W czwartkowy wieczór Legia rozegra swój piąty mecz w Lidze Europy z włoskim Lazio Rzym. Legia pierwsze spotkanie z rzymianami przegrała po zaciętym meczu na wyjeździe 0:1 i przez pięć meczów nie zdobyła ani jednego punktu, nie strzelając nawet bramki. Włosi potrzebują wygranej, aby zapewnić sobie grę w fazie pucharowej.
Legia po czterech meczach zajmuje ostatnie miejsce w grupie z zerowym dorobkiem punktowym, na dodatek nie strzelając ani jednej bramki, tracąc przy tym sześć.
Na stadionie Legii w czwartkowy wieczór zasiądą już tylko ci kibice, którzy z drużyną są na dobre i złe, ponieważ „Wojskowi” swoje szanse już dawno pogrzebali i kolejne spotkanie w fazie grupowej w kontekście sportowym już nic nie znaczy, gdyż o awans biją się zupełnie inne drużyny. Istotny wymiar tego meczu to walka o odrobinę honoru, ponieważ jak dotąd bilans jest fatalny, a gra Legii wcale nie prezentowała się tak najgorzej.

Brakowało skuteczności, jednak organizacja gry była całkiem przyzwoita. Zabrakło tego, co zawsze, czyli konsekwencji w defensywie, w wyniku czego błędy w obronie były wykorzystywane przez rywali ekipy Jana Urbana.
Rywal Legii zajmuje drugie miejsce w grupie z ośmioma punktami na koncie, tracąc do Trabzonsporu Adriana Mierzejewskiego dwa punkty. Aby zameldować się w fazie pucharowej Ligi Europy, Lazio musi z Legią wygrać, co zapowiada ciekawy mecz, ponieważ goście będą musieli za wszelką cenę wyrwać „Wojskowym” zwycięstwo, natomiast na barkach gospodarzy nie będzie już ciążyła presja i będą mogli zagrać z większą swobodą niż w ostatnich meczach.
W pierwszym meczu w stolicy Włoch Legia rozegrała dobre zawody, nie wykorzystując jednak wypracowanych sytuacji, a rywal skutecznie kontrował. Tak samo było w meczu z Trabzonsporem. Piłkarzom Jana Urbana brakuje skuteczności pod bramką rywala w Lidze Europy, natomiast w T-Mobile Ekstraklasie „Wojskowi” są liderami. To pokazuje, jaka jest różnica między naszą ligą a chociażby słabszą od Ligii Mistrzów – Ligą Europy.
Sytuacji Legii na pewno nie poprawiają liczne kontuzje, które nękają piłkarzy Jana Urbana. Po meczu z Pogonią do grona niedysponowanych wcześniej Jakuba Koseckiego, Mateusza Cichockiego, Michała Żyro, Daniela Łukasika i Marka Saganowskiego dołączyli Dossa Junior oraz Michał Kucharczyk. Dossę Juniora, który w ostatnim czasie wyrósł na prawdziwego pewniaka w obronie, prawdopodobnie zastąpi Astiz lub Tomasz Jodłowiec. Cieszyć może powrót do zdrowia Radovicia, Kuciaka i Astiza, którzy wydatnie mogą wzmocnić drużynę. Zwłaszcza obecność Radovicia powinna być sporą pomocą dla formacji ofensywnej.
Znacznie mniejsze problemy kadrowe ma trener Lazio – Petković, który w Warszawie nie będzie mógł skorzystać z kontuzjowanego reprezentanta Niemiec Miroslava Klose, Włocha Antonia Candreva czy też Giuseppe Biava. Lazio czeka trudny mecz w Serie A z Napoli, jednak szkoleniowiec najbliższych rywali Legii najprawdopodobniej wystawi najmocniejszy skład, nie oszczędzając swoich piłkarzy przed ważnym ligowym pojedynkiem.












