Dający stabilizację i spokojne miejsca w środku tabeli Pal Dardai został latem zastąpiony przez dobrze prosperującego Ante Covicia, który miał dać więcej niż tylko spokojny byt w Bundeslidze.
Od samego początku wydawało się, że Stara Dama z Berlina będzie chciała zmienić swój image, zmieni makijaż i zacznie być trendy. Zacznie ubierać się modniej i będzie bardziej atrakcyjna dla oka. Nic jednak z tych rzeczy.
Czar jaki Hertha sprawiała podczas pierwszego wrażenia szybko prysł. Drużyna, która miała grać bardziej efektowny futbol, ale i zarazem efektywny zamiast iść do przodu, stała się ekipą która wylądowała w dolnych rejonach tabeli obok innych słabeuszy. Dlaczego zatem tak się stało? Winny jest niedoświadczony trener, a może dokonano wzmocnień nieadekwatnych do wymagań zespołu?
Rozbudzone nadzieje
W Berlinie od lat czekają na klub, który mógłby w końcu znaczyć tyle ile powinna znaczyć drużyna że stolicy swojego kraju. Coraz więcej mówi się o budowie nowego, typowo piłkarskiego obiektu, na którym Hertha mogłaby rozgrywać swoje mecze domowe.
Kilka miesięcy temu niczym gwiazdka z nieba w serca kibiców spadła wiadomość o tym, że klub zostanie zasilony pieniędzmi pewnego bogatego biznesmena, a to zwiastowało ciekawie przeprowadzone transfery.

Na pierwsze symptomy długo na stadionie Olimpijskim nie czekano. Ściągnięto wyróżniającą się gwiazdę Fortuny Dusseldorf- Dodiego Lukebakio, który miał zwiększyć siłę rażenia i tak dość silną z Salomonem Kalou i Vedadem Ibiseviciem na czele, a pamiętać trzeba, że jest jeszcze Matthew Leckie czy Davie Selke.
Mimo tego w Berlinie szukano kolejnych wzmocnień ataku i w ten sposób dołączył również Marius Wolf, który potrzebuje się odbudować po słabszym sezonie w Borussi Dortmund. By i druga linia nie była pokrzywdzona, to przedłużono wypożyczenia Marko Gruijcia.
Wejście w sezon był obiecujący. Hertha rozniosła niejaki Eichstät 5:1 w 1. rundzie Pucharu Niemiec, a potem poważnie dała się we znaki Bayernowi Monachium i to na Allianz Arenie. Mecz zakończył się remisem i gdyby niezawodny Robert Lewandowski spotkanie mogłoby przynieść inny wynik.
Potem jednak coś padło, jakby nagle odcięło prąd. Podopieczni Ante Covicia dostali zimny prysznic przed własną publicznością od VfL Wolfsburg 3:0 i od tej pory narodziła się zła passa stołecznych.
Nieskuteczni aż do bólu

Kolejne marnowane sytuacje w wykonaniu piłkarzy z Berlina to obecnie żadna nowość. Pod tym względem Hertha jest profesorem. Choć porażki z Wolfsburgiem czy Schalke 04 jasno wskazują na totalne klęski berlińczyków, to patrząc na statystyki punkt widzenia zmienia się o o sto osiemdziesiąt stopni.










