Korona Kielce jest jedną z trzech drużyn z kompletem punktów po trzech kolejkach sezonu Fortuna 1. Ligi. Ekipa ze stolicy województwa świętokrzyskiego zanotowała trzy domowe zwycięstwa kolejno ze Skrą Częstochowa (2:0), Puszczą Niepołomice (3:1) i GKS-em Jastrzębie (2:1).
Korona nie dokonała latem większej rewolucji. Drużyna jednak odmieniła się o 180 stopni i dynamicznie staje się czołowym kandydatem do powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej. Widać w tym rękę trenera Dominika Nowaka, który chce powtórzyć w Kielcach sukces sprzed trzech lat w Legnicy. Sympatycy Korony w końcu nie muszą obserwować tego, co dzieje się w klubie, z niepokojem na twarzach.
Bolączka zażegnana
Oczywiste jest, że futbol istnieje dla goli. Kiedy ich brak, urok całej dyscypliny znika. Przez ostatnie 2-3 lata w Kielcach duch futbolu w sporym stopniu się rozpłynął, bo w meczach ubiegłorocznego spadkowicza nieczęsto można było oglądać bramki na koncie Korony.
Jak powszechnie wiadomo, piętą achillesową kielczan od dłuższego czasu było strzelanie bramek. Zarówno przed, jak i po spadku z ekstraklasy liczba zgromadzonych goli stanowiła powód do wstydu dla piłkarzy z Suzuki Areny. Sztab i kadra się zmieniały, a ofensywa wciąż pozostawała bezzębna. W „czarnym” sezonie licznik zatrzymał się na ledwie 29 trafieniach, a w minionej kampanii wynik ten poprawiono tylko o dwie zdobycze.
Tym razem zapowiada się znacznie lepiej. Mamy połowę sierpnia, a już teraz gracze Korony odnajdywali drogę do siatki rywala siedmiokrotnie, co stanowi 22,5% poprzedniego łupu. Olbrzymia w tym zasługa nowego snajpera – Adama Frączczaka, który zalicza imponujące wejście do zespołu. 34-letni napastnik błyskawicznie zdążył zanotować trzy bramki oraz dwie asysty i bez wątpienia wyrasta na jedną z największych gwiazd rozgrywek. Można było przewidzieć, że gdy główny mankament gry kielczan uda się zażegnać, pójdzie za tym dalszy progres w wynikach.
Inni też odpalili
W Koronie Kielce nareszcie widać światełko w tunelu poparte stabilizacją zespołu oraz wysoką organizacją gry. Podopieczni 49-letniego szkoleniowca nie są łatwym orzechem do zgryzienia przez dobrze zbudowaną defensywę. Doskonale w drużynie „Koroniarzy” odnalazła się para stoperów: powracający Piotr Malarczyk i Michał Koj, który zdobył jednego z goli. Trudny do pokonania jest nowy bramkarz, inny z byłych ekstraklasowiczów – Konrad Forenc. Dwie stracone bramki padły wyłącznie po jednorazowych błędach indywidualnych.
Bardzo wartościowym wzmocnieniem okazuje się także Łukasz Sierpina. Ten mocno uznany na boiskach pierwszej ligi skrzydłowy doskonale sprawdza się również na lewej obronie. Sześć ostatnich podań w ubiegłym sezonie PKO Ekstraklasy w koszulce Podbeskidzia dowodzi, że jak na polskie warunki jest niezłym piłkarzem. Obecnie potwierdza swoją wysoką jakość, zaliczając po powrocie do Korony dwa takowe podania piłki do kolegów z zespołu w dwóch ostatnich starciach.











