Opadł już kurz po meczach Ligi Mistrzów, zatem tradycyjnie czas na spotkania w ramach Ligi Europy, w której już dziś zapadną pierwsze rozstrzygnięcia. Oprócz emocji w polskich grupach kibice będą się ekscytować meczami faworytów tej edycji, którzy już dziś mogą bardzo przybliżyć się do awansu do kolejnej fazy rozgrywek.
Grupa A
Rubin Kazań – Tottenham Hotspur Shamrock Rovers – PAOK Saloniki
Niestety, sen Irlandczyków z Dublina zakończył się równie szybko, jak się rozpoczął. Trzy kolejne przegrane szybko sprawiły, że zamiast radości z kolejnych punktów piłkarze Shamrock muszą się zadowolić radością z każdego strzelonego gola. Dwa tygodnie temu w Salonikach przez moment wśród gości zapanowała euforia, kiedy to udało się wyrównać, ale niepokonani Grecy szybko pokazali Shamrock miejsce w szeregu. Czy w najbliższej kolejce uda się Irlandczykom odnieść pierwsze zwycięstwo albo przynajmniej zremisować? Na to liczą z pewnością inne zespoły z tej grupy, a w szczególności Rosjanie, którzy aby wciąż liczyć się w walce o awans, muszą spotkanie z „Kogutami” wygrać. A nie będzie to łatwe zadanie, gdyż Anglicy są ostatnio w gazie – ciężko w to uwierzyć, ale podopieczni Harry’ego Redknappa ostatni raz przegrali… w sierpniu, w pamiętnym spotkaniu z Manchesterem City, zakończonym pogromem 1:5. Od tamtej pory ani razu nie schodzili z murawy pokonani i jeśli podtrzymają tę passę, znajdą się już jedną nogą w kolejnej rundzie.
Grupa B
Worskła Połtawa – Standard Liege FC Kopenhaga – Hannover 96
Forma Rafaela van der Vaarta musi budzić podziw, podobnie jak całego Tottenhamu, który nie przegrał od… sierpnia (fot. Skysports.com)
Jedna z wielu grup, w której naprawdę wszystko jest możliwe, nawet awans Połtawy, która w ostatniej kolejce dość sensacyjnie bezbramkowo zremisowała na wyjeździe z wicemistrzem Belgii. Powtórzenie tamtego wyniku będzie prawdopodobnie celem maksimum dla Ukraińców, ale jeśli Belgowie marzą o awansie, nie mogą sobie pozwolić na stratę żadnych oczek. Najlepszym rezultatem będzie oczywiście podział punktów w drugim spotkaniu tej grupy, tak jak to miało miejsce dwa tygodnie temu – wtedy Kopenhaga uratowała remis w samej końcówce, jednak przed własną publicznością jest dużo groźniejszą drużyną i będzie się starała zrobić wszystko, ale pokonać na Parken Stadium swojego bezpośredniego rywala do awansu.
Grupa C
Legia Warszawa – Rapid Bukareszt PSV Eindhoven – Hapoel Tel-Awiw
O 19:00 swój mecz rozpocznie warszawska Legia, która zna już smak zwycięstwa nad Rumunami. Co było ważne w tamtym spotkaniu to fakt, że nie tylko wynik był korzystny, ale przede wszystkim gra i styl legionistów mogły naprawdę się podobać. Do Warszawy nie przyjadą kibice Rapidu, a dodatkowo jest bardzo prawdopodobne, że spotkanie obejrzy komplet 31 tysięcy widzów, zatem niesiona dopingiem Legia nie powinna mieć problemów z pokonaniem rywala – więcej o meczu warszawian można przeczytać pod tym adresem. W drugim spotkaniu tej grupy powinno obejść się bez niespodzianki i PSV raczej nie będzie miało problemów z pokonaniem Izraelczyków i tym samym odniesie czwarte zwycięstwo, które da mu awans do kolejnej rundy i spokojne dwie ostatnie kolejki, co może być bardzo ważne dla Legii, która zmierzy się z Holendrami w ostatniej serii spotkań.
