Niemiecki klub bardzo pewnie pokonał na własnym stadionie Standard Liege i awansował do ćwierćfinału Ligi Europy. Siódmy klub Bundesligi zaaplikował dziś swym rywalom cztery bramki i ze spokojem czeka teraz na jutrzejsze losowanie par 1/4 finału.
Na AWD Arena zespół Mirko Slomki, Hannover 96, podejmował dziś w ramach 1/8 finału Ligi Europy belgijski Standard Liege. Pierwsze spotkanie między tymi zespołami zakończyło się remisem 2:2, dlatego kolejna rywalizacja tej pary zapowiadała się bardzo ciekawie.
Pierwsza groźna sytuacja pod bramką gości od razu zamieniła się w gola dla Hannoveru, a stało się to już w 4. minucie. Świetne wejście prawą stroną Schlaudraffa bardzo dobrze wykorzystał Abdellaoue, dając tym samym swojej drużynie prowadzenie. W kolejnych minutach rządził już tylko coraz bardziej pewny siebie i awansu gospodarz spotkania. Świetne okazje do podwyższenia rezultatu między 15. a 17. minutą spotkania miał Abdellaoue, jednak nie wykorzystał on celnych wrzutek Stindla. Swoje zrobił za to w 21. minucie Pinto, który posyłając silną piłkę z końcowej linii bramkowej, nabił Kanu, ten wbił futbolówkę do własnej bramki i przybliżył „Die Roten” do ćwierćfinału Ligi Europy.
Goście kontaktowej bramki szukali po rzucie rożnym z 23. minuty, ale najpierw zatrzymał ich słupek po główce Damme’a, a potem nie wykorzystali zamieszania w polu karnym, gdzie cało z sytuacji wyszedł Zieler. To była do przerwy ostatnia tak klarowna sytuacja dla obu zespołów, nie licząc równie silnego co niecelnego strzału z 42. minuty napastnika „Les Rouches”, Cyriaca.
Przez niemal pół godziny po gwizdku Pavela Kraloveca rozpoczynającym drugą połowę meczu na boisku nie działo się kompletnie nic. Już ciekawszym obrazkiem dla kibica od piłkarzy na murawie byli widzowie zgromadzeni na stadionie, efektownie wykonujący meksykańską falę. Jedynymi wartymi odnotowania faktami były strzał z 56. minuty Cyriaca oraz czerwona kartka po drugiej żółtej dla Gakpe. Na szczęście dla widowiska, na boisku pojawił się Ya Konan i kilka minut po wejściu, a dokładniej w 73. minucie po efektownym rajdzie nabił Kanu, który po raz kolejny w tym spotkaniu skierował piłkę do własnej bramki. Ya Konan szansę wykreował sobie jeszcze na dziesięć minut przed końcem, ale tym razem minimalnie przestrzelił. A gdy wszystko zmierzało już do końca, kolejny raz próbkę umiejętności zaprezentował 28-letni napastnik z Wybrzeża Kości Słoniowej, który świetnie wymienił klepkę z Pinto, a ten znakomicie zmieścił ją strzałem w długi róg w bramkę Bolata.
Hannover 96 już w wyjazdowym spotkaniu, które jak się okazało, nie było wcale łatwe, pokazał, że to właśnie on jest faworytem w tej parze. Swoją wyższość w pięknym stylu „Die Roten” ukazali dziś na AWD Arena. Dla polskich kibiców i obserwatorów warto dodać, że na spotkanie to powołania nie otrzymał nasz napastnik, Artur Sobiech. Być może młody Polak otrzyma swoją szansę w ćwierćfinale…










