Real Madryt wygrał z andaluzyjskim Betisem 3:2. Wynik otworzył w 9. minucie Jorge Molina. Następnie wyrównał Gonzalo Higuain. W drugiej połowie kibice zobaczyli dwie bramki Cristiano Ronaldo przedzielone trafieniem Jeffersona Montero. W ostatniej akcji meczu doszło do kontrowersji w polu karnym gości.
Rozgrywany na Estadio Benito Villamarin mecz zapowiadał się bardzo ciekawie. Obaj trenerzy posłali do boju ofensywne jedenastki. Jose Mourinho delegował do gry madrycką once de gala z Cristiano Ronaldo, który uporał się z grypą, i Gonzalo Higuainem, który dobrym zeszłotygodniowym występem zamknął usta krytykom. Również Pepe Mel, tak jak zapowiadał na przedmeczowej konferencji, nie miał zamiaru modyfikować taktyki. Wyjściowy skład Betisu był bardzo ofensywny – zadaniem czterech zawodników było jedynie atakowanie.

Już w trzy minuty po pierwszym gwizdku baskijskiego sędziego na bramkę Fabricio uderzał Cristiano Ronaldo, ale futbolówkę zdołał sparować bramkarz Betisu. Piłkarz Realu Madryt od razu pokazał, że zamierza dzisiaj trafić do siatki „Los Verdiblancos”, jedynej ekipy w La Liga, której golkipera jeszcze nie pokonał. Przez pierwsze dziewięć minut „Królewscy” przeważali i wydawało się, że bramka dla nich wisi w powietrzu. A tymczasem to zawodnicy Pepego Mela po kontrze pokonali Ikera Casillasa. W 10. minucie Nacho ograł Arbeloę, dośrodkował do Castro, ten wystawił piłkę Jorge Molinie, który mocnym strzałem dał swojemu zespołowi prowadzenie. Podopieczni (wyraźnie zdenerwowanego) Jose Mourinho jak zwykle musieli gonić wynik. Ich sytuacja mogłaby się skomplikować jeszcze bardziej, bo cztery minuty po golu kolejną szybką akcję przeprowadzili rywale, a konkretnie Jefferson i Ruben Castro. Na szczęście dla gości, ten drugi nie poradził sobie w starciu z Khedirą. Żadnej drużynie nie udawało się przejąć kontroli nad meczem. Gra była bardzo szarpana. Rozochocony Betis co chwila zapędzał się w „szesnastkę” madrytczyków, którzy także nie pozostawiali dłużni gospodarzom.
W 24. minucie wspaniałym podaniem do „El Pipity” Higuaina popisał się Mesut Oezil. Argentyńczyk zgubił Dorado, pewnie pokonał bezradnego Fabricia i było już 1:1! W 29. minucie z daleka niecelnie strzelał Montero, następnie obiecujący kontratak rozpoczął ratujący sewilczyków Salva Sevilla – Betis nie składał broni. „Los Merengues”, powstrzymując Andaluzyjczyków, nieraz musieli się uciekać do fauli, przez co w ciągu niecałych trzech minut żółte kartki zobaczyli Kaka oraz Higuain. Gorąco w polu karnym lidera Primera Division zrobiło się w 40. minucie, kiedy po błędzie Sergia Ramosa przy piłce znalazł się Jorge Molina. Defensywa graczy w czerwonych koszulkach była tego wieczora bardzo niepewna. Chwilę po tej akcji z rzutu wolnego w poprzeczkę trafił Salva Sevilla. Kilkadziesiąt sekund później gra toczyła się już w polu karnym Betisu – po błyskawicznej kontrze niecelnie strzelał „El Pipita”. Więcej bramek w pierwszej odsłonie już nie zobaczyliśmy. Po upływie trzech kwadransów kontuzjowany Iturralde Gonzalez zaprosił piłkarzy do szatni.









