Krasnodar – klub jednego człowieka


FC Krasnodar zadebiutuje dzisiaj w Lidze Mistrzów. Nikt wobec Rosjan nie ma większych oczekiwań

20 października 2020 Krasnodar – klub jednego człowieka
nevasport.ru

Zaledwie po dwunastu latach istnienia FC Krasnodar awansował do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Wszystko dzięki Siergiejowi Galickiemu, twórcy i właścicielowi klubu. Rosyjski miliarder patrzy na piłkę nożną w dłuższej perspektywie, dlatego można spodziewać się, że debiut w tych rozgrywkach jest jedynie wstępem do dalszego rozwoju klubu.


Udostępnij na Udostępnij na

Tak naprawdę niewiele zapowiadało, że akurat w tym roku awans do LM stanie się faktem. Pierwszy raz Krasnodar stanął w boju o najważniejsze europejskie rozgrywki klubowe rok temu. I został szybko sprowadzony na ziemię. Co prawda w trzeciej rundzie kwalifikacji niespodziewanie pokonał FC Porto, ale w kolejnym dwumeczu miał niewiele do powiedzenia. Olympiakos Pireus zmiażdżył Krasnodar aż 6:1.

W tym roku rosyjski zespół znowu musiał mierzyć się z greckim mistrzem. Na dodatek także walczącym o historyczny awans do fazy grupowej LM. Tym razem piłkarze Krasnodaru wrócili z tarczą. W dwumeczu z PAOK-iem Saloniki padł wynik 4:2, a na dodatek grecki klub zarządzany notabene przez właściciela rosyjskiego pochodzenia nie sprawił Krasnodarowi większych kłopotów.

Tylko dwanaście lat

Przez lata główną piłkarską wizytówką miasta z południa europejskiej części Rosji był Kuban Krasnodar. W czasach Związku Radzieckiego był czterokrotnym mistrzem Rosyjskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Po upadku sowieckiego imperium w sumie przez osiem sezonów występował w rosyjskiej ekstraklasie, a pięć lat temu zagrał w finale Pucharu Rosji. To już jednak historia. Kuban zbankrutował przed dwoma laty, dlatego to FC jest teraz wizytówką prawie milionowego miasta.

W porównaniu ze swoim nieistniejącym już konkurentem FC Krasnodar ma bardzo krótką historię. Klub został założony w 2008 roku, kiedy uzyskał status zawodowej drużyny. Trzeba zaznaczyć, że jego dynamiczny rozwój poniekąd był dziełem przypadku. Zespół już w pierwszym roku istnienia (obowiązywał wówczas jeszcze system wiosna-jesień) awansował z trzeciej do drugiej ligi, choć zajął dopiero trzecie miejsce w tabeli. Wszystko za sprawą rezygnacji z awansu przez SKA Rostów i Sportakademklub Moskwa.

Na zapleczu rosyjskiej Priemjer-Ligi spędził tylko dwa sezony. Od 2011 roku występuje więc na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Nie wszedł jednak do ekstraklasy z buta. W pierwszych dwóch sezonach Krasnodar zajmował miejsce w połowie tabeli. Przełom nastąpił jednak w 2014 roku. Wówczas drużyna uplasowała się na piątym miejscu, a przede wszystkim zagrała w finale Pucharu Rosji. Od tego czasu co roku Krasnodar występuje w europejskich pucharach. Na swoim koncie ma trzy brązowe medale mistrzostw Rosji oraz pięć występów w fazie grupowej Ligi Europy. Dwukrotnie grał też w 1/8 finału tych rozgrywek.

Klub jednego człowieka

Wszystko za sprawą jednego człowieka. Siergiej Galicki jest nie tylko właścicielem, lecz także założycielem klubu z Krasnodaru. Za jego szybkie dołączenie do ścisłej rosyjskiej czołówki dostał nawet specjalną nagrodę Rosyjskiego Związku Piłki Nożnej. Przed sześcioma laty został więc uhonorowany za wkład w rozwój rosyjskiego futbolu. Trzeba zresztą przyznać, że Galicki ma z czego dokładać do piłkarskiego biznesu.

Jego historia nie różni się zresztą szczególnie od tajemnic sukcesu innych rosyjskich miliarderów. Po upadku ZSRR Galicki wykorzystał czas poszerzonej wolności gospodarczej, zakładając firmę zajmującą się dystrybucją kosmetyków i perfum. Natomiast po rosyjskim kryzysie finansowym z 1998 roku zajął się handlem detalicznym, zakładając wówczas w Krasnodarze swój pierwszy sklep spożywczy. Firma „Magnit” od tamtego czasu rozrosła się na tyle, że cieszy się obecnie statusem największego rosyjskiego sprzedawcy detalicznego.

