W Lidze Europy, tak samo jak w Lidze Mistrzów, 4. kolejka spotkań to czas na rewanż. W czwartkowy wieczór zmierzą się zespoły, które rywalizowały ze sobą dwa tygodnie temu. Trochę w cieniu Ligi Mistrzów rozegra się walka o awans do fazy pucharowej. Czy któraś drużyna z grup G-L już teraz zapewni sobie spokój i dalszą grę w przyszłym roku?
Grupa G
Basel – Videoton
Jeżeli ktoś przed rozpoczęciem fazy grupowej Ligi Europy powiedziałby, że na półmetku rozgrywek w grupie G na pierwszych miejscach znajdą się belgijski Genk i węgierski Videoton, skierowano by go do psychiatry. Jednak jak widać, sport pisze różne scenariusze. Węgrzy w pierwszym spotkaniu wygrali u siebie 2:1 i jeśli teraz też zdobędą komplet punktów, awans będzie na wyciągnięcie ręki. Dla Szwajcarów ten mecz to może być ostatnia szansa na ugranie czegokolwiek w europejskich pucharach. Zapowiada się ciekawie.
Sporting – Genk

Sporting jest chyba największym rozczarowaniem tej edycji Ligi Europy. Portugalczycy, uznawani za jednych z kandydatów do końcowego zwycięstwa, po trzech spotkaniach zgromadzili zaledwie jeden punkt i zajmują ostatnie miejsce w grupie. W pierwszym starciu Belgowie wygrali 2:1 i tym samym ograniczyli szanse Sportingu na awans do minimum. Czy piłkarze z Lizbony przełamią się i odniosą pierwsze zwycięstwo? Może im w tym pomóc własne boisko, ale czy nie jest już za późno na gromadzenie punktów?
Grupa H
Neftczi Baku – Rubin Kazań
Można by napisać, że Azerowie mają na koncie tylko jeden punkt i tylko jedną zdobytą bramkę. Co więcej, można by dodać, że Rubin prowadzi w grupie H i jest na najlepszej drodze do awansu. Zapowiedź tego meczu powinna być tylko jedna – klęska piłkarzy Neftczi. Ale warto zauważyć, że w pierwszym spotkaniu tych drużyn Rosjanie na własnym terenie z wielkim trudem wymęczyli skromne 1:0. Kto wie, może w takim razie w Azerbejdżanie będziemy świadkami niespodzianki?
Partizan Belgrad – Inter Mediolan
Jest to analogiczna sytuacja do meczu Neftczi – Rubin. Z tą tylko różnicą, że w ten weekend Inter wygrał z niepokonanym wcześniej Juventusem 3:1. I to na wyjeździe. Ten triumf na pewno uskrzydlił mediolańczyków i mimo że udział w LE jest dal nich bardziej karą niż przyjemnością, to jednak nie powinni mieć większego problemu ze zwycięstwem nad Serbami.
Grupa I
Athletic Bilbao – Olympique Lyon
Tak jak pisaliśmy dwa tygodnie temu – absolutny hit kolejki. Bez wątpienia będzie to najciekawsze spotkanie czwartkowego wieczoru, nawet pomimo tego, że Lyon prowadzi w grupie z kompletem zwycięstw, a Athletic dryfuje na samym końcu stawki z jednym punktem na koncie. Pierwsze starcie wygrali Francuzi 2:1 i są już w zasadzie pewni awansu. Natomiast Baskowie, jeżeli myślą jeszcze o wyjściu z grupy, to muszą wygrać trzy kolejne mecze. Czy im się uda?










