Możliwe kolejne rozszerzenie Euro, czyli futbol europejski zmierza ku zagładzie


Dlaczego kolejny pomysł modyfikacji turnieju jest, delikatnie mówiąc, chybiony?

22 lipca 2016 Możliwe kolejne rozszerzenie Euro, czyli futbol europejski zmierza ku zagładzie
Youtube.com

Ledwo co zakończyło się Euro w nowym, 24-zespołowym formacie, a już zaczynają się pojawiać pomysły co do jego kolejnego powiększenia. Najnowszy: czempionat z udziałem 32 drużyn. Rozwiązanie, mimo że ma swoich orędowników, jest kompletnie abstrakcyjne, ponieważ oznaczałoby to ni mniej, ni więcej, że przepustkę na turniej dostanie prawie cała Europa!


Udostępnij na Udostępnij na

Można zrozumieć, czym kieruje się UEFA. Chęcią promocji swojego produktu w jak największej liczbie krajów, a to, jak pokazał francuski turniej, wpływa bardzo pozytywnie na jej portfel. Słychać głosy, że kolejne rozszerzenie spowoduje, że więcej krajów dostanie szansę występu na międzynarodowej imprezie i będzie to impulsem do popularyzacji futbolu w państwach, które nie mają silnych tradycji piłkarskich.

Pada również argument, że Euro stałoby się bardziej przejrzyste. W takim wypadku mielibyśmy osiem grup po cztery zespoły (tak jak obecnie na mundialu) i z nich wychodziłyby dwa najlepsze. Nie byłoby więc takich historii jak kilkudniowe czekanie Albańczyków na ewentualny awans czy wyjście z trzeciego miejsca późniejszych mistrzów Portugalczyków.

Niby wszystko wygląda ładnie, bo można jeszcze spokojnie zebrać osiem kolejnych mocnych na papierze drużyn, których np. ostatnio zabrakło, a które grywały już wcześniej na wielkich turniejach. Ale minusów jest znacznie więcej i to one powinny zablokować ewentualne nowe rozwiązania UEFA.

Łatwiej awansować niż nie awansować

Euro straci prestiż. Jeżeli już obecny format wydaje się za szeroki i sprawia, że awans na mistrzostwa Europy nie smakuje tak jak dawniej, bo gra na nich już prawie pół kontynentu, aż strach pomyśleć, co by się działo, jakby dokooptowano kolejnych ośmiu uczestników. Większą sztuką byłoby wtedy nie zakwalifikować się (inna sprawa to eliminacje, które musiałyby być mocno przeorganizowane), a pierwsza faza mistrzostw Europy przypominałaby bardziej drugą część kwalifikacji do nich. Dam sobie rękę uciąć, że kolejne modyfikacje spowodują, że zobaczymy zespoły, które do tak wielkiej imprezy pasują jak śnieg do lata.

Euro straci prestiż. Jeżeli już obecny format wydaje się za szeroki i sprawia, że awans na mistrzostwa Europy nie smakuje tak jak dawniej, bo gra na nich już prawie pół kontynentu, aż strach pomyśleć, co by się działo, jakby dokooptowano kolejnych ośmiu uczestników.

Faza grupowa = emocje jak na grzybach

O hitach w fazie grupowej moglibyśmy zapomnieć. O ile jeszcze w tym roku w grupach były spotkania, które elektryzowały (choć było ich dużo mniej niż cztery lata temu), o tyle w formacie 32 zespołów prawdopodobieństwo trafienia na takie wynosić będzie niemal zero. Wszystkie topowe drużyny trafią do pierwszego koszyka, a wtedy zamiast meczami Holandia – Niemcy czy Włochy – Hiszpania będziemy zmuszeni pasjonować się starciami Niemcy – Czarnogóra czy Francja – Łotwa.

Poprzednie edycje zawsze kojarzyły się ze spotkaniami, w czasie których emocji nie brakowało i które na zawsze zapisały się w historii futbolu (jak Hiszpania – Jugosławia w 2000 roku, Holandia – Czechy w 2004 roku czy Turcja – Czechy w 2008 roku). Nawet przy tegorocznym formacie mam wątpliwości co do tego, czy historia emocjonujących meczów Euro na zawsze pozostanie już tylko historią.

