W pierwszej części Lech miał dwie znakomite okazje do strzelenia gola, ale Lewandowski zmarnował sytuację „sam na sam”, a Wilk nie trafił w pustą bramkę. Strzelali za to goście, i to dwukrotnie. W drugiej odsłonie „Lewy” połowicznie się zrehabilitował, zdobywając kontaktowego gola, ale na więcej Lecha już stać nie było. Lechici rozczarowali i całe szczęście, że sprawa awansu rozstrzygnęła się tydzień temu.
Bez Kasprzika i Peszki zagrał dziś Lech w rewanżowym spotkaniu III rundy kwalifikacyjnej Ligi Europejskiej z Fredrikstad. W polu zagrali Kikut i Chrapek, a między słupkami stanął Kotorowski. U Norwegów też trzy zmiany: Kvisvika, Borgesa i Evertona zastąpili Tegstrom, Elvestad i reprezentant U-20 Ghany, Dominic Adiyah.

Gospodarze rozpoczęli z wielkim animuszem, tak jakby to oni mieli odrabiać straty. Już w 3. minucie na bramkę Stawa pomknął Robert Lewandowski, ale golkiper norweski stanął na wysokości zadania świetnie broniąc strzał lechity w sytuacji „sam na sam”.
W 11. minucie goście wykonywali swój pierwszy rzut rożny, ale po dośrodkowaniu Barsoma Kotorowski obronił strzał głową Estończyka Piiroji. W odpowiedzi dobrze zapowiadającą się akcję przerwało niedokładne podanie Lewandowskiego do Rengifo. Chwilę później niecelnie strzelali najpierw Chrapek, a potem Stilić z wolnego. Również próba Rengifo, po rzucie rożnym Stilicia, nie była skuteczna.

Lechici grali z rozmachem i dominowali na boisku, ale wciąż brakowało bramki. W miarę upływu czasu do głosu coraz częściej dochodzili goście, ale początkowo ich próby strzeleckie albo mijały bramkę Kolejorza (Gashi i Askar), albo na posterunku był Kotorowski (Adiyah). Golkiper poznański nie uchronił jednak swojego zespołu od utraty gola w 31. minucie. Kikut sfaulował jednego z graczy drużyny z Norwegii przed polem karnym, a piłkę z rzutu wolnego w pole karne wrzucił Barsom. Tam najwyżej wyskoczył Gashi i niespodziewanie to goście objęli prowadzenie.
Fredrikstad podwoił swoją zdobycz bramkową pięć minut później. Gola po kornerze zdobył Piiroja, a kolejną asystą popisał się Barsom. 0:2!













