Kibice, którzy pojawili się dziś przy Łazienkowskiej, nie mogli narzekać. Ponad 25 tysięcy fanów futbolu, a w szczególności stołecznej drużyny, zobaczyło bardzo ciekawe widowisko. Co ważne, zakończone zwycięstwem warszawskiej drużyny! Legia skompletowała w czterech meczach wszystkie oczka i z wysoko podniesioną głową rusza do 1/16 finału Ligi Europy!
Na Pepsi Arenie było dosłownie wszystko. Dwudziestu dwóch gladiatorów wyszło dziś na stadion, by powalczyć o kluczowe punkty w walce o wyjście do fazy play-off. Od pierwszej minuty mogliśmy być pewni, że nikt nie będzie niezadowolony. Były krew, piękne gole, fatalne decyzje i jak zawsze świetni kibice, którzy dość licznie pojawili się w Warszawie. Przy Łazienkowskiej było dziś bardzo gorąco – na pewno nie z powodu temperatury powietrza. Mimo że nie było mrozu, to atmosfera na stadionie była dziś iście piekielna.
O utrzymanie jej postarali się kibice Legii Warszawa. Jeszcze przed meczem krytykowano Henninga Berga, który postawił na Marka Saganowskiego zamiast Orlando Sa. Na Twitterze i Facebooku pojawiły się pytania, co ma zrobić Portugalczyk, by wyjść w pierwszej jedenastce. Najpierw musi liczyć na fatalną dyspozycję starszego kolegi. Dla Sagana mecz zaczął się nie najlepiej. Najpierw dał się wyprzedzić obrońcy Metalista i stracił niezłą sytuację bramkową, potem pechowo skiksował, przez co Legia straciła gola. Ale wpuszczenie TAKIEGO(!) gola po 654 minutach nie jest powodem do wstydu. Dusan Kuciak mimo wszystko i tak będzie pluł sobie w brodę.
https://vine.co/v/OevPHm0xhBp
Trafienie stadiony świata? Niekoniecznie. To gol nie z tej ziemi! Według wyliczeń dziennikarzy Canal+Sport gracz z Ukrainy wyskoczył na 1,8 metra i uderzył z prędkością 67 km/h. Do Zlatana jeszcze trochę brakuje, ale trafienie palce lizać! W jaki sposób Marek Saganowski odkupił swoje winy? Pojawia się jednak pytanie, czy więcej tu zasługi napastnika czy… bramkarza, który pomógł swojemu przeciwnikowi. Podjął fatalną decyzję, jednak w Warszawie nikt z tego powodu nie narzekał.
https://vine.co/v/OevQFEDpDX2
Spotkanie miało też dużo nieprzyjemnych fragmentów. Brutalnie atakowany był (a jakżeby inaczej!) Saganowski, który dwukrotnie boleśnie odczuł na swoich nogach chamstwo obrońców Metalista. Warszawiacy odegrali się dość przypadkowo. Najpierw Kobin dostał po twarzy wkrętami z buta Michała Żyry, a potem przy mniejszej szarpaninie z dużą raną na twarzy skończył drugi stoper zespołu z Charkowa.
Niestety, nic co piękne, nie trwa wiecznie. Druga połowa to był istny chaos. Metalist w pewnym momencie zaczął nawet przeważać, a nawet dochodzić do coraz groźniejszych sytuacji bramkowych. Mało brakowało, a goście trafiliby drugiego gola z tzw. nożyc. Defensywa Legii wyglądała coraz gorzej i niestety z taką grą powalczyć o coś więcej będzie bardzo trudno. Ukraińcy prowadzili grę, jednak warszawiacy już nieraz pokazali, że grając słabo, potrafią wygrać. Liczy się ponoć nie styl, ale wynik. A rezultaty stoją cały czas za mistrzem naszej ligi. Znakomita akcja dwójki Orlando Sa – Ondrej Duda i znowu trzy punkty zostają w Warszawie. Wymęczone, wyszarpane, ale zostają…











