Liverpool wycofał się ze starań o pozyskanie Timo Wernera. Z racji niepewnej przyszłości klub z Anfield Road zawiesił wszystkie działania na rynku. Podobnej decyzji można spodziewać się także ze strony wielu innych przedstawicieli Premier League. Ogromne straty finansowe i brak przychodów powodują, że nadchodzące okno transferowe można określić jako lato hazardzistów. Zakupy na kredyt będą olbrzymim ryzykiem. Opłacalnym lub powodującym upadek podobny do przypadku Leeds United.
Historia regresu klubu z Elland Road spowodowanego zaciągnięciem kredytów i spłacaniem pożyczek ze sprzedaży zawodników jest powszechnie znana. Zbyt szybkie i ryzykowane działania władz Leeds United zamiast zagwarantować sukcesy, na dobre pozbawiły „The Peacocks” gry w elicie. Upadek trzykrotnego mistrza Anglii stał się przestrogą dla innych klubów. Ostrzeżeniem, że pójście za ciosem, postawienie na jedną kartę, nie zawsze musi zakończyć się sukcesem.
To ostrzeżenie będzie przypominane w nadchodzącym oknie za każdym razem, gdy jeden z klubów przeprowadzi transfer opiewający na zawrotną sumę. Dlatego, że wiele wskazuje na to, iż prawie nikogo z Premier League nie stać obecnie na podobny luksus. Przynajmniej do czasu sprzedaży któregoś z graczy lub zaciągnięcia kredytu. Pożyczki, która w niepewnych czasach może ożywić historię upadku Leeds United na nowo. Tyle że z zupełnie nowym bohaterem w roli głównej.
Lato hazardzistów – pas i va banque
Bolesną i pamiętną dla „The Peacocks” lekcję dogłębnie przestudiowali włodarze Liverpoolu. Mimo iż Timo Werner od prawie pół roku był na ostatniej prostej, by dołączyć do obecnego lidera angielskiej ekstraklasy, to klub z Anfield Road zrezygnował z przeprowadzenia transferu nadchodzącego lata. Zawiesił starania o zawodnika z powodu braku przychodów i strat spowodowanych pandemią. Podobnie jak pozostałe działania na rynku. A to przecież jeden z najlepiej zarządzanych obecnie przedstawicieli Premier League. Decyzja została oczywiście negatywnie odebrana przez większość sympatyków Liverpoolu. W sukurs włodarzom przyszedł jednak Jürgen Klopp. Niemiec tłumaczył, że w momencie, gdy działacze usiłują obniżyć pensje zawodników, wydanie kilkudziesięciu milionów funtów na nowego gracza mijałoby się z celem.
Komunikat menedżera szybko załagodził sytuację. Może także dlatego, że mimo iż kadra „The Reds” nie jest zbyt szeroka, to kolejny sezon bez wzmocnień nie musi znacznie zmniejszyć szans zespołu na sukces. Szczególnie że w kolejce do gry czekają naprawdę utalentowani juniorzy. Inne kluby nie są jednak w tak komfortowej sytuacji. Każdy rok bez kwalifikacji do Ligi Mistrzów i dochodów z elitarnych rozgrywek to dla nich potężny cios. Dlatego nawet w dobie tak olbrzymich strat muszą podjąć istotną decyzję. Zrezygnują z aktywności na letnim rynku czy zagrają va banque?
Decyzję podjął już Tottenham Hotspur. „Spurs” postanowili zaciągnąć pożyczkę na sumę 175 milionów funtów. Wszystko z powodu strat, które w klubie z północnego Londynu szacuje się nawet na wyższą kwotę. Kwestia wzmocnień wydaje się jednak otwarta. Tym bardziej że możliwe, iż drużyna Jose Mourinho w bieżącej kampanii nie zajmie miejsca w czołówce. By powrócić do Ligi Mistrzów, konieczne byłyby inwestycje, których zapewne zażądałby sam Portugalczyk.











