Lech Poznań wygrał na własnym boisku ze Sportingiem Braga 1:0. Decydującego gola zdobył w 72. minucie spotkania Artjoms Rudnevs. Sytuacja Lecha przed przyszłotygodniowym rewanżem jest zatem bardzo dobra.

Goście pierwszą okazję do zdobycia bramki mieli już niespełna dwie minuty po pierwszym gwizdku arbitra. Po dośrodkowaniu Heldera Barbosy głową uderzał Kaka, ale trafił jedynie w boczną siatkę. Poznaniacy pierwszą składną akcję przeprowadzili dopiero dziesięć minut później. Prawym skrzydłem dobrze popędził Semir Stilić, podał do Bartosza Ślusarskiego, którego dośrodkowanie zdołali zablokować obrońcy rywali. Po kwadransie gry świetną sytuację po dośrodkowaniu Barbosy miał Lima, lecz znakomitą interwencją popisał się w Krzysztof Kotorowski, ratując polski zespół przed utratą gola. Po kilku minutach kolejną szansę miał Lima, kiedy to uderzał z rzutu wolnego, znajdując się około 25 metrów przed bramką polskiego zespołu. Jednak chybił.
W 24. minucie pojedynku po dośrodkowaniu Stilicia z rzutu rożnego strzelał Marcin Kikut, ale futbolówka przeleciała ponad bramką. Po czterech minutach goście odpowiedzieli uderzeniem Custodio, lecz ten strzał także był niecelny. Kilka chwil później Atjoms Rudnevs zmusił Arthura do pierwszej poważniejszej interwencji po tym, jak dobrze uderzał głową. Końcowe fragmenty gry nie obfitowały w sytuacje strzeleckie i sędzia zaprosił piłkarzy na przerwę przy wyniku bezbramkowym.

Trener Jose Maria Bakero zdecydował się na dokonanie jednej roszady przed rozpoczęciem drugiej połowy. Zamiast Bartosza Ślusarskiego na boisku pojawił się Mateusz Możdżeń. Sześć minut po wznowieniu gry dobrą okazję miał Meyong Ze, ale uderzył zbyt lekko i piłka wylądowała w rękach Kotorowskiego. Hiszpański szkoleniowiec dokonał kolejnej zmiany – Jakuba Wilka zastąpił Jacek Kiełb. Pod koniec pierwszego kwadransa gry drugiej połowy z dystansu strzelał Silvio, lecz po raz kolejny futbolówkę pewnie złapał bramkarz poznańskiej drużyny. W 67. minucie spotkania po sporym zamieszaniu w polu karnym Bragi do piłki doszedł Ivan Djurdjević. Futbolówkę po strzale serbskiego pomocnika odbił jednak Arthur. Kilkadziesiąt sekund później po dośrodkowaniu Stilicia uderzał Bartosz Bosacki, ale nie trafił w światło bramki.











