Okienka transferowe mają to do siebie, że co pół roku jesteśmy świadkami kilku sag transferowych, które budzą zainteresowanie kibiców na całym świecie. W tym okienku cały świat przygląda się takim piłkarzom jak choćby Matthijs De Ligt czy Nicolas Pepe. Obaj mają oferty na stole z kilku wielkich drużyn i wciąż nie wiadomo, w jakich barwach zagrają w przyszłym sezonie. Czasami jednak mamy do czynienia z piłkarzem, o którego nieustannie zabiega jeden klub i wciąż nie jest jasne, czy przenosiny dojdą do skutku. W takiej sytuacji znajduje się Wilfried Zaha z Crystal Palace, o którego pozyskanie walczy Arsenal.
Ostatnia oferta „Kanonierów” za reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej opiewała na 40 milionów funtów. Klub z Selhurst Park oczekuje za swojego wychowanka dwa razy tyle. Ponadto władzom „The Eagles” odejście Zahy nie jest na rękę. Nie tak dawno z Crystal Palace pożegnał się Aron Wan-Bissaka. Na konto londyńskiego klubu wpłynęło 50 milionów funtów, a zawodnik trafił do Manchesteru United. Dzięki solidnym pieniądzom, jakie udało się zarobić na sprzedaży stopera, władze Palace są w na tyle komfortowej sytuacji, że mogą sobie pozwolić na zatrzymanie Wilfrieda Zahy w swoich szeregach. Na razie spekuluje się, że Arsenal spróbuje podnieść ofertę do 60 milionów funtów.
Trudne losy
Zaha jest wychowankiem klubu z Selhurst Park. W pierwszej drużynie zadebiutował w wieku 18 lat. Na dobre do pierwszego zespołu Palace przebił się w sezonie 2010/2011. Przez 2,5 roku był czołową postacią „Orłów” i wyróżniającym się piłkarzem w Championship. Dobra gra młodego skrzydłowego wzbudziła zainteresowanie największych ekip Premier League. Najbardziej zdeterminowany był Manchester United, którego piłkarzem Zaha został w styczniu 2013 roku.
Jednak przenosiny zawodnika na Old Trafford zostały opóźnione, gdyż do końca sezonu na zasadzie wypożyczenia pozostał on piłkarzem Crystal Palace. Pozostanie w Londynie opłaciło się skrzydłowemu, ponieważ wyraźnie przyczynił się do uzyskania przez „The Eagles” promocji do Premier League.
Nowy sezon Zaha rozpoczął już w barwach „Czerwonych Diabłów”. W Manchesterze niestety nie znalazł zaufania w oczach Davida Moyesa, przez co w pierwszej drużynie zanotował zaledwie dwa występy. Perspektywiczny skrzydłowy częściej grał w zespole U-23, ale to w żadnym wypadku nie satysfakcjonowało młodego skrzydłowego.
Zimą Wilfried Zaha został wypożyczony do Cardiff City. W drużynie z Walii występował w miarę regularnie do końca sezonu, ale to nie wystarczyło, aby zespół utrzymał się w lidze. Ponadto Zaha swoimi występami, delikatnie mówiąc, nie zachwycał. Na Wyspach uznano, że to kolejny przereklamowany talent, który potrafi błyszczeć jedynie na zapleczu Premier League.











