Dzisiejszego wieczoru poznamy komplet półfinalistów w ramach rozgrywek Ligi Europy. W każdym spotkaniu nie ma wyraźnego rozstrzygnięcia, więc z pewnością w każdym pojedynku będą nas czekać ogromne emocje. Najwcześniej, bo już o godzinie 18:00, na Łużnikach w Moskwie dojdzie do pierwszego meczu rewanżowego pomiędzy Rubinem a Chelsea.
Rubin Kazań – Chelsea Londyn
Przed pierwszym spotkaniem przewidywano, że losy awansu do najlepszej czwórki rozgrywek mogą się rozstrzygnąć już na Stamford Bridge. Fakt, dwie bramki Fernando Torresa i jedna Victora Mosesa mocno przybliżyły angielską ekipę do następnej fazy, jednakże gol strzelony na wyjeździe z rzutu karnego przez Bibrasa Natkho spowodował, że nic jeszcze nie wiadomo. To trafienie daje nadzieję rosyjskiemu zespołowi, gdyż teraz musi wygrać 2:0, aby zapewnić sobie promocję do półfinału.

Klub z Kazania podtrzymuje dobrą formę w rosyjskiej Premier League, będąc niepokonanym od ostatnich czterech spotkań. Nadal znajduje się na czwartej lokacie, a ostatnie starcie na wyjeździe z Kubanem Krasnodar zakończyło się bezbramkowym remisem. Jednakże wcześniej udało się pokonać Zenit St. Petersburg i Lokomotiv Moskwa. To dowodzi temu, że nie należy przedwcześnie przekreślać szans podopiecznych Kurbana Berdyeva.
„The Blues” nie bez trudu pokonali Sunderland w ostatniej kolejce ligi angielskiej. Po samobójczym trafieniu Matthiewa Kilgallona i Branislava Ivanovicia Chelsea wygrała spotkanie 2:1. Bez wątpienia faworytem jutrzejszego pojedynku pozostaje drużyna Rafy Beniteza, jednakże aby móc zrobić krok bliżej ku Amsterdamowi, wszyscy zawodnicy muszą być niezwykle skoncentrowani.
FC Basel – Tottenham Hotspur
Inna londyńska drużyna z White Hart Lane wybierze się do Szwajcarii, by tam rozegrać drugie spotkanie z FC Basel. W pierwszym meczu niespodziewanie padł rezultat 2:2. Od 34. minuty zrobiło się sensacyjnie, gdyż ekipa z Bazylei prowadziła 2:0. Po ponad pół godzinie gry wynik spotkania otworzył Valentin Stocker, zaś kilka minut później na listę strzelców wpisał się Fabian Frei. Jednakże dwie bramki kolejno Emmanuela Adebayora i Gylfiego Sigurdssona zmniejszyły rozmiary niespodzianki. Ten rezultat przed jutrem z pewnością bardziej satysfakcjonuje gospodarzy, którym do awansu wystarczy bezbramkowy remis, a nawet wynik 1:1.












