Korona Kielce wygrała u siebie z Cracovią 2:1. Podopieczni Kamila Kuzery pokazali, że liczą się w walce o utrzymanie. Sytuacja na dole tabeli wygląda bardzo interesująco. Po meczu w Kielcach zagrożony może czuć się Piast Gliwice, który ma o jeden punkt więcej niż Korona Kielce.
Słabe sparingi i przegrane z Lechem, Widzewem i Legią po rozpoczęciu roku. Wielu ekspertów słusznie wskazywało Koronę jako pierwszą do spadku. Podopieczni Kamila Kuzery udowodnili, że wszystko jest jeszcze w ich nogach i będą do końca walczyć o utrzymanie. Taka Korona Kielce to wizytówka ekstraklasy i powrót do czasów „Bandy Świrów” Nie oszukujmy się, od kiedy Kamil Kuzera objął stery, to jego pierwszy mecz, w którym kielczanie zagrali dwie równe połowy.
189 dni w Kielcach
11 kolejek – tyle w Kielcach czekano na wygraną. 189 dni nie zdobyli oni u siebie trzech punktów. Z takimi liczbami trudno o optymizm. Na domiar złego problemy z traceniem bramek były tożsame z ich zdobywaniem. Najlepszym strzelcem złocisto-krwistych jest Jakub Łukowski z dorobkiem ośmiu goli. Ta statystyka mówi sama za siebie. Napastnicy są nieskuteczni. Po ostatnim meczu z Legią można było odnieść wrażenie, że koroniarze zaczynają wdrażać wizję Kamila Kuzery. Pierwsza słaba połowa przeplotła się z bardzo dobrą drugą połową. Dwa gole Shikavki obudziły nadzieje na wywiezienie z Warszawy chociaż jednego punktu. Jednak bez skutku.
W poniedziałek spotkały się dwie drużyny, które według statystyk mają najmniejsze posiadanie piłki. Cracovia, która świetnie gra z kontry (większość swoich meczów wygrała po bramkach zdobytych z kontry), i Korona Kielce, która ma problemy z grą pozycyjną. Do tej pory „Scyzoryki” czekały na to, co się wydarzy. Teraz wzięły sprawy w swoje ręce. Od początku było widać, z czego była niegdyś znana „Banda Świrów”. Z determinacji, poświęcenia i walki.
„Pasy” zostały w pierwszych 20 minutach zepchnięte do swojego pola karnego i rozpaczliwie broniły swojej bramki. Przy każdym stałym fragmencie gry dla Korony w polu karnym Cracovii kotłowało się. Ciągłe wrzutki przyniosły efekt. W 30. minucie Adam Deja świetnie podał z rzutu rożnego. W polu karnym piłkę znalazł niekryty były zawodnik „Pasów”, Malarczyk, który wpakował futbolówkę do siatki. Warto nadmienić, że Korona Kielce wraz ze Śląskiem Wrocław była do tej pory drużyną, która nie zdobyła bramki ze stałego fragmentu gry. Dzisiaj tę niechlubną statystykę zmieniła.











