Czas na przedostatnią cześć przeglądu hiszpańskich ligowców. Dziś przeczytacie o klubach, które zawalczą o podium. Poza starymi wyjadaczami znalazło się tu miejsce dla nowej siły Primera Division.
Valencia
Sytuacja kadrowa Włodarze „Los Ches” zdecydowali się na ciekawy ruch i pożegnali po sezonie wszystkich czterech kapitanów. Dzięki temu przez dobrych kilka tygodni drużyna nie wiedziała, co się dzieje i zamiast trenować, płakała w kącie, krzycząc „David, Vicente, Cesar, Joaquin! Czemuście nas opuścili?!”. Gdy już przestała krzyczeć i Unai Emery wybrał nowych nosicieli opaski (Albelda, Mata, Soldado oraz Ricardo Costa), okazało się, że ta wielka wyprzedaż wcale wielka nie jest, a zakupy są całkiem ciekawe. Kluczowe dla losów drużyny z Lewantu może okazać się sprowadzenie dwóch najlepszych graczy Almerii, Diego Alvesa i Pablo Piattiego. Ten pierwszy to naprawdę świetny golkiper, który bez problemu może walczyć z Casillasem i Valdesem o Zamorę. Ten drugi to niewiele ponad 160 centymetrów futbolowej wirtuozerii, która, odpowiednio ukierunkowana, może dać Valencii bardzo dużą przewagę nad rywalami. Argentyński konus strzela niemal wyłącznie piękne gole, warto się mu przyglądać. Na Mestalla zawitał Adil Rami, czołowy stoper ligi francuskiej, który ma być lekarstwem na dziurawą jak szyby londyńskich sklepów defensywę trzeciej drużyny poprzedniego sezonu. O środek pola (środek pola w Valencii?!) zadbają dwaj chłopcy z przeszłością w Realu Madryt – Dani Parejo i Sergio Canales. Ciężko wyrokować, czy któryś z nich ma szansę na podstawowy skład, jeśli już, to raczej ten pierwszy. Sercem drużyny pozostaje David Albelda, mózgiem Juanin Mata, a pięściami Roberto Soldado. W zeszłym sezonie Było tak, jak można było się spodziewać. Zero szans na walkę z Realem i Barceloną, brak prawdziwego zagrożenia ze strony Villarrealu. Valencia grała dziwnie, oglądając ją, człowiek miał wrażenie, że coś jest nie tak, jak być powinno. Drużyna z południa Hiszpanii grała momentami po prostu strasznie – obrona była dziurawa, a atak nieskuteczny. Oglądało się te mecze, przeklinając pod nosem bezbarwność i co chwila zasypiając z nudów. Wydawało się, że chłopcy Emery’ego zaczną spadać w ligowej tabeli, że będzie kryzys, że będzie płacz i zgrzytanie zębów. Nic takiego się nie działo, klub z Mestalla trzymał się trzeciego miejsca mocniej, niż alkoholik trzyma się butelki siwuchy. Ciężko nawet wymienić wyróżniających się zawodników. Może Guaita, może Costa, może Costa, może raz na jakiś czas Mata. Sparingi Valencia rozegrała osiem meczów w sezonie przygotowawczym. Nie dowiedzieliśmy się z nich niczego szalenie interesującego, poza tym że Piatti będzie graczem pierwszego składu, a Mata chyba wreszcie ma prawdziwą formę. Wyjściowa jedenastka jest bardzo, bardzo niejasna. Aha, zapamiętajcie nazwisko Bernata, młodego skrzydłowego drużyny rezerw – Emery nie bez powodu go tak lubi. PSV Eindhoven – Valencia CF 0:2 Leicester FC – Valencia CF 0:1 Rapid Wiedeń – Valencia CF 4:1 Sporting Lizbona – Valencia CF 0:3 Hamburger SV – Valencia CF 1:2 Liverpool FC – Valencia CF 2:0 Valencia CF – AS Roma 3:0 UD Almeria – Valencia CF 0:0 Valencia ma potencjał, by obronić trzecią lokatę. Jeśli ekipa nie będzie miała problemów z brakiem liderów w szatni, to Lewantyńczycy powinni odeprzeć ataki groźnych jak nigdy rywali. Tak naprawdę ciężko cokolwiek prorokować, jeśli trenerem jest tak nieobliczalny człowiek jak Unai Emery.