Poprzednie edycje zawsze kojarzyły się ze spotkaniami, w czasie których emocji nie brakowało i które na zawsze zapisały się w historii futbolu. Przy tegorocznym formacie mam wątpliwości co do tego, czy historia emocjonujących meczów Euro na zawsze pozostanie już tylko historią.

Nadmierne eksploatowanie gwiazd i większe koszty organizacji

Nie zmieniłaby się co prawda liczba meczów, które trzeba byłoby rozegrać, by zdobyć trofeum (choć obecnie siedem spotkań to i tak jest dużo, a po najbardziej eksploatowanych piłkarzach widać, zwłaszcza pod koniec, duże zmęczenie materiału), ale zmieniłaby się liczba pojedynków, którą „musieliby” przetrawić najzagorzalsi kibice. Większość z nich może powiedzieć, że piłkę mogą oglądać do woli i zwiększoną dawkę spotkań przyjęliby z radością. Ale przyznacie chyba, że duża część z Was lepiej zapamiętała poszczególne mecze Euro 2008 bądź Euro 2012 niż te z mundialu, gdzie o takich „hitach” jak Iran – Nigeria, Rosja – Korea Południowa czy Japonia – Wybrzeże Kości Słoniowej po kilku dniach nie dyskutowano.

Euro 2024 (ono już może być w zmienionej formule) zorganizują prawdopodobnie Niemcy. Dla nich przysposobienie na potrzeby Euro kolejnych dwóch dodatkowych stadionów nie byłoby aż tak dużym problemem. Ale co będzie z maluczkimi, którzy będą chcieli ugościć tak wielkie wydarzenie? Nieporównywalnie większe koszty niż jeszcze kilka, kilkanaście lat temu, które mogą być barierą niszczącą marzenia.

Mam też obawy, że UEFA „poszłaby za ciosem” i potem rozważałaby kolejne rozszerzenia, a to oznaczałoby już całkowitą śmierć europejskiego futbolu. Skoro liczby uczestników na 99,9% nie da się zmniejszyć (choć będę się upierał, że to byłoby najlepsze), to chociaż zostawmy obecny system, który i tak ma sporo wad. Nie róbmy z mistrzostw Europy kolejnych kwalifikacji, a uratujmy cząstkę ich prestiżu.

Komentarze
Ante (gość) - 4 lata temu

Pozwolę się nie zgodzić z poglądem autora. Możliwa perspektywa rozszerzenia Euro do 32 zespołów jest dobrym pomysłem, trafia do mnie między innymi argumentacja Zbigniewa Bońka, ale sam zauważam dużo plusów rozszerzenia:
1. Sama idea powiększenia Euro do 24 i możliwego do 32 traktuje jako gest UEFA do tzw. "maluczkich" i często porównuje to do ścieżki mistrzowskiej w LM. Oba systemy pozwoliły pokazać się odpowiednio w EURO: Albanii, Islandii, Irlandii Płn., Węgrom, Walii czy wcześniej Łotwie oraz w LM: MSK Żylina, VSC Debreczyn, BATE Borysów czy FK Astana. Warto też przypomnieć, że gdyby pozostał format 16-tki, awans Polski nie byłby taki pewny, bo ostatni mecz z Irlandią w eliminacjach decydował by tylko o barażach dla jednej z drużyn.
2. W powyżej wymienionych drużynach narodowych było widać determinacje, chęć pokazania się czy prawdziwą walkę o każdy metr boiska czego często brakuje w topowych drużynach narodowych co najlepiej obrazowały mecze Francja-Albania, Portugalia-Węgry czy Islandia-Portugalia.
3. W przypadku EURO w formacie "24" drużyny często podawane przed turniejem jako możliwie obniżające poziom pokazały, że miejsce im się sportowo należy: Walia w 4, Islandia w 8, Irlandia Płn., Węgry w 16 czy Albania w 18
4. Argument z nierównym poziomem i atrakcyjnością wszystkich spotkań też nie jest dla mnie miarodajny, ponieważ to się zawsze zdarza w każdych rozgrywkach: ligowych, pucharowych czy reprezentacyjnych. Najświeższy przykład to dwumecze: w II rundzie elm. LM AS Trenczyn- Olimpia Ljubljana i półfinale LM 2015/16 Manchester City-Real Madryt, niby różny pułap rozgrywek, ale atrakcyjność dla kibica odmienna stuprocentowo. Co do poziomu to mając w pamięci mecze Ekstraklasy odważę się stwierdzić, że na EURO pamiętając najsłabsze mecze np. Rumunia-Albania czy Islandia-Węgry(ostro krytykowanego m.in na tym portalu) nie były one gorsze od najlepszych spotkań w Ekstraklasie czy np. potyczkach Lecha I Legii w zeszłym sezonie fazy grupowej LE oraz w samych rozgrywkach LE.
5. Radość kibiców po powrocie do kraju Węgrów czy Islandczyków pokazuje jak w tych "peryferyjnych piłkarsko" krajach przeżywany jest udział w takiej imprezie. Doping na stadionach we Francji, też był najbardziej żywiołowy i emocjonalny ze strony kibiców ww. krajów czy albańskich bądź irlandczyków z Ulsteru. Natomiast kibice z takich krajów jak Hiszpania(pamiętny nagłówek chyba "Marci" o tym by sąsiedzi oddali trofeum za 4 lata) czy Niemcy już myślą o następnym EURO i poprawie wyniku.
Podsumowując mam nadzieję, że idea "32" zostanie przemyślana i mam nadzieję, że już na następnym EURO zobaczę np. Wyspy Owcze, które już Grecję(niedawny bądź co bądź mistrz Europy) mają na rozkładzie, więc może w następnych eliminacjach ograją NIemcy czy Hiszpanię i na EURO 2020 będą nową "Islandią". Takich niespodzianek w piłce sobie i innym życzę.

