Sezon zasadniczy w Major League Soccer zbliża się ku końcowi. Do jego zakończenia pozostało 9 kolejek. Amerykanie dokonują więc selekcji zawodników zasługujących na miano MVP. Pomimo wielu gwiazd biegających na amerykańskich boiskach w wyścigu tym znajdują się mniej znani zawodnicy.
Brak w tym gronie Andrei Pirlo, Franka Lamparda, Stevena Gerrarda, Giovanniego dos Santosa czy Didiera Drogby dziwić nie może. Są to zawodnicy, którzy za ocean trafili dopiero latem, a więc w momencie, gdy liga zbliżała się do półmetka lub go nawet przekroczyła.
Zawodnicy, których wymienia się w kontekście wyścigu o tę nagrodę, występują w lidze od początku sezonu. Wśród nich znajdują się takie nazwiska, jak: Robbie Keane, David Villa i Sebastian Giovinco, ale również mniej znani – Benny Feilhaber oraz Kei Kamara.
Robbie Keane już ma na koncie nagrodę za najbardziej wartościowego zawodnika sezonu z poprzedniego sezonu, dziewiętnaście razy wpisując się na listę strzelców. W tym roku Irlandczyk strzelił 15 bramek w 16 meczach. Bilans jest imponujący, ale gdy popatrzymy na to, jak Keane prezentował się w ostatnich spotkaniach, jego osiągnięcia robią jeszcze większe wrażenie. Napastnik Los Angeles Galaxy w ośmiu meczach dwanaście razy wpisywał się na listę strzelców, zaliczając przy tym trzy asysty. Wysoka forma Irlandczyka zbiegła się w czasie ze świetnymi wynikami drużyny z Los Angeles, Galaxy w lidze dziś straciło bowiem pierwsze punkty od dwóch miesięcy. To pokazuje, jak duży wpływ ma Irlandczyk na wyniki swojego zespołu.
Drugim z europejskich zawodników biegających po boiskach MLS, którego wymienia się w kontekście MVP sezonu zasadniczego, jest David Villa. Kandydatura ta wydaje się nieco zaskakująca, bo New York City FC pomimo gwiazdorskiego składu prezentuje się przeciętnie i prawdopodobnie do ostatniej kolejki będzie bić się o play-offy z Montrealem Impact, Orlando City, Philadelphią Union oraz Chicago Fire.
Dorobek 33-letniego Hiszpana nie jest tak imponujący jak Robbiego Keane’a. Villa w 33 meczach zdobył 15 bramek. Na papierze dorobek byłego zawodnika FC Barcelona nie wygląda źle, gdy dołożymy jeszcze do tego siedem asyst, to rysuje się nam całkiem niezły zarys występów kapitana NYCFC. Wydaje się, że Villa jako kapitan spisuje się dobrze, często strzelając bramki dające punkty klubowi z Nowego Jorku. Na cały dorobek Villi rzutuje jednak przeciętna postawa całej drużyny, która być może po szybkiej adaptacji Pirlo i Lamparda zacznie spełniać pokładane w niej nadzieje. Na razie kandydatura Villi raczej nie zostanie doceniona przez kibiców i nie zdobędzie on nagrody MVP sezonu zasadniczego.
Głównym kandydatem do zwycięstwa w tym plebiscycie jest Sebastian Giovinco grający w barwach Toronto FC. Filigranowy Włoch za oceanem imponuje skutecznością, o czym świadczy jego dorobek – 17 bramek i 12 asyst w 24 meczach. Wielu przewidywało, że transfer byłego zawodnika Juventusu Turyn do kanadyjskiego klubu będzie strzałem w dziesiątkę, ale niewielu przewidziało, że Giovinco będzie grał aż tak dobrze.
Bramki z rzutów wolnych czy też po widowiskowych dryblingach to dla 28-latka w MLS chleb powszedni. Wydaje się, że Włoch w końcu znalazł idealne dla siebie miejsce, gdzie jego warunki fizyczne nie stanowią aż tak dużego problemu. O ogromnym wpływie Giovinco na grę Toronto FC świadczy fakt, że brał on udział w 29 bramkach na 42 strzelone przez kanadyjski klub w obecnym sezonie. Początki Włocha w MLS nie były łatwe, przez długi czas nie mógł on bowiem strzelić pierwszej bramki, ale gdy już ją strzelił, to jego forma coraz mocniej szła w górę. Co prawda do końca sezonu zasadniczego pozostało jeszcze kilka kolejek, ale warto zauważyć, że Toronto FC, mając Giovinco w składzie, najprawdopodobniej po raz pierwszy zakwalifikuje się do fazy play-off.