Co ciekawe, Galicki jest wymieniany jako przykład człowieka sukcesu, który dorobił się bez politycznego wsparcia Kremla. Przed trzema laty otrzymał co prawda Honorową Nagrodę Prezydenta Federacji Rosyjskiej za wkład w rozwój przedsiębiorczości, lecz potrafi wygrywać sprawy sądowe z administracją rządową. Mimo to na początku 2018 roku znalazł się na „liście kremlowskiej” Departamentu Stanu USA. Tym samym jest objęty szeregiem sankcji ze strony amerykańskiej administracji.

Galicki kontra fair play

W najnowszej edycji rankingu amerykańskiego magazynu „Forbes” rosyjski miliarder zajął 565. miejsce wśród najbogatszych ludzi świata. Jego majątek szacowany jest obecnie na blisko 3,5 miliarda dolarów. Jak przyznaje sam Galicki, posiadanie własnego klubu piłkarskiego jest dla niego jedynie finansowym obciążeniem. Na piłce nożnej w Rosji nie da się zarobić, dlatego angażuje się w futbol jedynie z czystej pasji.

Skoro Galicki ma pieniądze i bez pomocy państwa finansuje swoją drużynę, uważa on, że nie powinny obejmować go żadne ograniczenia. Z tego powodu jest znanym krytykiem zasady finansowego fair play. Miliarder twierdzi wprost, że zasady UEFA mają się nijak do rosyjskiej rzeczywistości. Galicki zdobył się nawet na ciekawe porównanie. Stwierdził mianowicie, że 90 proc. rosyjskich klubów nigdy nie wygeneruje nawet porównywalnego dochodu do wpływów Manchesteru United z samej sprzedaży koszulek.

W związku z tym przepisy UEFA są jego zdaniem zbyt dużym ciężarem dla wschodnioeuropejskich klubów. Nie mogą one więc stać się konkurencyjne w europejskim futbolu. Galicki zauważa, że kluby piłkarskie nie są zwykłymi firmami. Normalne przedsiębiorstwo, generując straty przez kilka lat, w końcu upadnie, a zupełnie inaczej jest w piłce nożnej. Miliarder kilka lat temu musiał zresztą pójść na ugodę z europejską federacją, bo naruszył krytykowane przez siebie zasady.

Cierpliwość

Rosjanin narzeka więc na przepisy finansowego fair play, ale nie zamierza z tego powodu rezygnować ze swojej pasji. Jest wręcz przeciwnie. Galicki stale inwestuje nie tylko w samą drużynę, lecz także przykłada dużą uwagę do infrastruktury. W 2013 roku rozpoczęła się więc budowa stadionu Krasnodaru, sfinansowana w całości przez miliardera. Po trzech latach otwarto więc obiekt mogący pomieścić obecnie ponad 35 tysięcy widzów. Szacuje się, że stadion został wybudowany za blisko 400 milionów dolarów.

Arena piłkarska posiada czwartą kategorię UEFA, a więc może gościć turnieje najwyższej rangi na czele z mistrzostwami świata czy Europy. Sam stadion jest jedynie elementem większego kompleksu. Poza nim Galicki wybudował też park, natomiast w trakcie realizacji znajduje się projekt hydroparku. To niejedyna ważna inwestycja właściciela Krasnodaru. Zbudował on również akademię piłkarską, z bazy treningowej klubu podczas mundialu korzystała zaś reprezentacja Hiszpanii.

Wspomniana akademia została utworzona już na początku funkcjonowania całego klubu. Galicki przykłada zresztą bardzo dużą wagę do tej kwestii, wykazując w tej sprawie zresztą rzadko spotykaną w Rosji cierpliwość. Miliarder chce więc, aby za kilka lat połowę pierwszej drużyny Krasnodaru stanowili wychowankowie klubu. Na razie jedynym „produktem” akademii występującym w podstawowym składzie jest bramkarz Matwiej Safonow, a coraz więcej szans dostaje pomocnik Danił Utkin. Pozostali wychowankowie tworzą zaś rezerwy występujące na zapleczu rosyjskiej ekstraklasy.

Młody stąd

Twórca FC Krasnodar jak na rosyjskie standardy jest też cierpliwy wobec trenerów. Przez dwanaście lat istnienia zespół oficjalnie prowadziło dziewięciu szkoleniowców. Niektóre z tych zmian były zaś podyktowane nie słabymi wynikami, ale chęcią wejścia Krasnodaru na kolejny etap rozwoju. Dodatkowo dwóch poprzednich szkoleniowców było jedynie figurantami. Zespół tak naprawdę od kwietnia 2018 roku prowadzi bowiem Murad Musajew.

