Lech Poznań po bardzo słabym początku sezonu wreszcie zaczyna przypominać drużynę, która kilka miesięcy wcześniej została mistrzem Polski. „Kolejorz”, który kompletnie nie miał pomysłu na grę i miał problem ze skonstruowaniem składnej akcji, na przestrzeni kilku kolejek zmienił się w zespół grający na miarę oczekiwań. Ostatnie cztery ligowe spotkania to trzy zwycięstwa, jeden remis i aż trzy czyste konta. W spotkaniu z Villarrealem Lech także pokazał się z bardzo dobrej strony.
Hiszpańska drużyna w czterech spotkaniach w La Liga nie straciła nawet bramki, a Lech strzelił jej trzy. Co prawda stracił cztery, ale i tak ten wynik należy odbierać jako sukces. W ostatnim spotkaniu w lidze podopieczni trenera Johna van den Broma również pokazali się z dobrej strony. Zremisowali z Pogonią Szczecin, która ostatnio jest w świetnej dyspozycji. Zremisowali, a mogli wygrać, bo gola na 2:2 stracili dopiero w 90+9 minucie spotkania, gdy Kamil Drygas pewnie wykorzystał rzut karny po faulu Barrego Douglasa.
Pogoń Szczecin 2:2 Lech Poznań
Lech Poznań był bardzo blisko zwycięstwa w tym spotkaniu. Tak blisko, jak tylko się da. Barry Douglas miał jednak inne plany, można powiedzieć, że zdobył hat-tricka. Zawalił pierwszą bramkę, zawalił drugą bramkę i wyleciał z boiska. Do tego jeszcze doszło nietrafienie w bramkę w stuprocentowej sytuacji, ale od początku. Pogoń Szczecin pierwszą bramkę zdobyła w 8. minucie, Pontus Almqvist zostawił Douglasa za plecami, następnie podał do lepiej ustawionego Łęgowskiego. Ze strzałem młodzieżowca „Portowców” poradził sobie Bednarek, a gola po dobitce zdobył Sebastian Kowalczyk.
Po bramce Kowalczyka do głosu zaczęli dochodzić piłkarze Lecha. Dominowali na boisku i już w 20. minucie Michael Ishak wyrównał wynik spotkania. Ogólnie przez cały mecz Szwed wyglądał bardzo dobrze. Był wszędzie, widać było, że dwie bramki zdobyte przeciwko Villarrealowi zadziałały na niego mobilizująco, ale wróćmy do spotkania. Poza Szwedem (podobnie jak w przytoczonym wcześniej meczu) świetnie wyglądał Michał Skóraś. Zdobył nawet bramkę, dołożył stopę po dośrodkowaniu… Ishaka.
Przez pozostałą część spotkania Lech także wyglądał lepiej. Pomimo tego, że to Pogoń goniła wynik, to i tak miała problem z oddaniem chociażby strzału na bramkę Bednarka. Wszystkie znaki na niebie mówiły więc, że to „Kolejorz” wywiezie komplet punktów ze Szczecina. Jak widzicie po wyniku, tak jednak się nie stało. W doliczonym czasie gry Douglas wjechał łokciem w przeciwnika. Obejrzał za to drugą żółtą, w konsekwencji czerwoną kartkę, a Pogoń otrzymała rzut karny, który pewnie na gola zamienił Kamil Drygas. Więcej bramek nie padło i spotkanie zakończyło się wynikiem 2:2.











