W bardzo ważnym meczu dla układu tabeli Lech pokonał Pogoń Szczecin różnicą trzech bramek. Tym samym poznaniacy ponownie są na pierwszym miejscu w ligowej tabeli. Sobotnie spotkanie może mieć duży wpływ na losy mistrzowskiego tytułu.
Stawka potyczki Lecha z Pogonią sprawiła, że można było z nią wiązać duże nadzieje. Oba zespoły były świadome wagi tego spotkania, dlatego kibice nie byli świadkami wielu podbramkowych sytuacji. „Kolejorz” zadał trzy decydujące ciosy w przeciągu sześciu minut.
Pogoń była na fali
Pogoń zdobyła komplet punktów w trzech pierwszych meczach rundy wiosennej. Pozwoliło jej to awansować na lokatę lidera, której nie utrzymał Lech Poznań. „Kolejorz” wskutek remisu z Cracovią oraz porażki z Lechią spadł na miejsce drugie i tracił do „Portowców” jeden punkt.
Duży udział w zwycięstwach szczecinian miał Vahan Bichakhchyan. Ormianin zdobył dwa bardzo istotne gole, a także mocno przyczynił się do samobójczego trafienia Rafała Strączka. Kibice nad morzem z pewnością mocno liczyli również na Kamila Grosickiego. Skrzydłowy jest w dobrej formie i daje argumenty, aby brać go pod uwagę przy najbliższych powołaniach do reprezentacji.
Sobotni mecz był starciem dwóch najlepszych defensyw w całej lidze. Jednak obrona Pogoni została pozbawiona bardzo ważnego punktu. Z powodu kontuzji nie mógł wystąpić filar tej formacji, a więc Benedikt Zech. Dodatkowo długo niepewna była obecność w składzie Kostasa Triantafyllopoulusa. Ostatecznie Grek znalazł się na boisku, a jego partnerem na środku obrony był rzadko grający do tej pory Igor Łasicki.
Lech zneutralizował wszystkie atuty Pogoni
Maciej Skorża na tyle dobrze przygotował swój zespół, że udało mu się zneutralizować wszystkie atuty rywali. Pogoń oddała zaledwie jeden celny strzał na poznańską bramkę. Niewidoczni byli w zasadzie wszyscy ofensywni zawodnicy Kosty Runjaicia. Obrona do pewnego momentu wyglądała dobrze, ale gdy już „Kolejorz” ją przełamał, to od razu trzykrotnie w ciągu sześciu minut.
Trener Lecha przeprowadził zmiany, które bardzo pomogły drużynie w zwycięstwie. Pod tym względem mecz był przeciwieństwem spotkania z Cracovią, w którym ściągnął z boiska Kamińskiego i Karlstroma. Te roszady negatywnie wpłynęły na postawę poznaniaków, a „Pasy” zdołały doprowadzić do remisu. W sobotniej rywalizacji bardzo korzystnie zaprezentował się wprowadzony z ławki Dawid Kownacki. Napastnik wywalczył rzut karny oraz zdobył bramkę, miał więc bardzo duży udział w triumfie swojej drużyny. Jego postawę docenił szkoleniowiec na pomeczowej konferencji:











