Lechia Gdańsk po siedmiu kolejkach znalazła się na piątym miejscu w tabeli. Wydawało się, że wszyscy w Gdańsku powinni być zadowoleni, lecz jak się okazuje, piłkarze czują spory niedosyt. Z Krzysztofem Bąkiem o obecnej sytuacji w Gdańsku rozmawiał Grzegorz Ignatowski.
Zafundowaliście kibicom prawdziwy koncert, bo jak inaczej można nazwać strzelenie pięciu goli wiceliderowi. To Górnik był taki słaby czy Lechia taka mocna?
Już od początku sezonu, zdaniem mediów, każda drużyna, jaka przyjeżdżała do Gdańska, zagrała najsłabszy mecz w sezonie, tak było ze Śląskiem, Cracovią i teraz Górnikiem. Mi się jednak wydaje, że jest na odwrót. To my gramy bardzo dobrze i nie pozwalamy rywalom na akcje, które mogłyby skończyć się stratą bramki. Więc bardziej Lechia jest mocna niż Górnik słaby.
Wcześniej pokonaliście czternastokrotnych mistrzów Polski w Pucharze Polski. Który mecz był trudniejszy?

Jeden i drugi mecz był trudny, ale w rozgrywkach pucharowych graliśmy na wyjeździe, a trener Nawałka dał szansę piłkarzom, którzy chcieli udowodnić, że to oni powinni grać i zaangażowanie z ich strony było nieco większe. Uważam więc, że mecz w Pucharze Polski był trudniejszy, lecz ogólnie zakończyło się naszym zwycięstwem w obu spotkaniach i możemy się tylko z tego cieszyć.
Teraz sytuacja w tabeli wygląda bardzo interesująco, za Wami są Polonia Warszawa, Wisła Kraków, Legia Warszawa i Lech Poznań, czy taki stan rzeczy może się utrzymać?
Naszą grą w tym sezonie pokazujemy, że stać nas na wiele i teraz jedziemy na Łazienkowską, żeby to potwierdzić. Potem są derby z Arką, których Lechia niezwykła przegrywać bądź nawet remisować, więc myślę, że taki stan rzeczy może się przeciągnąć na kilka, a nawet kilkanaście kolejek.
Spodziewaliście się tak dobrego początku przed sezonem?
Ten początek wcale nie jest taki dobry, bo zważywszy na to, jak graliśmy, a jakie osiągnęliśmy wyniki, to powinniśmy mieć jeszcze kilka punktów więcej. W meczu z Ruchem mieliśmy dużo większą przewagę i powinniśmy tam zdobyć trzy punkty, z Bełchatowem również powinniśmy się pokusić o jakąkolwiek zdobycz punktową, pechowo przegraliśmy też z Jagiellonią, więc według mnie nie jest tak dobrze, jak mogło być. Trzeba się jednak cieszyć z tego, co mamy i szanować to, a w każdym kolejnym meczu próbować dołożyć kolejne trzy oczka, żeby było jeszcze lepiej.
Który z nowych zawodników według Pana jest najcenniejszym wzmocnieniem Lechii?
Każdy z zawodników wnosi coś do drużyny, ale najważniejsze u nas jest to, że nie ma gwiazd, a w drużynie jest 18 czy 20 zawodników, którzy trenują co dzień ze sobą i pracują na określenie zespołu jako jednej wielkiej gwiazdy. I to jest najważniejsze, żebyśmy jeden za drugiego walczyli, udowodniliśmy już, że tym sposobem jesteśmy w stanie osiągnąć wiele.