Grupa D
Lazio Rzym – FC Zurich FC Vaslui – Sporting Lizbona
Portugalczycy do Rumunii polecieli zapewne na spóźnione wakacje, dzięki bowiem niezwykle korzystnym wynikom pozostałych spotkań (remisy we wszystkich pozostałych spotkaniach) już po trzech kolejkach praktycznie zapewnili sobie awans. Grupa ta jest niezwykle ciekawa, gdyż wszystkie trzy pozostałe zespoły mają identyczny bilans punktowy, a o kolejności decydują bramki. Mistrz Rumunii zapewne straci p oraz kolejny punkty, zatem dla rzymian i Szwajcarów otworzy się niepowtarzalna szansa, aby w końcu odnieść swoje pierwsze zwycięstwo w tegorocznej edycji Ligi Europy i z powodu indolencji innych rywali znaleźć się w gronie finalistów. Dwa tygodnie temu, w sędziowanym przez polskiego arbitra, Pawła Gila, spotkaniu, Zurich oczywiście zremisował z Lazio 1:1. Czy i tym razem, klasycznie dla tej grupy, padnie remis? Odpowiedź poznany już niedługo.
Grupa E
Besiktas Stambuł – Dynamo Kijów Maccabi Tel Awiw – Stoke City
Po imponującym początku rozgrywek i pokonaniu Izraelczyków 5:1 Besiktas bardzo mocno spuścił z tonu i jeśli marzy o awansie do kolejnej rundy, musi pokonać niezwyciężone dotychczas Dynamo. A łatwego zadania z pewnością mieć nie będzie, o czym świadczą dotychczasowe wyniki Ukraińców – w rodzimej Premier Lidze po 17 kolejkach wciąż pozostają bez porażki. W 3. kolejce zwycięstwo Anglikom przyszło niezwykle łatwo (ale jak mogło być inaczej, skoro Maccabi staje się coraz wyraźniej chłopcem do bicia?) i nic nie wskazuje na to, żeby tym razem miało być inaczej. Z kolei dla Turków odpadnięcie z rozgrywek już po fazie grupowej na pewno będzie mimo wszystko kompromitacją, zatem zrobią oni wszystko, aby nie powtórzyć sytuacji z 3. kolejki, kiedy dali sobie wbić arcyważnego gola dającego zwycięstwo Dynamu już w doliczonym czasie gry. Jeśli nie chcą, aby to właśnie tamta porażka przesądziła o awansie ich rywali, w czwartkowy wieczór muszą pokazać swoją wyższość.
Grupa F
Paris Saint-Germain – Slovan Bratislava Red Bull Salzburg – Athletic Bilbao
Radamel Falcao wygrał Ligę Europy z Porto, teraz liczy na podobny sukces z Atletico (fot. almion.es)
Sytuacja w grupie F powoli wraca do normy, a na pozycje liderów, zgodnie z przewidywaniami, wracają Hiszpanie i Francuzi, którzy po raz kolejny będą musieli pokazać, jaka jest różnica między hiszpańską i francuską piłką a szwajcarską i słowacką. Athletic – mimo drobnej zadyszki w rodzimej lidze – w europejskich pucharach spisuje się całkiem dobrze – i pomyśleć, że niewiele brakowało, a podopieczni Marcelo Bielsy mogli nie zagrać w ogóle w europejskich pucharach, jednak za sprawą korupcji w tureckim futbolu dostali swoją szansę i do tej pory wykorzystują ją niczym Duńczycy podczas Euro 1992. Sytuację liderów całkiem skutecznie i systematycznie próbuje pokrzyżować Salzburg, ale wbrew pozorom, tym razem może być dużo trudniej odnieść zwycięstwo, nawet mimo faktu, że zagra u siebie. Athletic pod wodzą Marcelo „El Loco” Bielsy w końcu zaczyna wyglądać tak, jak wyglądać powinien, kończą się także powoli zmiany nad szukaniem optymalnego ustawienia i pozycji zawodników w konkretnych rolach, a dodatkowo do formy wraca największa gwiazda baskijskiego zespołu, Fernando Llorente. Jeśli Austriacy chcą jeszcze zawalczyć w tym roku o kolejną rundą, muszą wygrać to spotkanie. W stolicy Słowacji z kolei kibice modlą się już zapewne tylko o cud, bo tylko to może uratować ekipę Slovana przed odpadnięciem z rozgrywek.