Zaledwie 36-letni szkoleniowiec dotychczas nie posiadał licencji UEFA Pro, dlatego był zastępowany przez posiadających odpowiednie uprawnienia Olega Formenkę i Siergieja Matwiejewa. Krasnodar był zresztą z tego powodu ukarany grzywną przez europejską federację, a Musajew nie mógł zasiadać na ławce rezerwowych podczas meczów w europejskich pucharach.

Tak naprawdę młody trener jest obecnie najbardziej znanym wychowaniem akademii piłkarskiej Krasnodaru. Zaczynał w niej jako szkoleniowiec młodzieży, a zwrócił na siebie uwagę w sezonie 2017/2018. Właśnie wówczas Musajew prowadził Krasnodar w rozgrywkach Ligi Młodzieżowej UEFA i dotarł z nią do 1/8 finału. Dopiero po rzutach karnych rosyjska młodzież musiała uznać wyższość Realu Madryt.

Musajew jest zresztą jednym z elementów całościowej wizji Galickiego. Miliarder zawsze podkreślał, że nie interesuje go zatrudnianie znanych trenerskich nazwisk. Zamiast nich zamierza promować właśnie rosyjskich trenerów. Jak widać, taka polityka się opłaca, bo to właśnie wieloletni pracownik akademii Krasnodaru wprowadził pierwszy zespół do najważniejszych rozgrywek klubowych na kontynencie.

Meandry ofensywy

Największym problemem obecnej kadry Krasnodaru jest brak skutecznego egzekutora. Od dwóch lat zespół nie znalazł następcy dla Fiodora Smołowa. Reprezentant Rosji w barwach popularnych „Byków” w 2016 i 2017 roku został królem, a w 2018 roku wicekrólem strzelców Priemjer-Ligi. Jego następca, szwedzki kadrowicz Viktor Claesson, przez cały poprzedni sezon był z kolei kontuzjowany. W ostatnim meczu ligowym z Rubinem Kazań ponownie nabawił się zresztą urazu i na pewno nie wystąpi w spotkaniu ze Stade Rennais.

Krasnodar z powodu kontuzji Claessona musiał przed rokiem ściągnąć ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich jego rodaka, Marcusa Berga. 34-letni weteran reprezentacji Szwecji strzelił w ubiegłym sezonie tylko dziewięć bramek, czyli tyle samo co Grzegorz Krychowiak w barwach Lokomotivu Moskwa. Teraz idzie mu nieco lepiej, bo w 10 spotkaniach zaliczył pięć trafień, ale metryki nie da się oszukać. Berg coraz rzadziej jest więc w stanie grać przez pełne 90 minut.

Na pewno przeciwnicy Krasnodaru muszą zwrócić uwagę na Remy’ego Cabellę, który nie wystąpi jednak w pierwszym spotkaniu. To właśnie on był kluczowym zawodnikiem w obu pojedynkach z PAOK-iem. Wszechstronność i wyszkolenie techniczne dają mu możliwość zarówno napędzania akcji ofensywnych, jak i odbioru piłki wychodzącemu do kontry przeciwnikowi. Kolejny z reprezentantów Szwecji, Kristoffer Olsson, kontroluje natomiast tempo gry i na ogół odpowiada za kontrataki Krasnodaru.

Nieprzyzwyczajeni

Zdecydowanie najsłabszą formację Krasnodaru stanowi obrona. Będzie ona miała z pewnością problemy chociażby z młodym atakiem Stade Rennais. Obaj stoperzy rosyjskiego zespołu sprawiają wrażenie wyraźnie ociężałych, dlatego są mało zwrotni. Na tle mocniejszych przeciwników coraz słabiej wygląda gra 33-letniego reprezentanta Białorusi, Aleksandra Martynowicza. Niepewnym punktem jest też jego partner ze środka obrony, brazylijski defensor Kaio.

Szkoleniowiec „Byków” w rosyjskiej lidze preferuje zdecydowanie ofensywny styl gry. Nie powstrzymują go przed tym nawet częste problemy z obsadzeniem pozycji wysuniętego napastnika. Problem w tym, że grupa LM ze Stade Rennais, Chelsea i Sevillą nie będzie w niczym przypominała ligi rosyjskiej. Tym samym trudno oczekiwać, aby Krasnodar miał większe szanse na prowadzenie gry w którymkolwiek ze spotkań.

Rosyjskie media zwracają uwagę na fakt, że Krasnodar ma kłopoty z mocniejszymi przeciwnikami. Jeśli nie kontroluje piłki, nie ma żadnego planu awaryjnego. Jeśli Musajew nie opracował nowej taktyki, jego zespół zapewne zajmie ostatnie miejsce w grupie. Nikt w Rosji nie oczekuje zresztą więcej od debiutanta.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze