Liga Europy, tak jak jej starsza siostra, wkracza w decydującą fazę, jeśli chodzi o rozgrywki grupowe. W czwartek zapewne poznamy kilka zespołów, które zapewnią sobie awans do 1/16 finału.
Grupa A
Anży Machaczkała – Udinese
Dwie porażki z, najsłabszym wydawałoby się, Young Boys Berno praktycznie pozbawiły Udinese szans na grę w fazie pucharowej. Teraz jutrzejsi goście musieliby zdobyć sześć punktów w dwóch ostatnich meczach, żeby przejść dalej. Zadanie to będzie niezwykle trudne, gdyż w końcu pieniądze zainwestowane w Eto’o i spółkę zaczynają się powoli spłacać. Anży jest wiceliderem w rosyjskiej Premier Lidze, a na własnym stadionie w tym sezonie albo wygrywa, albo remisuje. Poza tym gospodarze przystępują do meczu, wiedząc, że zwycięstwo zapewni im awans dalej, jeśli tylko w drugim meczu tej grupy nie padnie remis.
Liverpool – Young Boys Berno
A to całkiem możliwe, bo wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, iż na Anfield będą triumfowali gospodarze. Można znaleźć dwa mocne argumenty na poparcie tej tezy. Po pierwsze, w Szwajcarii Wyspiarze wygrali pewnie 5:3. Po drugie, nawet ważniejsze, wtedy wystawili do gry dość rezerwowy skład. Tym razem będzie inaczej, bo Brendan Rodgers już zapowiedział, że jutro pośle do boju najlepszych, żeby zapewnić sobie awans. Trudno się zatem spodziewać innego rozstrzygnięcia niż wygrana miejscowych, którzy powoli wracają na właściwe tory. Trzy punkty dadzą Liverpoolowi awans, jeśli przy okazji Anży nie przegra u siebie z Udinese. Zatem przy dwóch wygranych gospodarzy w tej grupie wszystko będzie już jasne.
Grupa B
Atletico Madryt – Hapoel Tel Awiw
Obrońcy tytułu mogli zapewnić awans i sobie, i Viktorii Pilzno, gdyby tylko nie przegrali w Coimbrze. Niespodziewanie stało się jednak inaczej, dlatego mamy w tej kolejce jeszcze emocje. A raczej namiastkę emocji, bo trudno się spodziewać, żeby najsłabszy w grupie Hapoel Tel Awiw wywiózł cokolwiek z Vicente Calderon. Diego Simeone jest tak pewny swego, że postanowił, iż jutro na boisko nie wejdą na pewno Radamel Falcao, Diego Godin, Filipe, Juanfran, Gabi i Arda Turan. To co prawda poważne osłabienia, ale na pewno nie na tyle, żeby choćby nie zremisować z Hapoelem, z którym Atletico, również w rezerwowym składzie, wygrało na wyjeździe 3:0. Punkt zapewni Hiszpanom awans, jeśli tylko Academica nie wygra w drugim meczu z Viktorią Pilzno, wygrana da promocję niezależnie od tego, co będzie się działo w Coimbrze.
Academica Coimbra – Viktoria Pilzno
To właśnie na stadionie w Portugalii rozstrzygną się losy awansu z tej grupy. Układ jest bardzo prosty i nie ma w nim żadnych zawiłości. Jeśli gospodarze zwyciężą, to przynajmniej przedłużą sobie nadzieje na awans. Gości urządza remis, a także oczywiście zwycięstwo. Każdy z takich wyników sprawi, że dalej będą grały Viktoria i Atletico. Goście, nawet w przypadku porażki, nadal będą bliżej awansu niż jutrzejsi rywale, ale trzeba jasno dać do zrozumienia, że w ostatniej kolejce Czechów czeka potyczka z Atletico, natomiast Academica ma na rozkładzie najsłabszy w grupie Hapoel, czyli wszystko będzie się mogło jeszcze zdarzyć. Ten fakt jednak powinien zapewnić emocje, w tym spotkaniu będzie walka na całego o każdy centymetr murawy.










