Hit kolejki, czyli spotkanie drugiej i trzeciej drużyny w tabeli I ligi, zapowiadał się bardzo emocjonująco. Do Świnoujścia przyjechał zespół Podbeskidzia, który otwarcie zapowiada walkę o Ekstraklasę. „Górale” pokazali swoje możliwości w Pucharze Polski, w lidze grają w kratkę. Tymczasem to właśnie gospodarze fantastyczną postawą w ostatnich spotkaniach przebojem wdarli się na trzecie miejsce w tabeli i bynajmniej nie mieli zamiaru zwalniać.
Trener Kasperczyk zaskoczył składem bielszczan. W osiemnastce meczowej zabrakło takich nazwisk jak Cieśliński, Osiński czy Broniewicz. Flota rozpoczęła w najsilniejszym ustawieniu z liderem strzelców I Ligi – Nwaogu.

I to właśnie gospodarze od pierwszych minut byli zespołem groźniejszym. Już w 3. minucie bliski pokonania Zajaca był Arifović, ale bramkarz gości pewnie wyłapał piłkę. Chwilę później groźnie uderzał z dystansu Łatka. Piłkę pewnie złapał bramkarz gospodarzy i błyskawicznie uruchomił szybką kontrę. Na szczęście dla bielszczan, akcję dobrze zablokował Cienciała, wybijając piłkę na róg. Pierwszy kwadrans zdecydowanie dla piłkarzy Floty, którzy grali bardzo ładną ofensywną piłkę. Bardzo groźnie było w 20. minucie, po strzale Tomasika Zajac z trudem sparował futbolówkę przed siebie. Akcje wyjaśnił Dancik, wybijając na rzut rożny. W 22. minucie żółtą kartką za faul na Malinowskim, tuż przy linii pola karnego, ukarany został Mazurkiewicz.
Z upływem czasu gra się wyrównała i do głosu zaczęli dochodzić piłkarze Podbeskidzia. Kilkukrotnie z dystansu uderzał Ziajka, jednak niecelnie. Flota cofnęła się do defensywy, szukając swoich szans z kontry. W 40. minucie z powodu kontuzji boisko opuścił kapitan „Górali”, Sławomir Cienciała. W jego miejsce na placu gry pojawił się Rogalski. Gra się zaostrzyła, a do końca pierwszej połowy żadna ze stron nie stworzyła już sobie dogodnej okazji do zdobycia bramki. Do przerwy w Świnoujściu oglądaliśmy więc wyrównane spotkanie, choć to gospodarze mieli więcej groźniejszych sytuacji do zdobycia bramki.
Fatalnie drugą połowę rozpoczęli goście. W polu karnym faulował Konieczny, a rzut karny na bramkę zamienił nie kto inny jak Nwaogu. Niewiele brakowało, a Zajac obroniłby strzał snajpera Floty. Jednak piłka po rękach bramkarza Podbeskidzia, wpadła do siatki. Od 47. minuty gospodarze prowadzili więc 1:0.