Fernando Llorente sobie siedzi (fot. athletic-club.com)
Sytuacja kadrowa W Bilbao więcej zmian na stanowiskach kierowniczych niż w zespole. Zmienił się prezes – Garcię Macuę zastąpił Urrutia. Zmienił się trener – Caparrosa zastąpił Bielsa. Zmienili się też inni ważni ludzie, których nazwiska nic nikomu, nawet im samym, nie mówią. Niezwykle istotna z pewnością będzie zmiana szkoleniowca. „El Loco” naprawdę jest szalony, Baskowie przekonali się o tym szybko, płacząc z bólu i wyczerpania po wielogodzinnych treningach kondycyjnych i siłowych, a trzeba pamiętać, że w normalnym świecie to gracze Bilbao uchodzą, całkiem słusznie zresztą, za najtwardszych i najsilniejszych zawodników La Liga. Kontuzje w ciągu pierwszego tygodnia złapali Toquero, Gurpegi i Llorente, czyli piłkarze, wydawałoby się, nie do zajechania. Ciekawe jest zamiłowanie argentyńskiego trenera do porannych ciężkich treningów w dniu meczu sparingowego. Żeby osłodzić trochę obraz zamordysty, trzeba stwierdzić, że to wszystko działa. Gracze są Bielsą po prostu zachwyceni, pod niebiosa sławią jego metody i podejście. Cóż, trafił swój na swego. Jeśli chodzi o transfery, to kibice z San Mames mieli dotąd okazję cieszyć się tylko z jednego – do Kraju Basków przeniósł się błyskotliwy Ander Herrera. Bielsa ciągle nie wyklucza kolejnych wzmocnień, ale na razie skupia się na przewróceniu drużyny do góry nogami. Na początek wyrzucił z niej ulubieńca poprzedniego trenera, Koikiliego, a także kilku młodych, ale nie wystarczająco zdolnych kopaczy. Z rezerw wyciągnął Inigo Ruiza de Galarretę, Enrica Saborita i Jonasa Ramalho, oznajmiając, że to ważne elementy ekipy, nie żadne zapchajdziury. Żeby w zespole nie było zbyt radośnie, „El Loco” postawił kilku graczom ultimatum: „jeśli w ciągu roku nie wywalczysz miejsca w pierwszym składzie, to wypi… sujemy cię z kadry!”. Poza tym sześciu zawodników od nowego sezonu będzie grało na nowych pozycjach, ale to już materiał na oddzielny tekst. Kręgosłup drużyny pozostanie ten sam: Iraizoz – San Jose – Martinez – Llorente. W Bilbao wszyscy bardzo liczą na Muniaina, który, mimo że ciągle pozostaje osiemnastolatkiem, powoli staje się piłkarzem nie do zastąpienia. W zeszłym sezonie Było naprawdę dobrze. „Los Leones” wywalczyli prawo gry w Lidze Europy oraz dorobili się trzech reprezentantów Hiszpanii. Wspaniale grali zwłaszcza Llorente i Javi Martinez, nie raz i nie dwa wygrywając w pojedynkę mecze Athletikowi. Rozkwitł talent Muniaina, rozkwitł talent Aurtenetxe. Wypromował się Borja Ekiza. Nikt nie ma wątpliwości, że wysokie miejsce w tabeli jest wynikiem doskonałej formy Basków, a nie słabości ich rywali. Sparingi Dziesięć sparingów – naprawdę sporo. Cześć z nich ustalano specjalnie na prośbę Marcelo Bielsy, który chciał przetestować możliwie dużo wariantów taktycznych. Argentyńczyk prawie zawsze po 45 minutach zmieniał ¾ składu i taktykę. Alzira – Athletic Bilbao 0:3 Werder Brema – Athletic Bilbao 1:2 Southampton – Athletic Bilbao 0:2 Numancia – Athletic Bilbao 0:0 Athletic Bilbao – Canania 3:1 Amorebieta – Athletic Bilbao 0:1 Tottenham – Athletic Bilbao 2:1 Sastao River – Athletic Bilbao 2:1 Valladolid – Athletic 2:2 Lemona – Athletic 2:0 Prognoza Powtórzenie wyników z poprzedniego sezonu to minimum, które Bilbao osiągnie bez większego trudu. Drużyna ma potencjał do zajęcia miejsca premiowanego grą w Lidze Mistrzów. Jeśli rywale okażą nieco słabości, Bielsa wykorzysta to bezlitośnie. Basków trzeba obserwować, to naprawdę ciekawa ekipa.
