Kilka dni temu świat obiegła wiadomość, że prestiżowy tygodnik „France Football” ogłosił swoją jedenastkę 2015 roku. W Polsce było o tym szczególnie głośno, gdyż jednym z jedenastu wspaniałych został Polak. Nie był to jednak Robert Lewandowski, a Grzegorz Krychowiak z Sevilli. Czy „Krycha” zasłużył na takie wyróżnienie? Czy miejsce w drużynie roku nie należało się Sergio Busquetsowi? Poszukajmy odpowiedzi!
Konkurenci „Lewego” do miejsca w tym wymarzonym przez francuskich dziennikarzy zespole to światowy top. Ofensywne trio stworzyli finaliści „Złotej Piłki”, a więc Messi, Ronaldo i Neymar. Na pozycji defensywnego pomocnika nie ma aż takiej konkurencji. Mimo to zdecydowana większość pytanych o najlepszego cofniętego pomocnika na świecie wskazałaby „Busiego”. No właśnie. Tu mamy pierwszą różnicę. Busquets nie jest typowym defensywnym pomocnikiem. Barcelona utrzymuje się przy piłce tak długo, że właściwie nie ma potrzeby, by w drużynie Luisa Enrique grał zawodnik skoncentrowany tylko na odbiorze piłki. Busquets był takim piłkarzem kilka lat temu. W ostatnich, wyśmienitych dla Barcelony, sezonach przeszedł jednak metamorfozę. Przestał skupiać się wyłącznie na defensywie, a zaczął kreować grę. Wszyscy zachwycają się bramkami tercetu MSN, magicznymi podaniami i akcjami Iniesty. Rola „Busiego” jest często pomijana. To on w ostatnich latach kontroluje i nadaje tempo grze „Dumy Katalonii”. Często to on daje sygnał do przyspieszenia i rzucenia się przeciwnikowi do gardła.
Krychowiak to „maszyna”. Piłkarz, który biega po placu gry, jakby miał płuca ze stali. Jest wszędzie tam, gdzie powinien być, walczy o każdy centymetr boiska. Odbiera, przerywa, a kiedy trzeba, fauluje. To jedna z różnic między oboma zawodnikami. Krychowiak jest tam, gdzie piłka, Busquets decyduje, gdzie ona ma być. Nie twierdzę jednak, że obaj panowie są całkowitymi przeciwieństwami. Busquets potrafi przerwać akcję, Krychowiak potrafi rozegrać. Zadania, na których skupiają się w swoich drużynach, są po prostu diametralnie różne. W tym miejscu należy też odnotować postęp, jaki zanotował reprezentant Polski w rozgrywaniu piłki od momentu przeprowadzki do Hiszpanii. Wszyscy doskonale pamiętamy, jak część ekspertów twierdziła, że „Krycha” nie sprawdzi się w lidze tak skupionej na grze futbolówką. Grzegorz robi jednak postępy, które są widoczne niemal z meczu na mecz. Krychowiak kroczy drogą, którą przeszedł jego rywal z Katalonii. Od przecinaka do jednego z rozgrywających. Na chwilę obecną, jeśli chodzi o kreowanie gry, nasz rodak jest jeszcze daleko z tyłu.
Sprawę gry do przodu niech zobrazuje ta grafika. Pominąłem w porównaniu ogólną liczbę podań. Styl gry Barcelony jasno wskazuje na to, że Busquets ma pod tym względem zdecydowaną przewagę. Nie może być inaczej. Spójrzmy zatem na kluczowe podania, stworzone szanse i asysty.