Grupa G
Metalist Charków – Malmo FF Austria Wiedeń – AZ Alkmaar
Na pewno nie tak wyobrażali sobie tegoroczną przygodę z europejskimi pucharami Szwedzi z Malmo. Bardzo niewiele zabrakło im do gry nawet w Lidze Mistrzów (ostatecznie przegrali dwumecz z Dynamem Zagrzeb 3:4), a tymczasem nawet w Lidze Europy są tylko chłopcami do bicia dla rywali i ze smutnym bilansem trzech porażek plasują się na ostatniej lokacie w grupie. Metalist, jak przystało na niepokonanego lidera tej grupy, nie będzie miał nic przeciwko, jeśli ten status utrzyma się także i po tej kolejce, gdyż będzie to niemal jednoznaczne z awansem do kolejnej rundy. Dlatego też tak interesująco zapowiada się drugie spotkanie w tej grupie, prawdopodobnie decydujące o awansie. Faworytem są jednak Austriacy, którzy już dwa tygodnie temu byli bardzo bliscy zwycięstwa, ale dali sobie wydrzeć wygraną, mimo iż prowadzili dwiema bramkami. Tym razem, grając na własnym podwórku, powinni stworzyć równie ciekawe widowisko.
Grupa H
Sporting Braga – NK Maribor Birmingham City – Club Brugge
Club Brugge mógłby już po trzech kolejkach nazywać siebie finalistą Ligi Europy. Mógłby, gdyby zdołał utrzymać prowadzenie, które objął już w 3. minucie poprzedniego spotkania z Anglikami. Mógłby, gdyby nie stracił głupio wyrównującego gola. Mógłby, gdyby nie gol wprowadzonego w końcówce Chrisa Wooda w doliczonym czasie gry, dający trzy punkty przyjezdnym… Zamiast tego pozostało mu walczyć ponownie z Anglikami i zrewanżować się za bolesną porażkę z poprzedniej rundy spotkań – będzie to spotkanie z cyklu „zwycięzca bierze wszystko”. Bez względu na wynik pierwszego spotkania, jeśli Portugalczykom uda się wygrać z outsiderem grupy, słoweńskim Mariborem, to tak czy inaczej Braga przeskoczy w tabeli któregoś z grupowych rywali i ponownie dalszy los ubiegłorocznego finalisty będzie w jej rękach, a raczej nogach. Remis w spotkaniu Birmingham z Brugge i ewentualna wygrana Bragi sprawią, że wszystkie trzy kluby zgromadzą po siedem punktów… i zabawa zacznie się od nowa.
Grupa I
Atletico Madryt – Udinese Calcio Celtic Glasgow – Stade Rennais
Wciąż nie wiadomo, jak zakończy się sprawa FC Sion vs. UEFA, jednak mimo to wszystkie kluby tej grupy jak na razie grają swoje, nie zastanawiając się nad decyzjami zapadającymi daleko poza ich sferami wpływów. Na chwilę obecną wszystkie wyroki sądowe sprzyjały Szwajcarom, zatem bardzo prawdopodobne, że jeśli ostatecznie Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) postanowi, że wyrzucenie tego zespołu z rozgrywek było niesłuszne, to będziemy świadkami zamieszania w harmonogramie rozgrywek większego niż chaos na kolei po wprowadzeniu nowych rozkładów jazdy. Z daleka od tego swoje mecze i tak rozgrywają inne zespoły tej grupy, a tu również jest ciekawie, gdyż oprócz Udinese nie wiadomo, kto wywalczy drugie miejsce. Na razie najbliżej tego jest ekipa Atletico Madryt, ale wystarczy jedno potknięcie, aby druga lokata przypadła zespołowi, który zajął miejsce Sionu w rozgrywkach, czyli Celticowi Glasgow. Jednak Szkoci, podobnie jak Francuzi ze Stade Rennes, strasznie zawodzą.
