Eliminacje Ligi Europy wkraczają w decydującą fazę. W czwartek rozegrane zostaną pierwsze mecze IV rundy kwalifikacji do fazy grupowej Ligi Europy. Na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej w Warszawie miejscowa Legia zmierzy się ze Spartakiem Moskwa.
W poprzedniej rundzie legioniści rywalizowali z tureckim Gaziantepsporem. Na wyjeździe „Wojskowi” wygrali 1:0 po bramce Miroslava Radovicia, natomiast w Warszawie padł bezbramkowy remis, premiujący do awansu tegorocznego zdobywcę Pucharu Polski.

Podopieczni Macieja Skorży udanie zainaugurowali nowy sezon T-Mobile Ekstraklasy, wygrywając dwa kolejne mecze z Cracovią Kraków i Górnikiem Zabrze. W obu przypadkach stołeczny zespół zwyciężył 3:1. Jednak gracze Spartaka Moskwa również mogą pochwalić się bardzo dobrym bilansem, gdyż w czterech ostatnich spotkaniach Premier Ligi zanotowali trzy wygrane i remis, a ich zdobycz bramkowa wynosi dziesięć trafień. W minioną niedzielę popularni „Miaso” ograli 3:0 na własnym stadionie pretendenta nowego finansowego potentata rosyjskiego futbolu, Anży Machaczkała. Na listę strzelców wpisali się w tym meczu Ari, Dmitrij Kombarow i Aleksandr Kozłow. Po 20. seriach spotkań rywal Legii zajmuje 5. miejsce w ligowej tabeli, tracąc osiem punktów do lidera.
Do czwartkowego spotkania Legia przystąpi osłabiona brakiem swojego kapitana, Ivicy Vrdoljaka. Chorwat będzie pauzował z powodu nadmiaru żółtych kartek, a jego miejsce w wyjściowej jedenastce zajmie prawdopodobnie Janusz Gol. W składzie warszawskiej drużyny zabraknie też kontuzjowanego Michala Hubnika. Najbliższe godziny zdecydują, czy Maciej Skorża będzie mógł liczyć na innego rekonwalescenta, Michała Kucharczyka.
Mecz ze Spartakiem będzie miał szczególny wymiar dla dyrektora sportowego „Wojskowych”, Marka Jóźwiaka. Przed 16 laty „Beret” jako zawodnik Legii rywalizował z Rosjanami w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Dwukrotnie (2:1 i 1:0) górą był jednak Spartak, a Jóźwiak jako jedyny z graczy Legii zdołał wówczas wpisać się na listę strzelców.
Dla zawodników ze stolicy Rosji awans do fazy grupowej Ligi Europy to plan minimum. Przed rokiem „Miaso” zajęli 3. miejsce w swojej grupie Ligi Mistrzów, a następnie zostali rozbici w ćwierćfinale Ligi Europy przez FC Porto. Latem właściciele Spartaka wyłożyli na transfery 16 milionów euro, dzięki czemu na Łużniki ściągnięto środkowego pomocnika Ajaksu Amsterdam, Demy’ego de Zeeuwa i napastnika Fenerbahce Stambuł, Emmanuela Emenike. Kolejne potencjalne wzmocnienia Spartaka, wśród których wymienia się m.in. Argentyńczyków Lucasa Biglię i Mauro Zarate, są uzależnione od wyniku dwumeczu z Legią Warszawa.
Za największą gwiazdę „Miaso” uznać trzeba dwukrotnego króla strzelców ligi rosyjskiej, Brazylijczyka Wellitona, który wraz ze swoim rodakiem Arim tworzy linię ataku Spartaka. Oprócz nich warto wymienić braci bliźniaków Dmitrija i Kiriłła Kombarowów, nominalnie występujących na bokach pomocy, a także znanego z występów w Espanyolu Barcelona Nicolasa Pareję, który z reprezentacją Argentyny sięgnął w Pekinie po olimpijskie złoto. Zostaje jeszcze ukraiński bramkarza Andrija Dzikania, tymczasowo pełniącego funkcję kapitana zespołu.










