Ambitny klub z Serie A potrzebował solidnego skrzydłowego, a pewien uznany na europejskich boiskach zawodnik Borussii Dortmund szukał miejsca, gdzie mógłby regularnie występować. To musiało się udać: Jakub Błaszczykowski w ostatnim dniu letniego okna transferowego przeniósł się do Fiorentiny na zasadzie rocznego wypożyczenia z opcją pierwokupu.
Kuba nie znalazł się w planach Tomasa Tuchela na nowy sezon. Podczas gdy Polak dochodził do formy po kolejnej rehabilitacji, inni ofensywni piłkarze BVB łapali wiatr w żagle. Świetnie prezentuje się zarówno Aubameyang, jak i Mkhitarian, o którym mówi się, że gra najlepiej od momentu podpisania kontraktu z klubem z Zagłębia Ruhry. Ekipa Tuchela pokazywała się z dobrej strony w meczach towarzyskich, a na starcie sezonu zdobyła dziewięć punktów w trzech kolejkach. Łatwo domyślić się, że ku temu łupowi nie prowadził Błaszczykowski, który popisom kolegów przyglądał się jedynie na ekranie telewizora.
Kuba, chcąc zawalczyć o miejsce w kadrze na nadchodzące Mistrzostwa Europy, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że musi regularnie występować, na co w Borussii Tuchela nie ma szans. Nowy szkoleniowiec oparł trzon swojego zespołu na innych piłkarzach i dał do zrozumienia Polakowi, że ten może szukać sobie nowego klubu. Ofert nie brakowało.
Głośno było o zainteresowaniu ze strony Betisu Sevilla, jednak Błaszczykowski szybko odrzucił propozycję występów w beniaminku La liga. Później „Kicker” podał informację o rozmowach Kuby z VfB Stuttgart i Evertonem. Przenosiny do Premier League byłyby z pewnością ciekawą opcją, jednak nie jest powiedziane, że były pomocnik krakowskiej Wisły mógłby liczyć na grę w podstawowej jedenastce zespołu prowadzonego przez Roberto Martineza. Dzisiejszego ranka „Przegląd Sportowy” napisał o przenosinach Błaszczykowskiego do Fiorentiny, co ostatecznie okazało się prawdą. Dziennik ten łączył jeszcze reprezentanta Polski z Wolfsburgiem, ale temat przenosin do klubu z miasta Volskwagena upadł jeszcze szybciej, niż się pojawił.
29-latek, przenosząc się do „Violi”, musi liczyć się z obniżeniem zarobków o ponad połowę. W tym momencie pieniądze nie są jednak dla Kuby najważniejsze. Rok przed Mistrzostwami Europy wyżej od gotówki Polak stawia na możliwość udowodnienia Adamowi Nawałce, że zasługuje na miejsce w 23-osobowej kadrze na ten prestiżowy turniej.
To na pewno będzie łatwiejsze w Fiorentinie, w której konkurencja na prawym skrzydle nie jest tak duża jak w BVB. Joaquin Sanchez, tak jak zapowiadał od dawna, swoją karierę chce zakończyć w Betisie i to tam właśnie dzisiaj prawdopodobnie odejdzie. Dzięki temu najpoważniejszy rywal w walce o miejsce w składzie odpada wraz z pojawieniem się w klubie Błaszczykowskiego.
Czy przenosiny reprezentanta Polski do Fiorentiny można traktować w kategorii zjazdu? „Viola” na pewno nie jest tak uznaną marką jak Borussia, która w ostatnich latach oczarowała sobą wielu kibiców, jednak to solidna europejska drużyna. W półfinale Ligi Europy w końcu trudno jest się znaleźć przypadkiem. Latem Fiorentina przeszła spore przemeblowanie. Po kłótni z zarządem klub opuścił trener Vincenzo Montella, a wraz z nim z zespołem pożegnało się kilku ważnych zawodników takich jak Mario Gomez czy Mohamed Salah. Podopieczni Paulo Sosuy start sezonu mieli średni: wygrali z AC Milan oraz ulegli 3:1 Torino, jednak nikt nie zamierza wątpić w to, że celem „Violi” jest górna połowa tabeli.