Iker Muniain jest zachwycony postawą Athletiku (fot. athletic-club.com)
Rumuni przystąpią do spotkania, będąc wciąż w szoku po tym, co wydarzyło się w miniony weekend podczas spotkania w ich rodzimej lidze, kiedy to w czasie wyjazdowego pojedynku z Petrolul Plotesti na boisko wbiegł jeden z kibiców gospodarzy i zaatakował jednego z piłkarzy. Po uspokojeniu sytuacji z boiska za agresywne zachowanie wobec bandyty czerwonymi kartkami zostali ukarani dwaj piłkarze Steauy, a chwilę później rezerwowy bramkarz tego klubu został uderzony racą i sędzia został zmuszony odwołać spotkanie – wideo z tymi zdarzeniami do obejrzenia tutaj i tutaj. Nie zmienia to jednak faktu, że Rumuni znajdują się w bardzo nieciekawej sytuacji, gdyż muszą pokonać dziś Izraelczyków, jednak poprzednie spotkanie pomiędzy tymi drużynami zakończyło się pogromem 5:0 na korzyść Maccabi, a Steaua kończyła mecz w dziewiątkę. Schalke dwa tygodnie temu wygrało z Cypryjczykami także 5:0, jednak rywal nie kończył spotkania osłabiony – był zwyczajnie gorszy od będących ostatnio w doskonałej dyspozycji Niemców, którzy zajmują obecnie drugie miejsce w tabeli Bundesligi. Jeśli zgodnie z przewidywaniami wygrają z Larnaką, zapewni sobie już dziś awans do kolejnej rundy.
Grupa K
Fulham Londyn – Wisła Kraków Twente Enschede – Odense BK
Dzięki dość niespodziewanej wygranej w ostatnim spotkaniu Wisła Kraków tchnęła nadzieję w serca polskich kibiców. Aby jednak nadzieja nie umarła ostatnia, krakowianie muszą po raz kolejny udowodnić wyższość nad londyńskim Fulham, tym razem jednak na Craven Cottage, jednym z najbardziej wymagających angielskich boisk, na którym co roku wielu potentatów traci w niewyjaśniony sposób punkty. Bolączką Wisły są bez wątpienia kontuzje – do Londynu nie pojechało aż sześciu graczy. Podobnie jak w przypadku Legii, więcej o meczu Fulham – Wisła można przeczytać w specjalnej zapowiedzi. W drugim spotkaniu tej grupy natomiast niespodzianki być nie może i Twente nie powinno mieć problemów z ponownym pokonaniem Duńczyków – w ubiegłej kolejce gładko uporało się z rywalami na ich boisku i wygrało 4:1, pokazując bezlitośnie różnicę klas pomiędzy zespołami. Piłkarze Odense muszą dzisiaj liczyć na zlekceważenie ich przez rywala, inaczej może okazać się, że po dzisiejszym spotkaniu liczba straconych goli może stać się już dwucyfrowa.
Grupa L
AEK Ateny – Lokomotiw Moskwa Anderlecht Bruksela – Sturm Graz
W ostatniej grupie już dziś mogą zapaść rozstrzygnięcia, pod warunkiem że swoje mecze wygrają faworyci, czyli Lokomotiw i Anderlecht. W przypadku zwycięstw tych drużyn, czyli powtórki z poprzedniej kolejki, obydwa zespoły znajdą się w kolejnej rundzie – „Fiołki” oficjalnie, Rosjanom już tylko matematycznie będzie mógł zagrozić zespół Sturmu. Belgowie, z Marcinem Wasilewskim regularnie wybiegającym w podstawowym składzie, nie tylko wyraźnie prowadzą w tabeli swojej grupy, ale także w swojej rodzimej lidze, gdzie już po 12 kolejkach mają 6-punktową przewagę nad resztą stawki. Sturm, z drugiej strony, wygląda na zespół totalnie rozbity – jedna wygrana z najsłabszym w grupie AEK i dwie porażki w Lidze Europy to wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań, a w lidze austriackiej można już powiedzieć, że gracze stracili szansę na lokatę w samym czołówce i jeśli szybko nie zaczną gonić rywali, w przyszłym sezonie nie zobaczymy ich nawet w europejskich pucharach.
Zapraszamy na transmisje z meczów polskich drużyn na antenę Polsatu.
TV 4 21:05: Fulham Londyn – Wisła Kraków
Polsat Futbol & Polsat Sport HD 19:00: Legia Warszawa – Rapid Bukareszt 21:05: Fulham Londyn – Wisła Kraków
Polsat Sport Extra 19:00: PSV Eindhoven – Hapoel Tel Awiw 21:05: Twente Enschede – Odense BK 23:00: Atletico Madryt – Udinese Calcio