Lider ofensywy Jagiellonii Białystok będzie musiał na pewien czas odpocząć od futbolu. Nik Prelec doznał urazu podczas ligowego spotkania z Górnikiem Zabrze. Badania wykazały uszkodzenie więzadła stawu skokowego, a klub poinformował, że Słoweniec nie będzie dostępny przez najbliższe tygodnie. To istotne osłabienie zespołu Adriana Siemieńca, który będzie musiał znaleźć sposób na zastąpienie jednego ze swoich najskuteczniejszych zawodników.
Pechowy wieczór dla Prelca i całej Jagiellonii
Sobotnie spotkanie z Górnikiem Zabrze nie zakończyło się po myśli Jagiellonii Białystok. Gospodarze przegrali na własnym stadionie 1:3, a porażka okazała się dopiero początkiem złych wiadomości dla kibiców Dumy Podlasia. W trakcie meczu kontuzji doznał Nik Prelec, który musiał przedwcześnie opuścić murawę.
Klub przeprowadził badania diagnostyczne, które wykazały kontuzję więzadła stawu skokowego. Zgodnie z komunikatem Jagiellonii, Nik Prelec będzie niedostępny przez najbliższe tygodnie i odda się rehabilitacji.
Najgorszy moment na kontuzję
Dla 25-letniego napastnika to szczególnie niekorzystny moment na przerwę. Nik Prelec zdążył już pokazać, że może odgrywać ważną rolę w ofensywie Białostoczan, a jego dotychczasowe liczby potwierdzają, że potrafi być skuteczny.
W sezonie 2026/2027 przed kontuzją wystąpił w ośmiu spotkaniach Ekstraklasy. Zdobył w nich trzy bramki i zanotował asystę. Na boisku spędził około 530 minut, co oznacza, że udział przy golu notował średnio co około 133 minuty.
Szczególnie udany był dla niego początek rozgrywek. Prelec zdobył bramkę w inauguracyjnym spotkaniu z Koroną Kielce, a następnie trafił do siatki również w meczu z Motorem Lublin. Kolejne ważne liczby dołożył podczas efektownego zwycięstwa 5:2 nad Rakowem Częstochowa, w którym strzelił gola i zaliczył asystę.
Co spowoduje nieobecność Słoweńca?
Nieobecność napastnika oznacza, że pozostali zawodnicy będą musieli przejąć część jego obowiązków. Najważniejszym elementem może być pressing. Nik Prelec często brał największy udział w pressingu, odciążając dzięki temu starszego kolegę – Jesusa Imaza.
Nie bez znaczenia pozostaje również kalendarz. Jagiellonia rywalizuje nie tylko w Ekstraklasie, lecz także w europejskich pucharach. Przy napiętym terminarzu możliwość rotowania składem jest niezwykle ważna, a każda kontuzja podstawowego zawodnika ogranicza trenerowi dostępne rozwiązania.
Kto go zastąpi?
Najbardziej prawdopodobnym zastępstwem jest Youssuf Sylla, którego Adrian Siemieniec stawia nad Dimitrisem Rallisem. Na początku wydawało się, że to właśnie grecki napastnik będzie miał więcej okazji do gry podczas tego i poprzedniego sezonu, ale trener ewidentnie mu nie ufa.
Sylla, gdy wchodził z ławki, zastępując Nika Prelca, najczęściej wykazywał się dużą fizycznością. Podobnie do Afimico Pululu potrafi świetnie zastawić się i utrzymać przy piłce. W tym sezonie popisał się jedynie trafieniem na 5:2 w meczu Rakowa z Jagiellonią. W owym spotkaniu przymierzył spektakularnie z odległości.
Mimo tego, że Sylla nie wyróżnia się niczym więcej oprócz tego trafienia i nie broni się liczbami, powinien sobie poradzić. Obrońcy Ekstraklasy nie znają go dobrze, więc będzie mógł wykorzystać swoją nieprzewidywalność. Zyskać mogą na tym również skrzydłowi Białegostoku. Dzięki skupieniu na sobie obrońców przez Syllę skrzydłowi będą mieć więcej miejsca, by wejść w pole karne indywidualnie.
Grunt to się nie poddawać
Przed trenerem i jego współpracownikami stoi teraz zadanie znalezienia odpowiedniego zastępstwa. Niezależnie od tego, czy szansę otrzyma Youssuf Sylla, czy sztab zdecyduje się na inne rozwiązanie, kluczowe będzie utrzymanie skuteczności w ataku.
Dla Jagiellonii najważniejsze będzie teraz nie tylko zastąpienie strzelonych przez Prelca bramek, ale również zachowanie równowagi w ofensywie. Najbliższe spotkania pokażą, czy pozostali napastnicy będą w stanie wykorzystać swoją szansę i pomóc drużynie przetrwać okres bez jednego z jej najskuteczniejszych zawodników oraz poradzić sobie bez Adriana Siemieńca przy linii podczas meczów.










