Sezon 2025/2026 i Korona Kielce były jak jazda kolejką górską bez pasów bezpieczeństwa. Do przedostatniej kolejki „Żółto-czerwoni” drżeli o miejsce w PKO BP Ekstraklasie, a dopiero zwycięstwo z Widzewem Łódź 1:0 i bramka Dawida Błanika przerwały serię sześciu meczów bez wygranej. Zapewniły utrzymanie, tak cenne w oczach kibiców. Jednak już teraz, przed końcem obozu w Busku-Zdroju, Kielczanie wyglądają zupełnie inaczej.
Korona, która nie chce powtarzać tej historii, przyłożyła się do przygotowań. To samo można powiedzieć o zarządzie i wszystkich strukturach klubowych. Prezes Łukasz Maciejczyk postawił na transferową ofensywę, dyrektor sportowy Paweł Golański domyka kolejne ruchy. Trener Zieliński ma w kadrze środkową linię, o jakiej Korona jeszcze niedawno mogła tylko marzyć. Pytanie brzmi: czy to wystarczy, by w nowym sezonie wreszcie odejść od roli drużyny, która co roku liczy każdy punkt?
Kurz utrzymania jeszcze nie opadł
Korona Kielce startuje z bardzo dobrego miejsca mentalnie do tego sezonu. 11. lokata w minionych rozgrywkach brzmi jak spokojne lato, ale w Kielcach pamięta się każdy tydzień nerwów. Trener po meczu z Widzewem nie krył emocji. Stwierdził, że zawodnicy stanęli na wysokości zadania, a plotki o braku zaangażowania w szatni nie miały nic wspólnego z rzeczywistością. Mimo to nie należy popadać w przesadny zachwyt. Korona nigdy nie stanęła na podium PKO BP Ekstraklasy, a historycznie najlepsze 5. miejsce osiągnęła w 2017 roku. W ubiegłej edycji cel był prosty – zostać w elicie. W nowej kampanii ambicje mają być wyższe.
Paradoksalnie, w trudnym sezonie kibice dali drużynie coś, czego klub nie miał od lat. Mecze na Exbud Arenie oglądało więcej niż 11 tysięcy widzów. To rekord frekwencji w historii Korony. Gorący doping był jednym z filarów, na których opierało się utrzymanie. PKO BP Ekstraklasa wypłaciła Kielczanom za ubiegły sezon łącznie ponad 12 milionów złotych, w tym 8 milionów złotych kwoty stałej, 2,5 miliona złotych za 11. miejsce w tabeli oraz 110 tysięcy złotych za realizację celów programu Młodzieżowiec 2.0. Pieniądze poszły m.in. na letnie wzmocnienia i to w skali, której w Kielcach jeszcze nie widziano.
Zastrzyk gotówki w Kielcach
Letnie okienko transferowe 2026 roku odmieniło oblicze klubu. Korona, obok Lecha, należała do najaktywniejszych uczestników giełdy w PKO BP Ekstraklasie, a jej ruchy budziły zainteresowanie całej ligi. Absolutnym hitem okazało się sprowadzenie z Górnika Zabrze za 1,7 miliona euro. Rekordowa kwota w historii transferów Korony. Czech dołączył do Jakubczyka z Arki Gdynia oraz z Rakowa Częstochowa, i to jeszcze nie koniec. Klub oficjalnie potwierdził transfer Norberta Barczaka, 20-letniego prawego obrońcy z Górnika. Barczak w poprzednim sezonie rozegrał 30 meczów w Betclic 1. Lidze na wypożyczeniu w Puszczy Niepołomice, strzelił dwa gole i zanotował cztery asysty. W sparingu ze Stalą Rzeszów już wystąpił w barwach żółto-czerwonych.