Villarreal
Sytuacja kadrowa Dziwna ta sytuacja. Dziwaczna nawet. Chłopcy Garrido w poprzednim sezonie grali w kratkę, czasami zachwycali tak bardzo, że szczęka opadała, czasami rozczarowywali tak, że chciało się płakać. Villarreal był jedyną drużyną w Hiszpanii (na świecie?), która potrafiła grać jak Barcelona. Gdy miała dobry dzień, zgniatała rywali posiadaniem piłki i boiskową inteligencją. Fernando Roig, prezes klubu z El Madrigal, doszedł do wniosku, że to wszystko jest jakieś takie nudne i sprzedał połowę graczy odpowiedzialnych za kreowanie gry – sprzedał Santiego Cazorlę, pozbawiając drużynę mózgu. Żeby było wesoło, oddał też Joana Capdevilę, niejako wycinając swojemu zespołowi serce. No i teraz ten biedny Villarreal stał się trochę takim zombie – niby wszystkie części są, ale pusto trochę. Do klubu przyszli Zapata i Camunas, obaj bardzo dobrzy, obaj z szansami na pierwszy skład, ale bez szans na tchnięcie w ekipę ducha. Cała nadzieja w przeniesieniu ciężaru gry na „Caniego” oraz w powrocie Gonzalo – kto, jak nie kapitanowie, ma tchnąć ducha w rdzewiejącego kolosa? W zeszłym sezonie Półfinał Ligi Europy i czwarte miejsce w La Liga – nie ma powodów do narzekań. Genialnie rozwinął się talent Borjy Valero, który wreszcie dał się poznać całemu światu i zasłużył na pierwsze powołania do kadry. Wreszcie strzelać zaczął Rossi, kilku wychowanków pokazało, że należy im się miejsce w składzie (zwłaszcza Mario, wielki talent). Czwarta lokata to dokładnie to, na co gracze z Madrigal zasługiwali. Real i Barcelona były poza zasięgiem, Valencia była w zasięgu, ale ostatecznie okazała się trochę lepsza. Grupa pościgowa była znacznie słabsza. Sparingi Bez rewelacji, bez tragedii. Najlepszymi piłkarzami okresu przygotowawczego byli oczywiście Borja i Rossi. UCD Dublin – Villarreal 4:3 Aberdeen – Villarreal 1:0 VfL Wolfburg – Villarreal 2:2 Villarreal – Lazio 3:1 Everton – Villarreal 0:1 Wigan – Villarreal 1:0 Elche – Villarreal 0:2 Prognoza Biorąc pod uwagę wzmocnienia rywali, wydaje się, że Villarrealowi będzie bardzo trudno powtórzyć sukces sprzed roku. Gdyby został Santi, szanse byłyby nieporównywalnie większe. Teraz, po stracie lidera, drużyna musi starać się znacznie bardziej.
Malaga Sytuacja kadrowa Temat na kilka tekstów publicystycznych, tomik poezji i epos heroiczny. Może na początek wymienimy piłkarzy, który grali w pierwszym składzie w poprzednim sezonie i mają szansę na utrzymanie pozycji w nadchodzącym. Uwaga, zaczynamy! Julio Baptista. Martin Demichelis. Tak, tylko oni. Pozostałych dziewięciu dżentelmenów będzie nowych. Na bramce stanie Ruben, który co prawda był w kadrze na sezon 2010/2011 i rozegrał kilka meczów, ale w hierarchii golkiperów był czwarty. Formacja ofensywna będzie składała się z wspomnianego Demichelisa oraz Monreala (kupionego z Osasuny), Sergio Sancheza (z Sevilli) i Mathijsena (z Hamburgera). Przed nimi zagra niezawodny Toulalan (z Lyonu). Przed Francuzem wielcy talentem, a mali wzrostem Cazorla i Buonanotte. W ataku „Bestia”, Joaquin i oczywiście Ruud van Nistelrooy. Dziewięć nowych twarzy w wyjściowej jedenastce! I to nie wszystko. Przecież zmiennikiem Cazorli będzie sprowadzony z Valencii Isco. Niewielu starych graczy będzie w ogóle dostawało szansę na grę – Duda, Gamez, Eliseu, Apono, Rondon… może Juanmi. Szejkowie przewrócili zespół do góry nogami, ale zrobili to umiejętnie, bo ta Malaga zdaje się całkiem niezła. W zeszłym sezonie Początek był ciężki, potem przyszły pieniądze i przyszły wyniki. Transfer Baptisty ożywił atak, wszystko zaczęło wyglądać znośnie. Miejsce w górnej połówce tabeli dobrze oddało to, na co stać było tamtą Malagę. Wielką zasługą Pellegriniego było wyciągnięcie z rezerw kilku zdolnych chłopaków, zwłaszcza „Recio”. Sparingi Tylko jedna porażka, kilka efektownych meczów. Wniosek: Ruud i Baptista to świetny duet. Właściwie każdy nowy gracz, który miał okazję zagrać w sparingu, pokazał się z dobrej strony. UD Horadada – Malaga 1:4 Malaga – Al Ryyan 6:1 Xerez – Malaga 0:1 Utrecht – Malaga 0:3 Roda Kerkrade – Malaga 1:2 Feyenoord – Malaga 0:2 Malaga – Sporting Lizbona 3:1 Cadiz – Malaga 2:0 Malaga – Penarol 4:0 Prognoza Kadra Malagi jest najmocniejszą w lidze, nie licząc Barcelony i Realu. Jeśli wszystko się uda, Andaluzyjczycy wylądują na podium. Jeśli coś się nie uda, będą walczyli o Ligę Mistrzów. Jeśli Pellegrini, mając takich piłkarzy, nie wywalczy czwartego miejsca, będzie to znaczyło, że nie jest tak dobry, jak się powszechnie uważa. Sezon przygotowawczy pozwala sądzić, że maszyna z Malagi działa dobrze, ale wszystko zweryfikuje dopiero nadchodzący pojedynek z Barceloną.
Czas na przedostatnią cześć przeglądu hiszpańskich ligowców. Dziś przeczytacie o klubach, które zawalczą o podium. Poza starymi wyjadaczami znalazło się tu miejsce dla nowej siły Primera Division.
Valencia
Sytuacja kadrowa Włodarze „Los Ches” zdecydowali się na ciekawy ruch i pożegnali po sezonie wszystkich czterech kapitanów. Dzięki temu przez dobrych kilka tygodni drużyna nie wiedziała, co się dzieje i zamiast trenować, płakała w kącie, krzycząc „David, Vicente, Cesar, Joaquin! Czemuście nas opuścili?!”. Gdy już przestała krzyczeć i Unai Emery wybrał nowych nosicieli opaski (Albelda, Mata, Soldado oraz Ricardo Costa), okazało się, że ta wielka wyprzedaż wcale wielka nie jest, a zakupy są całkiem ciekawe. Kluczowe dla losów drużyny z Lewantu może okazać się sprowadzenie dwóch najlepszych graczy Almerii, Diego Alvesa i Pablo Piattiego. Ten pierwszy to naprawdę świetny golkiper, który bez problemu może walczyć z Casillasem i Valdesem o Zamorę. Ten drugi to niewiele ponad 160 centymetrów futbolowej wirtuozerii, która, odpowiednio ukierunkowana, może dać Valencii bardzo dużą przewagę nad rywalami. Argentyński konus strzela niemal wyłącznie piękne gole, warto się mu przyglądać. Na Mestalla zawitał Adil Rami, czołowy stoper ligi francuskiej, który ma być lekarstwem na dziurawą jak szyby londyńskich sklepów defensywę trzeciej drużyny poprzedniego sezonu. O środek pola (środek pola w Valencii?!) zadbają dwaj chłopcy z przeszłością w Realu Madryt – Dani Parejo i Sergio Canales. Ciężko wyrokować, czy któryś z nich ma szansę na podstawowy skład, jeśli już, to raczej ten pierwszy. Sercem drużyny pozostaje David Albelda, mózgiem Juanin Mata, a pięściami Roberto Soldado. W zeszłym sezonie Było tak, jak można było się spodziewać. Zero szans na walkę z Realem i Barceloną, brak prawdziwego zagrożenia ze strony Villarrealu. Valencia grała dziwnie, oglądając ją, człowiek miał wrażenie, że coś jest nie tak, jak być powinno. Drużyna z południa Hiszpanii grała momentami po prostu strasznie – obrona była dziurawa, a atak nieskuteczny. Oglądało się te mecze, przeklinając pod nosem bezbarwność i co chwila zasypiając z nudów. Wydawało się, że chłopcy Emery’ego zaczną spadać w ligowej tabeli, że będzie kryzys, że będzie płacz i zgrzytanie zębów. Nic takiego się nie działo, klub z Mestalla trzymał się trzeciego miejsca mocniej, niż alkoholik trzyma się butelki siwuchy. Ciężko nawet wymienić wyróżniających się zawodników. Może Guaita, może Costa, może Costa, może raz na jakiś czas Mata. Sparingi Valencia rozegrała osiem meczów w sezonie przygotowawczym. Nie dowiedzieliśmy się z nich niczego szalenie interesującego, poza tym że Piatti będzie graczem pierwszego składu, a Mata chyba wreszcie ma prawdziwą formę. Wyjściowa jedenastka jest bardzo, bardzo niejasna. Aha, zapamiętajcie nazwisko Bernata, młodego skrzydłowego drużyny rezerw – Emery nie bez powodu go tak lubi. PSV Eindhoven – Valencia CF 0:2 Leicester FC – Valencia CF 0:1 Rapid Wiedeń – Valencia CF 4:1 Sporting Lizbona – Valencia CF 0:3 Hamburger SV – Valencia CF 1:2 Liverpool FC – Valencia CF 2:0 Valencia CF – AS Roma 3:0 UD Almeria – Valencia CF 0:0 Valencia ma potencjał, by obronić trzecią lokatę. Jeśli ekipa nie będzie miała problemów z brakiem liderów w szatni, to Lewantyńczycy powinni odeprzeć ataki groźnych jak nigdy rywali. Tak naprawdę ciężko cokolwiek prorokować, jeśli trenerem jest tak nieobliczalny człowiek jak Unai Emery.
Prognoza
Athletic Bilbao
Fernando Llorente sobie siedzi (fot. athletic-club.com)
Sytuacja kadrowa W Bilbao więcej zmian na stanowiskach kierowniczych niż w zespole. Zmienił się prezes – Garcię Macuę zastąpił Urrutia. Zmienił się trener – Caparrosa zastąpił Bielsa. Zmienili się też inni ważni ludzie, których nazwiska nic nikomu, nawet im samym, nie mówią. Niezwykle istotna z pewnością będzie zmiana szkoleniowca. „El Loco” naprawdę jest szalony, Baskowie przekonali się o tym szybko, płacząc z bólu i wyczerpania po wielogodzinnych treningach kondycyjnych i siłowych, a trzeba pamiętać, że w normalnym świecie to gracze Bilbao uchodzą, całkiem słusznie zresztą, za najtwardszych i najsilniejszych zawodników La Liga. Kontuzje w ciągu pierwszego tygodnia złapali Toquero, Gurpegi i Llorente, czyli piłkarze, wydawałoby się, nie do zajechania. Ciekawe jest zamiłowanie argentyńskiego trenera do porannych ciężkich treningów w dniu meczu sparingowego. Żeby osłodzić trochę obraz zamordysty, trzeba stwierdzić, że to wszystko działa. Gracze są Bielsą po prostu zachwyceni, pod niebiosa sławią jego metody i podejście. Cóż, trafił swój na swego. Jeśli chodzi o transfery, to kibice z San Mames mieli dotąd okazję cieszyć się tylko z jednego – do Kraju Basków przeniósł się błyskotliwy Ander Herrera. Bielsa ciągle nie wyklucza kolejnych wzmocnień, ale na razie skupia się na przewróceniu drużyny do góry nogami. Na początek wyrzucił z niej ulubieńca poprzedniego trenera, Koikiliego, a także kilku młodych, ale nie wystarczająco zdolnych kopaczy. Z rezerw wyciągnął Inigo Ruiza de Galarretę, Enrica Saborita i Jonasa Ramalho, oznajmiając, że to ważne elementy ekipy, nie żadne zapchajdziury. Żeby w zespole nie było zbyt radośnie, „El Loco” postawił kilku graczom ultimatum: „jeśli w ciągu roku nie wywalczysz miejsca w pierwszym składzie, to wypi… sujemy cię z kadry!”. Poza tym sześciu zawodników od nowego sezonu będzie grało na nowych pozycjach, ale to już materiał na oddzielny tekst. Kręgosłup drużyny pozostanie ten sam: Iraizoz – San Jose – Martinez – Llorente. W Bilbao wszyscy bardzo liczą na Muniaina, który, mimo że ciągle pozostaje osiemnastolatkiem, powoli staje się piłkarzem nie do zastąpienia. W zeszłym sezonie Było naprawdę dobrze. „Los Leones” wywalczyli prawo gry w Lidze Europy oraz dorobili się trzech reprezentantów Hiszpanii. Wspaniale grali zwłaszcza Llorente i Javi Martinez, nie raz i nie dwa wygrywając w pojedynkę mecze Athletikowi. Rozkwitł talent Muniaina, rozkwitł talent Aurtenetxe. Wypromował się Borja Ekiza. Nikt nie ma wątpliwości, że wysokie miejsce w tabeli jest wynikiem doskonałej formy Basków, a nie słabości ich rywali. Sparingi Dziesięć sparingów – naprawdę sporo. Cześć z nich ustalano specjalnie na prośbę Marcelo Bielsy, który chciał przetestować możliwie dużo wariantów taktycznych. Argentyńczyk prawie zawsze po 45 minutach zmieniał ¾ składu i taktykę. Alzira – Athletic Bilbao 0:3 Werder Brema – Athletic Bilbao 1:2 Southampton – Athletic Bilbao 0:2 Numancia – Athletic Bilbao 0:0 Athletic Bilbao – Canania 3:1 Amorebieta – Athletic Bilbao 0:1 Tottenham – Athletic Bilbao 2:1 Sastao River – Athletic Bilbao 2:1 Valladolid – Athletic 2:2 Lemona – Athletic 2:0 Prognoza Powtórzenie wyników z poprzedniego sezonu to minimum, które Bilbao osiągnie bez większego trudu. Drużyna ma potencjał do zajęcia miejsca premiowanego grą w Lidze Mistrzów. Jeśli rywale okażą nieco słabości, Bielsa wykorzysta to bezlitośnie. Basków trzeba obserwować, to naprawdę ciekawa ekipa.
Villarreal
Sytuacja kadrowa Dziwna ta sytuacja. Dziwaczna nawet. Chłopcy Garrido w poprzednim sezonie grali w kratkę, czasami zachwycali tak bardzo, że szczęka opadała, czasami rozczarowywali tak, że chciało się płakać. Villarreal był jedyną drużyną w Hiszpanii (na świecie?), która potrafiła grać jak Barcelona. Gdy miała dobry dzień, zgniatała rywali posiadaniem piłki i boiskową inteligencją. Fernando Roig, prezes klubu z El Madrigal, doszedł do wniosku, że to wszystko jest jakieś takie nudne i sprzedał połowę graczy odpowiedzialnych za kreowanie gry – sprzedał Santiego Cazorlę, pozbawiając drużynę mózgu. Żeby było wesoło, oddał też Joana Capdevilę, niejako wycinając swojemu zespołowi serce. No i teraz ten biedny Villarreal stał się trochę takim zombie – niby wszystkie części są, ale pusto trochę. Do klubu przyszli Zapata i Camunas, obaj bardzo dobrzy, obaj z szansami na pierwszy skład, ale bez szans na tchnięcie w ekipę ducha. Cała nadzieja w przeniesieniu ciężaru gry na „Caniego” oraz w powrocie Gonzalo – kto, jak nie kapitanowie, ma tchnąć ducha w rdzewiejącego kolosa? W zeszłym sezonie Półfinał Ligi Europy i czwarte miejsce w La Liga – nie ma powodów do narzekań. Genialnie rozwinął się talent Borjy Valero, który wreszcie dał się poznać całemu światu i zasłużył na pierwsze powołania do kadry. Wreszcie strzelać zaczął Rossi, kilku wychowanków pokazało, że należy im się miejsce w składzie (zwłaszcza Mario, wielki talent). Czwarta lokata to dokładnie to, na co gracze z Madrigal zasługiwali. Real i Barcelona były poza zasięgiem, Valencia była w zasięgu, ale ostatecznie okazała się trochę lepsza. Grupa pościgowa była znacznie słabsza. Sparingi Bez rewelacji, bez tragedii. Najlepszymi piłkarzami okresu przygotowawczego byli oczywiście Borja i Rossi. UCD Dublin – Villarreal 4:3 Aberdeen – Villarreal 1:0 VfL Wolfburg – Villarreal 2:2 Villarreal – Lazio 3:1 Everton – Villarreal 0:1 Wigan – Villarreal 1:0 Elche – Villarreal 0:2 Prognoza Biorąc pod uwagę wzmocnienia rywali, wydaje się, że Villarrealowi będzie bardzo trudno powtórzyć sukces sprzed roku. Gdyby został Santi, szanse byłyby nieporównywalnie większe. Teraz, po stracie lidera, drużyna musi starać się znacznie bardziej.
Malaga Sytuacja kadrowa Temat na kilka tekstów publicystycznych, tomik poezji i epos heroiczny. Może na początek wymienimy piłkarzy, który grali w pierwszym składzie w poprzednim sezonie i mają szansę na utrzymanie pozycji w nadchodzącym. Uwaga, zaczynamy! Julio Baptista. Martin Demichelis. Tak, tylko oni. Pozostałych dziewięciu dżentelmenów będzie nowych. Na bramce stanie Ruben, który co prawda był w kadrze na sezon 2010/2011 i rozegrał kilka meczów, ale w hierarchii golkiperów był czwarty. Formacja ofensywna będzie składała się z wspomnianego Demichelisa oraz Monreala (kupionego z Osasuny), Sergio Sancheza (z Sevilli) i Mathijsena (z Hamburgera). Przed nimi zagra niezawodny Toulalan (z Lyonu). Przed Francuzem wielcy talentem, a mali wzrostem Cazorla i Buonanotte. W ataku „Bestia”, Joaquin i oczywiście Ruud van Nistelrooy. Dziewięć nowych twarzy w wyjściowej jedenastce! I to nie wszystko. Przecież zmiennikiem Cazorli będzie sprowadzony z Valencii Isco. Niewielu starych graczy będzie w ogóle dostawało szansę na grę – Duda, Gamez, Eliseu, Apono, Rondon… może Juanmi. Szejkowie przewrócili zespół do góry nogami, ale zrobili to umiejętnie, bo ta Malaga zdaje się całkiem niezła. W zeszłym sezonie Początek był ciężki, potem przyszły pieniądze i przyszły wyniki. Transfer Baptisty ożywił atak, wszystko zaczęło wyglądać znośnie. Miejsce w górnej połówce tabeli dobrze oddało to, na co stać było tamtą Malagę. Wielką zasługą Pellegriniego było wyciągnięcie z rezerw kilku zdolnych chłopaków, zwłaszcza „Recio”. Sparingi Tylko jedna porażka, kilka efektownych meczów. Wniosek: Ruud i Baptista to świetny duet. Właściwie każdy nowy gracz, który miał okazję zagrać w sparingu, pokazał się z dobrej strony. UD Horadada – Malaga 1:4 Malaga – Al Ryyan 6:1 Xerez – Malaga 0:1 Utrecht – Malaga 0:3 Roda Kerkrade – Malaga 1:2 Feyenoord – Malaga 0:2 Malaga – Sporting Lizbona 3:1 Cadiz – Malaga 2:0 Malaga – Penarol 4:0 Prognoza Kadra Malagi jest najmocniejszą w lidze, nie licząc Barcelony i Realu. Jeśli wszystko się uda, Andaluzyjczycy wylądują na podium. Jeśli coś się nie uda, będą walczyli o Ligę Mistrzów. Jeśli Pellegrini, mając takich piłkarzy, nie wywalczy czwartego miejsca, będzie to znaczyło, że nie jest tak dobry, jak się powszechnie uważa. Sezon przygotowawczy pozwala sądzić, że maszyna z Malagi działa dobrze, ale wszystko zweryfikuje dopiero nadchodzący pojedynek z Barceloną.