Czas na przedostatnią cześć przeglądu hiszpańskich ligowców. Dziś przeczytacie o klubach, które zawalczą o podium. Poza starymi wyjadaczami znalazło się tu miejsce dla nowej siły Primera Division.
Valencia
Sytuacja kadrowa
Włodarze „Los Ches” zdecydowali się na ciekawy ruch i pożegnali po sezonie wszystkich czterech kapitanów. Dzięki temu przez dobrych kilka tygodni drużyna nie wiedziała, co się dzieje i zamiast trenować, płakała w kącie, krzycząc „David, Vicente, Cesar, Joaquin! Czemuście nas opuścili?!”. Gdy już przestała krzyczeć i Unai Emery wybrał nowych nosicieli opaski (Albelda, Mata, Soldado oraz Ricardo Costa), okazało się, że ta wielka wyprzedaż wcale wielka nie jest, a zakupy są całkiem ciekawe. Kluczowe dla losów drużyny z Lewantu może okazać się sprowadzenie dwóch najlepszych graczy Almerii, Diego Alvesa i Pablo Piattiego. Ten pierwszy to naprawdę świetny golkiper, który bez problemu może walczyć z Casillasem i Valdesem o Zamorę. Ten drugi to niewiele ponad 160 centymetrów futbolowej wirtuozerii, która, odpowiednio ukierunkowana, może dać Valencii bardzo dużą przewagę nad rywalami. Argentyński konus strzela niemal wyłącznie piękne gole, warto się mu przyglądać. Na Mestalla zawitał Adil Rami, czołowy stoper ligi francuskiej, który ma być lekarstwem na dziurawą jak szyby londyńskich sklepów defensywę trzeciej drużyny poprzedniego sezonu. O środek pola (środek pola w Valencii?!) zadbają dwaj chłopcy z przeszłością w Realu Madryt – Dani Parejo i Sergio Canales. Ciężko wyrokować, czy któryś z nich ma szansę na podstawowy skład, jeśli już, to raczej ten pierwszy. Sercem drużyny pozostaje David Albelda, mózgiem Juanin Mata, a pięściami Roberto Soldado.
W zeszłym sezonie
Było tak, jak można było się spodziewać. Zero szans na walkę z Realem i Barceloną, brak prawdziwego zagrożenia ze strony Villarrealu. Valencia grała dziwnie, oglądając ją, człowiek miał wrażenie, że coś jest nie tak, jak być powinno. Drużyna z południa Hiszpanii grała momentami po prostu strasznie – obrona była dziurawa, a atak nieskuteczny. Oglądało się te mecze, przeklinając pod nosem bezbarwność i co chwila zasypiając z nudów. Wydawało się, że chłopcy Emery’ego zaczną spadać w ligowej tabeli, że będzie kryzys, że będzie płacz i zgrzytanie zębów. Nic takiego się nie działo, klub z Mestalla trzymał się trzeciego miejsca mocniej, niż alkoholik trzyma się butelki siwuchy. Ciężko nawet wymienić wyróżniających się zawodników. Może Guaita, może Costa, może Costa, może raz na jakiś czas Mata.
Sparingi
Valencia rozegrała osiem meczów w sezonie przygotowawczym. Nie dowiedzieliśmy się z nich niczego szalenie interesującego, poza tym że Piatti będzie graczem pierwszego składu, a Mata chyba wreszcie ma prawdziwą formę. Wyjściowa jedenastka jest bardzo, bardzo niejasna. Aha, zapamiętajcie nazwisko Bernata, młodego skrzydłowego drużyny rezerw – Emery nie bez powodu go tak lubi.
PSV Eindhoven – Valencia CF 0:2
Leicester FC – Valencia CF 0:1 Rapid Wiedeń – Valencia CF 4:1 Sporting Lizbona – Valencia CF 0:3 Hamburger SV – Valencia CF 1:2 Liverpool FC – Valencia CF 2:0 Valencia CF – AS Roma 3:0 UD Almeria – Valencia CF 0:0 Valencia ma potencjał, by obronić trzecią lokatę. Jeśli ekipa nie będzie miała problemów z brakiem liderów w szatni, to Lewantyńczycy powinni odeprzeć ataki groźnych jak nigdy rywali. Tak naprawdę ciężko cokolwiek prorokować, jeśli trenerem jest tak nieobliczalny człowiek jak Unai Emery.












