurminowski robi karnego z niczego… Po 3 zmianach mamy taki zjazd jakościowy, jakby całą drużynę wymieniono na rezerwowych.
— S. Kaczorowski (@_kaczorowski) April 6, 2026
Bywało w tym sezonie wiele spotkań, w których John Carver niechętnie robił zmiany i poniedziałkowy wieczór pokazał, że zapewne ma rację. Gdy tych zmian pojawia się więcej, gra drużyny zaczyna kuleć i nie dziwne, że woli trzymać się podstawowego składu jak najdłużej to możliwe. Wczoraj do zmian był też trochę zmuszony, bo Mena i Bobcek nie byli gotowi na rozegranie pełnego spotkania. Obaj byli gotowi maksymalnie na godzinę gry i warto było na nich postawić od początku.
O co może powalczyć Lechia Gdańsk w końcówce sezonu?
Oczywiście finalnie są powody do tego, by być zadowolonym po tym meczu. Wywalczone trzy punkty, strzelone cztery gole i coraz lepsza sytuacja w tabeli. Na ten moment Lechia Gdańsk ma na koncie 37 punktów, co daje dziewiąte miejsce. Przewaga nad strefą spadkową wzrosła do siedmiu punktów, a do rozegrania zostało jeszcze siedem spotkań. Jest to bardzo korzystna sytuacja i szanse na spadek drużyny Johna Carvera zmalały do minimum.
Gdyby ktoś pytał szczegółowo o te ekipy w peletonie
Lech, Jaga, Górnik ~0
Zagłębie, Raków 0.1%
GieKSa 0.4%
Lechia 1.7%
Wisła 1.9%
Motor 2.2%
Korona 5.7%
Motor 5.9%
Piast 9.6%— Piotr Klimek (@pklimek99) April 6, 2026
Warto zatem zacząć spoglądać w górę tabeli. Aktualnie Lechia do piątego miejsca, które może dać grę w pucharach traci zaledwie dwa punkty. Do podium strata wynosi za to pięć punktów, więc na pewno apetyty w końcówce sezonu mogą rosnąć. Bardzo istotne w kwestii tego, o czym będzie można myśleć są dwa następne spotkania. Najpierw Lechię czeka wyjazd do Płocka, a następnie do Gdańska zawita Piast Gliwice. W przypadku dużej zdobyczy punktowej w tych dwóch meczach, sytuacja może stać się znacznie lepsza i czołówka stanie otworem. Na razie jednak trzeba się skupić na każdym kolejnym meczu, bo w tej lidze wiele się może wydarzyć. Ważne, że strefa spadkowa jest bardzo daleko i głowy mogą stać się bardziej spokojne.