Gerrard, Terry, Lampard, Rooney… Wszystkie te nazwiska kojarzą nam się z dwoma rzeczami – świetnymi występami w Premier League i siłą angielskiej kadry. Niestety lata lecą nieubłaganie, a piłkarz nie może grać wiecznie. Tym samym dzisiaj rezygnację z dalszych występów dla „Synów Albionu” ogłosił ostatni z tej wielkiej czwórki, Wayne Rooney.
Myślimy: napastnik w Anglii, mówimy: Rooney. Co prawda bardziej zapaleni fanatycy mogą powiedzieć, że era byłego napastnika Manchesteru United skończyła się już trzy lata temu i to Harry Kane jest najlepszym napastnikiem na Wyspach, ale nie zapominajmy o jednym – to popularny „Wazza” jest już legendą i największą postacią wśród angielskich napastników, a Kane do tego miana na razie co najwyżej aspiruje.
Kawał pięknej historii

Anglik w swojej reprezentacji debiutował jako siedemnastoletni chłopak. Jego pierwszym spotkaniem był mecz przeciwko Australii w 2003 roku. Warto dodać, że wówczas był on najmłodszym debiutantem w historii angielskiej kadry narodowej. Później jego rekord pobił Theo Walcott, obecny gracz Arsenalu.
Z reprezentacją pod skrzydłami kilku selekcjonerów Anglik zdołał wystąpić aż 119 razy, do rekordu występów zabrakło mu tylko siedmiu spotkań. Jednak największą bolączką Rooneya, który ze swoim byłym klubem, Manchesterem United, zdobył wszystko, co było do zdobycia, był brak sukcesu międzynarodowego. Wystąpił on trzykrotnie na mistrzostwach Europy (2004, 2012, 2016) oraz trzykrotnie na mundialu (2006, 2010, 2014), ale w żadnym z nich jego drużyna nie odniosła znaczącego sukcesu. Wielu prześmiewczo twierdzi, że największym osiągnięciem Rooneya na arenie międzynarodowej jest bycie najmłodszym strzelcem bramki w historii mistrzostw Europy. I poniekąd to prawda, reprezentacja Anglii zawsze należy do faworytów wielkich imprez i za każdym razem konsekwentnie zawodzi. Nieważne, kto w niej gra, nigdy nie jest dobrze.
Indywidualnie – prywatna bajka
Tak można nazwać występy Rooneya dla „Synów Albionu”. W 2014 roku selekcjoner Roy Hodgson mianował go kapitanem reprezentacji. Wtedy to ówczesny zawodnik „Czerwonych Diabłów” stał się najważniejszą postacią swojej drużyny, ale nie spoczął wtedy na laurach. Ciężko pracował dla zespołu, co przyniosło mu coś najcenniejszego dla napastnika – rekord pod względem liczby zdobytych w reprezentacji bramek. W 119 występach trafił do siatki aż 53 razy, co pozwoliło mu zająć to najważniejsze miejsce na piedestale. Udostępniamy Wam zapis 50 z 53 goli, jakie zdobył dla kadry. Każdy napastnik na świecie chciałby chyba mieć tak długie wideo ze swoich reprezentacyjnych trafień.












