Spotkanie pomiędzy Polonią Bytom a Kolejarzem Stróże zakończyło się jednobramkowym zwycięstwem gości. Gola na wagę trzech punktów dla Kolejarza strzelił po uderzeniu głową Witold Cichy. Kowalczyk i spółka awansowali tym samym na pozycję wicelidera pierwszej ligi, ustępując miejsca tylko Zawiszy Bydgoszcz.
Na inaugurację 11. kolejki pierwszej ligi Polonia Bytom podejmowała przed własną publicznością Kolejarza Stróże. Drużynę, która przed rozegraniem meczu plasowała się na szóstej pozycji w tabeli i nie poniosła porażki w delegacji od pięciu miesięcy. Zgoła odmienna była sytuacja bytomian, którzy błąkają się w strefie spadkowej. Jak dotąd zespół z Górnego Śląską na własnym obiekcie trzykrotnie przegrał, raz zremisował i raz wygrał. W ostatnich dwóch meczach oba zespoły zgromadziły cztery punkty. Dobrą informacją przed rozpoczęciem rywalizacji dla kibiców Polonii była z pewnością wiadomość, że do składu po kontuzji powrócił Jakub Świerczok.

Od samego początku oba zespoły prezentowały solidną i jednocześnie siłową grę. Było dużo walki, aczkolwiek wszystko w granicach zasad fair-play. Pierwsi klarowną szansę na zdobycie gola mieli gospodarze. W 12. minucie na strzał z około 25 metrów zdecydował się Adrian Pietrowski, jednak futbolówka minęła światło bramki. Dokładnie 180 sekund później powody do radości mogli mieć sympatycy gości. Po faulu we własnym polu karnym Pawła Gamli na Macieju Kowalczyku, arbiter spotkania plastycznym ruchem wskazał na jedenasty metr. Rzutu karnego na bramkę dającą prowadzenie nie zdołał zamienić napastnik Kolejorza Stróże, Maciej Kowalczyk, który trafił w poprzeczkę. Tak zatem upłynął pierwszy kwadrans gry.
Kolejne minuty na stadionie przy ulicy Olimpijskiej delikatnie mówiąc nie mogły zadowolić nawet najbardziej wyrozumiałego kibica. Piłkarze obu drużyn grali nieporadnie w ofensywie, szukając najprostszych rozwiązań nieprzygotowanymi strzałami. Efektem tego były uderzenia, które mijały obie bramki. Raz po raz zdarzyły się akcję, które wywołały na trybunach podziw, jak chociażby sytuacja z 41. minuty meczu. Wtedy to po ładnej kombinacyjnej grze pomiędzy Danielem Mąką i Pawłem Alancewiczem, ten drugi oddał strzał, jednakże futbolówka minimalnie minęła światło bramki strzeżonej przez Łukasza Lisaka. Pierwsza odsłona zakończyła się w związku z tym bezbramkowym remisem.












