Klub Syzyf? GKS Bełchatów!


O tragicznej sytuacji "Brunatnych"

11 grudnia 2020 Klub Syzyf? GKS Bełchatów!
foto Krzysztof Dzierzawa / Pressfocus

Wszystko zaczyna iść dobrze. Mimo ujemnych punktów wysuwasz się na środek tabeli. Ba! Nawet zmiana trenera z uwielbianego przez kibiców GKS-u Derbina na Marcina Węglewskiego nie sprawia, że drużyna zaczyna spisywać się gorzej. Mało? Z klubu odchodzi najlepszy piłkarz Bartosz Biel. Ty mimo wszystko walczysz dalej, na każdym kroku napotykając kolejne przeciwności. Z głodu wbijasz zęby w ścianę, a mimo to w tabeli przy nazwie GKS Bełchatów liczba punktów stale rośnie. I TO WSZYSTKO IDZIE JAK KREW W PIACH!


Udostępnij na Udostępnij na

GKS Bełchatów zajmuje obecnie 14. miejsce w lidze. „Torfiorze”, wychodząc na boisko, zapominają o wszystkich problemach i ambitnie walczą o pozostanie w lidze. Gdyby zależało to tylko od postawy na boisku, dziś zespół mógłby nucić w szatni piosenkę „Żadnych zmartwień”…

„Co Twoje, to moje, co moje, to nie rusz”

Głośnym echem odbiły się ostatnio dwa oświadczenia wydane przez pracowników klubu z województwa łódzkiego. Najpierw o pomoc finansową i wywiązanie się z obietnic złożonych przed sezonem zaapelowali piłkarze. Następnie okazało się, że nie tylko u nich w tym roku święta mogą być uboższe i swoje oświadczenie wydali trenerzy grup młodzieżowych

Co ciekawe, sam prezes GKS „Bełchatów” S.A. Wiktor Rydz w rozmowie z nami oświadczenie skomentował w sposób następujący:

Nie byłem specjalnie zaskoczony tym oświadczeniem, bo przecież doskonale znam sytuację. Dotyczy ona w różnym zakresie zarówno trenerów grup młodzieżowych, jak i administracji czy pierwszej drużyny. Gdyby tylko była możliwość spłacania należności, klub przecież by to czynił. Obecnie nie ma na to środków. Nie jest to najprawdopodobniej głos wszystkich trenerów, tym bardziej że wczoraj doszło po podpisania umowy pomiędzy PGE i Akademią, która będzie gwarantem płynności wynagrodzeń. Tymczasem GKS „Bełchatów” S.A. będzie musiał czynić starania, by te narosłe niestety zobowiązania regulować.

I oczywiście jest to prawda, gdyż w rozmowie  z trenerami drużyn młodzieżowych (a rozmawialiśmy z każdym od U-7 do trenera rezerw) udało nam się dowiedzieć, który szkoleniowiec i dlaczego nie podpisał owego oświadczenia. Bartłomiej Kondracki jest zupełnie przeciwny jego treści. Dlaczego? Jak mawiał Janusz Wójcik, „Kasa, misiu! Kasa!”. Kondrackiemu obiecano funkcję wiceprezesa w nowo powstałej akademii GKS-u Bełchatów, która strukturą klubową nie będzie, ale na mocy umowy klub z ulicy Sportowej będzie mógł pobierać z niej zawodników do swojej drużyny. O akademii jeszcze będzie, ale kontynuujmy wątek oświadczenia…

Trener rezerw Adrian Teodorczyk wierzy, że do wydania tego rodzaju aktu dojść nie musiało. Prezes od września obiecywał, że spotka się ze swoim sztabem szkoleniowym, a gdy groził strajk, zaczął mamić wizją nowego, bogatego sponsora. Na ten moment GKS nie ma sponsora, zaraz nie będzie mieć trenerów, a co najgorsze, zaraz może nie mieć klubu na szczeblu centralnym.

To czyja właściwie jest ta akademia?

Na to pytanie odpowiedź zna chyba tylko sam zarząd PGE. Spółka jako taka nie chce sponsorować pierwszej drużyny. Znalazła za to pieniądze na utworzenie nowej struktury, którą będzie nowy projekt – fundacja „Akademia GKS Bełchatów”.

Z założenia przejąć ma całkowicie szkolenie młodzieży z sekcji piłki nożnej i zapasów. Zapewnić jej stabilne warunki do rozwoju oraz najlepszą kadrę trenerską, jaka jest tylko dostępna. Tylko czy ta kadra pozostająca dalej w klubie nie wydawała właśnie oświadczenia, że jeżeli dostanie swoje pieniądze i wypłaty na czas, to dalej tę młodzież będzie szkolić?

Cała ta „Akademia” to jakiś poroniony pomysł PGE, który ma być swojego rodzaju tarczą, gdyby długi pierwszej drużyny były na tyle duże, że trzeba byłoby zaczynać od nowa. Podobna sytuacja miała kiedyś miejsce w ŁKS-ie, w którym też zamiast Łódzkiego Klubu Sportowego na boisko wybiegała Akademia Piłkarska ŁKS Łódź.

Sytuacje te różni jednak jedna sprawa. ŁKS wtedy już upadł, zaczynał od 4. ligi. GKS w tym momencie radzi sobie nadzwyczajnie dobrze na zapleczu ekstraklasy. PGE pali więc pieniędzmi w piecu, zamiast wspomóc drużynę, która ze spokojem grałaby wiele sezonów w 1. lidze, a może i nawet powalczyłaby o coś więcej. Ostatni raz z takim marnotrawstwem pieniędzy do czynienia mieliśmy w maju, kiedy Polska straciła 70 milionów złotych na wybory, które się nie odbyły.

Prezes, którego nie ma

Wiktor Rydz niby już 17 listopada podał się do dymisji. 1 grudnia zwołał nadzwyczajne spotkanie akcjonariuszy, a dziś, to jest 11 grudnia 2020, odpisał mi na mail, w którego stopce jak wół stoi „Prezes GKS Bełchatów S.A.”. Podobno stało się tak na prośbę właścicieli klubu, którzy poprosili go żeby pełnił funkcję do 15 grudnia

Panie Rydz, jest pan tym prezesem czy nie? Zagrał pan pod publiczkę, jak to zrzeka się pensji i piastowanej funkcji, żeby odciążyć finanse klubu? Przerosła pana sytuacja finansowa i długi, z jakimi boryka się klub? Cały czas według siebie czyni pan starania, żeby te pieniądze pozyskać. Ale co pan właściwie robi w tej sprawie? Nie wiem, może niech pan wystawi samochody klubowe na Allegro, chociaż na jedną pensję będzie? Ano nie, nie wystawi pan, bo zajął je komornik.

Szkoda, naprawdę szkoda. Klub na boisku radzi sobie świetnie. Ale przy tak nieudolnym zarządzaniu to i Bayern Monachium nie dałby rady spiąć swoich finansów.Wszyscy, mówią w rozmowie z nami jasno: jeśli nic się nie zmieni, my tego sezonu nie dokończymy.

„Torfiorzom” pozostaje życzyć dużo cierpliwości i wiary w to, że sponsor się znajdzie. Trenerom, którzy wydali oświadczenie, życzyć zaś można tylko znalezienia sobie lepszego klubu, w którym będą mogli prowadzić piłkarzy. Bo w to, że warsztat do tego mają, nie wątpi chyba nikt.

Komentarze
Torfiorz (gość) - 1 miesiąc temu

Dziękujemy. Cały Bełchatów czekał na ten artykuł

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze