Real Madryt wygrał 4:1 z CSKA Moskwa w meczu rewanżowym 1/8 finału Ligi Mistrzów. Po pierwszej połowie było tylko 1:0, ale druga przyniosła nam aż cztery gole, z czego trzy z nich zdobyli podopieczni Jose Mourinho. To wystarczyło im, aby awansować do kolejnej rundy.
Od początku gospodarze chcieli pokazać, że remis w poprzednim meczu nie był sprawiedliwym wynikiem. Mimo że „Królewscy” byli ciągle przy piłce i próbowali ataków na bramkę Czepczugowa, to niespodziewanie piłkarze z Moskwy mieli pierwszą dogodną okazję do otworzenia wyniku spotkania. Po ośmiu minutach gry Dzagojew świetnie dograł do Doumbii, a napastnik CSKA w polu karnym strzelił ponad bramką Casillasa. Odpowiedź „Królewskich” była natychmiastowa. Tuż po wznowieniu piłka trafiła do Cristiano Ronaldo, a bardzo groźny strzał Portugalczyka został wybroniony przez Czepczugowa.

Można było zauważyć nieznaczną przewagę gospodarzy, ale drużyna z Moskwy nie traciła kontroli nad meczem. Należy zwrócić uwagę na sytuację z 19. minuty. Wtedy to po kilku nieudolnych próbach „Królewskim” udało się w końcu stworzyć niezwykle groźną sytuację. Głównym jej bohaterem był oczywiście Cristiano Ronaldo, który świetnie wbiegł w pole karne i płasko zagrał do środka. W obliczu zagrożenia bardzo dobrze zachował się jeden z obrońców moskiewskiej drużyny, wybijając piłkę w niebezpiecznej sytuacji.
Po 26 minutach kibice na Santiago Bernabeu w końcu doczekali się bramki. Jej zdobywcą był Gonzalo Higuain. Argentyńczyk wykończył świetną akcję Realu, stworzoną głównie przez Khedirę i Kakę. Higuain po dobrym dograniu Kaki przechytrzył obrońców i wbił piłkę do bramki Czepczugowa. Po zdobyciu gola Real coraz śmielej sobie poczynał, co mogło się dla podopiecznych Jose Mourinho zakończyć niezbyt ciekawie. W 35. minucie po błędzie obrońców Realu Madryt bardzo groźny strzał na bramkę Casillasa oddał niezwykle aktywny dzisiaj Seydou Doumbia, ale hiszpański golkiper wybronił strzał, choć musiał się przy tym nieźle wysilić.
Druga połowa spotkania już od samego początku przyniosła groźną sytuację. Po dwóch minutach gry Cristiano Ronaldo przechytrzył obrońców drużyny gości i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. CR7 przegrał tym razem pojedynek z rosyjskim golkiperem, ale odwdzięczył mu się już po ośmiu minutach. Ronaldo uderzył z 18 metrów i piłka leciała wprost na Siergieja Czepczugowa, jednak bramkarz drużyny gości ku zdziwieniu wszystkich i radości kibiców gospodarzy przepuścił piłkę, która powędrowała do bramki.










