Polska w Warszawie zremisowała z Mołdawią 1:1. Kolejny raz ten rywal okazuje się dla nas zbyt trudnym przeciwnikiem. Nam pozostaje już tylko smutny obowiązek oceny Polaków po tym spotkaniu w ramach eliminacji do Euro 2024. Szkolna skala ocen (1–6).
Wojciech Szczęsny (3)
Nie było to spotkanie, w którym bramkarz Juventusu miał dużo pracy. Niestety też nie udało się mu zachować w nim czystego konta. Przy bramce Mołdawii nie miał za wiele do powiedzenia, a błąd z pierwszej połowy (naprawiony przez wybicie piłki sprzed linii Sebastiana Szymańskiego) wpłynął na niższą ocenę. W drugich 45 minutach w zasadzie bez pracy.
Tomasz Kędziora (-2)
Niestety, Kędziora nie uniknął poważnych błędów w meczu z Mołdawią. Znowu. Przede wszystkim był spóźniony przy kryciu Iona Nicolaescu, który zdobył gola w okresie dominacji przyjezdnych. Nie był pewny w interwencjach. Zbyt wiele mieszał momentów dobrych ze złymi. W drugiej połowie miał mniej pracy w defensywie, ale to nie poprawiło jego końcowej oceny. Zmieniony w 84. minucie.
Patryk Peda (+2)
Nie był to tak udany występ zawodnika SPAL jak podczas debiutu z Wyspami Owczymi. Początek bardzo słaby i przez jego błąd mogliśmy stracić gola. Im więcej minut upływało, tym wyglądał lepiej. Jego ocena to głównie gra z pierwszej połowy. W drugiej zamknęliśmy rywala na jego połowie, więc nie miał za bardzo możliwości na pokazanie czegoś więcej. Trzeba będzie poczekać na jego kolejne występy w reprezentacji, aby móc określić lepiej jego przydatność do kadry narodowej.
Jakub Kiwior (+2)
Niestety to był jeden z najsłabszych meczów Kiwiora w biało-czerwonej koszulce. Zwykle przyzwyczaił nas do co najmniej poprawnych występów. W starciu z Mołdawią nie był w dobrej dyspozycji. Chyba za bardzo zaczynają wychodzić jego skromne występy w barwach Arsenalu.
Paweł Wszołek (-3)
Piłkarz Legii Warszawa był aktywny w ofensywnie. Mołdawianie często musieli skupiać na nim uwagę. Rozegrał on średni mecz. Udało mu się kilkoma dośrodkowaniami zmuszać rywali do wysiłku, lubił też wchodzić z nimi w pojedynki fizyczne. Zabrakło nieco więcej dokładności do tego, aby – być może – zaliczyć asystę w tym spotkaniu. Wszołek zakończył mecz w 72. minucie.
Przemysław Frankowski (-3)
W pierwszej połowie był bardzo aktywny, ale wiele jego dośrodkowań nie znalazło celu w polu karnym rywala. Dopiero obudził się na drugie 45 minut, co podniosło jego ocenę. Jeden z najbardziej aktywnych elementów naszej reprezentacji, ale to nie wystarczyło do tego, aby znaleźć odpowiednie podanie do zdobycia decydującej bramki.