Odpowiedz
Piotr Szymczuk (gość) - 4 lata temu

Dziękuję bardzo serdecznie za komentarz bo po to jest futbol abyśmy dyskutowali merytorycznie. A więc po kolei.

1.Ok. Nowy format pozwala się pokazywać nowym, natomiast debiutaci byli już np. Lotwa w 2004 roku, a więc w starym formacie . Natomiast przykład z LM mnie nie przekonuje bo co z tego że te drużyny nowe kwalifikują się do LM jak w większości zbierają baty. W Lidze Mistrzów czy mistrzostwach Europy powinni grać najlepsi a prócz BATE to reszta na w LM zrobiła mało a wręcz nic. BATE weszlo do LM w starym formacie eliminacji, eliminując m.in. Anderlecht.

2. Ok w nowych drużynach nie brakowało determinacji zgoda natomiast warto zauważyć że takie drużyny jak Irlandia Północna, Islandia, czy Albania i Walia w starym formacie by i tak awansowały albo grałyby w barażach. Natomiast Węgrzy skorzystali na nowym formacie, ale moim zdaniem w fazie grupowej korzystali przede wszystkim na słabości innych, a brutalnie zweryfikowal ich mecz z Belgiami którzy mocarzami nie są. Ale nie odmawiam im determinacji.

3. Uważam że każdy przypadek trzeba rozpatrywać inaczej. Walijczycy bazowali na Bale'u czy Ramseyu, a jak tego drugiego zabrakło z Portugalia to nie mieli żadnych szans z rywalem który bądź co bądź mocny jakoś bardzo nie był. Irlandia Północna w trzech meczach postawiła autobus, a w 16 znalazła się dzięki meczowi ze słaba Ukraina. Islandia była w 8, ale nie należy zapominać że oni byli mocni już wcześniej, grali w barażach do mundialu i w starym formacie mogliby śmiało wejść do 1/4. Albania też przede wszystkim stawiała autobus (a nie o to chodzi na Euro) a z Rumunia wygrała dzięki temu że Rumuni grali słabo. Gdyby Rumuni zagrali tak jak z Francja, Albania przegrałaby.

4. Mecz meczowi nie równy ale myślę że nawet marketingowo, gdyby zamiast meczu Węgry - Portugalia był mecz Niemcy - Anglia na tym poziomie, to mówionoby o nim DUŻO dłużej

5. Radość jest wielka zgoda, ale smak awansu przy 16 drużynach byłby większy. Zresztą możemy mówić że Euro powinno być też okazja do wypromowania się a ja uważam inaczej. Euro to jest jedna z najbardziej prestiżowych imprez na świecie i to jest trochę tak jak ze studiowaniem na Oxfordzie tylko dla najlepszych. Moim zdaniem format 16 zespołów był najlepszy a okazja do wypromowania się może być bardziej Liga Narodow.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze