Trener, którego nazwisko jest skandowane przez cały stadion Legii, chociaż w czasach zawodniczych nie zagrał w niej ani minuty. Trener, któremu wiele zawdzięcza reprezentacja Polski, mimo że nigdy nie zaproponowano mu pracy w kadrze. Trener, który jest wielkim autorytetem piłkarskim, a przy tym niezwykle skromnym człowiekiem. Trener Krzysztof Dowhań.
Całą karierę zawodniczą spędził w rodzinnej Warszawie. Pierwsze kroki stawiał na Woli, w klubie Sarmata, w którym zdecydował się na pozycję bramkarza. Jako senior występował w Gwardii, w której musiał pogodzić się z rolą rezerwowego. Kolejnym krokiem były przenosiny do Polonii Warszawa występującej wtedy w II i III lidze. Wielokrotnie pytany o to, dlaczego nie zrobił wielkiej kariery jako zawodnik, zawsze wspomina o swoim wzroście, który nie jest zbyt imponujący (jak na bramkarza).
Etap w Polonii
Po odwieszeniu butów na kołku postanowił rozstać się ze sportem na dobre. Jednak po trzymiesięcznej przerwie przyjął ofertę z Polonii. Tam zaczął jako grający asystent pierwszego trenera, a z czasem zajął się prowadzeniem drużyny rezerw.
W 1992 roku Krzysztof Dowhań pierwszy raz pojawił się w Legii Warszawa. Epizod trwał kilka miesięcy, ale nie było to łatwe wyzwanie. Szkoleniowiec pracował tam z Maciejem Szczęsnym i Zbigniewem Robakiewiczem. Panowie, delikatnie mówiąc, nie przepadali za sobą. Ich trudna relacja stała się ligową legendą. Trener Dowhań, jak twierdzi po latach, dogadywał się z nimi bez problemu i z obydwoma miał bardzo dobre relacje. Łatwość nawiązywania kontaktu i bezkonfliktowość jest bardzo ważną zaletą, która niewątpliwie pomaga trenerowi Dowhaniowi przez całą karierę.
– Myślę, że z każdym się można dogadać. Wiadomo, że każdy jest inny. Nie ma dwóch takich samych ludzi i do każdego trzeba troszkę inaczej dotrzeć – mówił w wywiadzie z Legia.net.
Następnym klubem Krzysztofa Dowhania był KS Piaseczno, skąd po trzech latach wrócił do „Czarnych Koszul”. Tam pracował już dłużej z Maciejem Szczęsnym oraz Mariuszem Liberdą i Piotrem Wojdygą. W tym okresie trener rozpoczął również pracę z młodym Wojtkiem Szczęsnym, który, jak twierdzi jego ojciec: „z tych lekcji wyniósł bardzo wiele”.
Z Polonią Warszawa trener Dowhań awansował do I ligi zaraz po pojawieniu się przy Konwiktorskiej. Kolejne lata pracy zaowocowały zdobyciem wicemistrzostwa Polski w 1998 roku. Następnie nadszedł świetny sezon 1999/2000, który pięknie wygląda w CV Krzysztofa Dowhania. Polonia Warszawa została mistrzem Polski, wygrała Puchar Ligi i Superpuchar Polski, przegrała tylko walkę o Puchar Polski z Wisłą Kraków (2:1 i 2:0).
Przyszedł czas na Legię
Po świetnym sezonie w Polonii trener związał się z Wisłą Płock, przez co musiał przerwać treningi z Wojtkiem Szczęsnym. Współpraca z „Nafciarzami” nie trwała jednak długo, bo już w tym samym roku przeniósł się na Łazienkowską 3. W Legii zastał wtedy Wojciecha Kowalewskiego i Radostina Stanewa. Za chwilę z wypożyczenia do Dolcanu Ząbki wrócił 21-letni Artur Boruc.
Już w pierwszym sezonie przy Łazienkowskiej trener Dowhań dołożył swoją cegiełkę do mistrzostwa Polski, na które „Wojskowi” czekali siedem lat. Legia zdobyła w tym sezonie również Puchar Ligi.











