Po rocznym pobycie w Zabrzu Daisuke Yokota opuścił szeregi Górnika, przenosząc się do KAA Gent. W jaki sposób Japończyk trafił do Polski? Dlaczego był dla drużyny istotną postacią? Kto może potencjalnie wypełnić powstałą w wyniku odejścia Yokoty lukę?
Finansowy strzał w dziesiątkę
Daisuke Yokota został ogłoszony nowym piłkarzem belgijskiego KAA Gent w połowie stycznia. Parafowanie kontraktu było poprzedzone stosunkowo długimi negocjacjami z dotychczasowym pracodawcą Japończyka, Górnikiem Zabrze. W ramach kwoty odstępnego Belgowie wypłacili zabrzanom ponad 2 miliony euro. Był to zatem czwarty najdroższy transfer wychodzący w historii klubu. Pewien procent z tej kwoty powędrował jednak do poprzednich drużyn zawodnika.
Dziękuję klubowi Górnik Zabrze, że nie zablokował mojego odejścia. Że usiadł do stołu, podjął negocjacje i pozwolił mi odejść. Dla mnie Gent to duża szansa na spełnienie kolejnego piłkarskiego marzenia. Górnik dał mi możliwość jego realizacji. I to też zawsze będę pamiętał. Japończyk w rozmowie z witryną WP SportoweFakty
Yokota przebywał w Zabrzu od roku, kiedy to trafił do Polski z łotewskiej Valmiery. Górnicy dopięli transfer za symboliczną opłatą 30 tysięcy euro + 30% kwoty odstępnego do następnego transferu, jak zdradził Piotr Koźmiński, dziennikarz znany z insiderskich informacji. Po przyjeździe do Europy Yokota grał również w Niemczech – mowa tu konkretnie o juniorskiej drużynie FSV Frankfurt oraz rezerwach Carl Zeiss Jena.
Czarujący samuraj
Yokota niemal z miejsca stał się istotnym punktem drużyny, rozegrał wiosną 13 spotkań ligowych. Japończyk okrasił je dwoma trafieniami – z Lechem oraz Widzewem, dołożył do nich dwie asysty. Prawdziwy rozkwit Yokota przeżył jednak dopiero w trwającym sezonie.
23-latek wybiegał w tej kampanii na ligowe boiska 18 razy, każdorazowo od pierwszej minuty. Piłkarz nie znalazł się w kadrze meczowej zabrzan jedynie podczas grudniowego starcia z Pogonią Szczecin. Yokota siedmiokrotnie trafiał również do siatki rywali – rezultat ten, w połączeniu z asystą przeciwko Warcie Poznań, zagwarantował Yokocie fotel lidera klasyfikacji kanadyjskiej drużyny.
Piłkarz został również wybrany przez kibiców na najlepszego piłkarza Górnika w rundzie jesiennej, inkasując 80% wszystkich oddanych głosów. Japończyk występował w tym sezonie głównie na pozycji bocznej „dziesiątki” lub skrzydłowego. Jedynym wyjątkiem był okres z początku kampanii, kiedy to Yokota pojawiał się w środku pola ze względu na braki kadrowe w zespole czternastokrotnych mistrzów Polski.
Według statystyk udostępnionych przez oficjalną witrynę PKO BP Ekstraklasy 23-latek zanotował w tym sezonie 28 podań kluczowych. Wygrał łącznie 102 boiskowe pojedynki, 27 razy udanie dryblował. Łączny dystans prawie 190 przebiegniętych przez Japończyka kilometrów składa się po podzieleniu na średnią w postaci 10,5 kilometra na mecz. Warto wspomnieć, że wspomniany wynik siedmiu zdobytych bramek klasyfikuje także Yokotę na 7. miejscu w ekstraklasowej tabeli strzelców (ex aequo z dwoma innymi graczami).











