Po dwóch sobotnich meczach PKO BP Ekstraklasa przeniosła się do Białegostoku, na hitowy mecz Jagiellonii z Górnikiem Zabrze. W pierwszej połowie nie obejrzeliśmy bramek, za to w drugiej obydwie drużyny nam to wynagrodziły.
Emocjonująca pierwsza połowa, ale bez bramek
Od pierwszych minut byliśmy świadkami naprawdę dużych emocji, obie drużyny ruszyły mocno na bramkę rywala. Drużyna z Podlasia musiała radzić sobie bez Adriana Siemieńca. Jednak to nie przeszkodziło, żeby zawodnicy Jagiellonii dominowali przez pierwszy kwadrans gry. W 24. minucie swoją pierwszą groźną akcję miał Górnik Zabrze. Groźnie na bramkę Abramowicza uderzał Ika Dimi, jednak to nie wystarczyło do pokonania bramkarza gospodarzy. W 28. minucie kapitalną szansę miała Jagiellonia, strzał Imaza obronił Philipp Schulze. Tuż przed przerwą kapitalną szansę mieli jeszcze goście, lecz podwójną świetną interwencją popisał się znów Abramowicz. Pierwsza część gry zakończyła się wynikiem bezbramkowym.
Kapitalna druga połowa na korzyść Górnika
Pierwsze minuty drugiej połowy należały do Górnika Zabrze. Na pierwszą bramkę nie musieliśmy długo czekać, gdyż w 51. minucie spotkania wynik otworzył Jarosław Kubicki. Już kilka minut później drugą bramkę dla Górnika zdobył Sondre Liseth i drużyna z Zabrza prowadziła już 2:0. Sytuacja Jagiellonii w tamtym momencie robiła się coraz gorsza.
Jagiellonia Białystok odpowiedziała Zabrzanom w 67. minucie, gdy bramkarza gości pokonał niezawodny Jesus Imaz. Był to ważny gol kontaktowy, dający nadzieję „Jadze” na odwrócenie losów meczu. Wydawało się, że chwilę później gospodarze dopięli swego. Jesus Imaz ponownie trafił do siatki, jednak po analizie VAR sędzia anulował trafienie, co wzbudziło spore kontrowersje.










