Skromny, zabawny i profesjonalny, tak można go określić. Mimo swoich dużych zarobków nie interesują go szybkie samochody, dyskoteki, alkohol i wille z basenami. Jego życiem jest piłka nożna a drugą pasją muzyka. W wolnych chwilach próbuje rapować i uczy się na księgowego. Zawsze jest uśmiechnięty, a jego agent mówi o nim: To mój najmądrzejszy piłkarz. To właśnie mowa o fascynującym i pełnym profesjonalizmu Yannicku Bollasiem!
Urodzony we Francji w Lyonie Yannick, wraz ze swoją rodziną przeprowadził się stamtąd, gdy miał siedem miesięcy. Mieszkał w Anglii, a konkretnie w północno-zachodnim Londynie. Tam dorastał jako młody piłkarz, uczył się i rozwijał swoją pasję do jednego z największych zainteresowań mieszkańców Wielkiej Brytanii.
Droga do sukcesu
Gdy Bolasie miał 17 lat zaliczył swój pierwszy występ w seniorskiej lidze. Występował wtedy w Hillingdon Borough, w Southern Football League (7 klasa rozgrywkowa w Anglii), a jego rywalem było Didcot Town. Sam Yannick twierdził, że bardzo ciężko było mu rywalizować z takimi silnymi rywalami, którzy próbowali go faulować nieustannie. Mimo iż 17- latek nie miał warunków fizycznych jak jego przeciwnicy, to miał coś innego, przyspieszenie, które dawało mu znaczącą przewagę nad rywalami już wtedy. Kolejny rok w jego karierze nie był porywający, rozwijał się bardzo powoli, podczas gdy jego dwaj rówieśnicy mieli za sobą debiuty w Arsenalu i Tottenhamie. W końcu jego kuzynowi udało się załatwić testy w Maltańskiej Florianie.
Nie grał tam długo, bo tylko rok. Potem postanowił wrócić z emigracji. Gdy już wrócił do Anglii, dołączył do ekipy Plymouth Argyle. Kolejne trzy lata Yannick spędził na tułaczce jaką były wypożyczenia do klubów z trzech różnych klas rozgrywkowych. W 2011 r. podpisał kontrakt z Bristol City, a już po roku gry w tym klubie przeniósł się do Crystal Palace. W drużynie „Orłów” szybko przebił się do podstawowej jedenastki i występował w niej na pozycji lewego skrzydłowego. Sezon 2012/2013 był dobry w jego wykonaniu, zaliczył siedem asyst i zdobył trzy gole, podczas gdy ekipa z Londynu zajęła 5. miejsce w rozgrywkach Championschip, które dawało możliwość zagrania w barażach o awans do Premier League. W ½ finału Crystal Palace wygrało z Brighton, a w samym finale pokonali w dogrywce Watford. Ich sen stał się faktem, drużyna z Londynu awansowała do jednej z najlepszych lig na świecie! – Zawsze marzyłem o Premier League – mówił zadowolony z awansu Bolasie.
Wiara w siebie do podstawa
Gdy drużyna Crystal Palace awansowała to Yanick wciąż utrzymywał swoją silną pozycje w drużynie. Najbardziej cenionym przez niego trenerem był Tony Pulis, który był określany „footballowym ojcem” Bolasiego, gdyż to on go najbardziej motywował w ciężkich chwilach np. do przerwania złej passy, ponieważ w poprzednim sezonie Bolasie nie zdobył żadnej bramki. Przełamanie nastąpiło w wygranym meczu z Evertonem 3:2. Po tym meczu 25- latek stwierdził, że to była bariera psychologiczna, czyli według niego, nic poważnego. Nie tylko postawa Pulisa względem skrzydłowego była kluczowa. Jego profesjonalizm to był główny czynnik sukcesów. 25- latek wszędzie nosi ze sobą zeszyt, w którym zapisuje wszystko co robi np. swoje posiłki, ile godzin spał i przyznaje sobie za to punkty, na koniec tygodnia wszystko podlicza i stwierdza jak to wpłynęło na jego ligową formę.











