Śląsk Wrocław przegrał 1:5 z Hannoverem 96 w rewanżowym meczu czwartej rundy eliminacji Ligi Europy i odpadł z rozgrywek. Mimo że to mistrz Polski prowadził po bramce Przemysława Kaźmierczaka, to od momentu czerwonej kartki dla Tomasza Jodłowca dominowali już tylko gospodarze. Bramki dla nich strzelali Mohammed Abdellaoue oraz Szabolcs Huszti i Artur Sobiech po dwie.
Pierwsze spotkanie, rozegrane tydzień temu we Wrocławiu, zakończyło się wysoką porażką mistrzów Polski 3:5. Rewanż na AWD-Arena wydawał się już w zasadzie tylko formalnością dla siódmej drużyny poprzedniego sezonu w Niemczech. Trenerzy obu ekip dokonali po kilka zmian w porównaniu z pierwszym meczem. Opiekun wrocławian, Orest Lenczyk, przeprowadził aż pięć roszad. W miejsce Rafała i Łukasza Gikiewiczów, Mariusza Pawelca, Patrika Mraza, Dalibora Stevanovicia desygnował do gry od początku Mariana Kelemena, Tadeusza Sochę, Amira Spahicia, Sylwestra Patejuka i Cristiana Omara Diaza. Z kolei trener „Die Roten”, Mirko Slomka, zmienił o dwóch piłkarzy mniej. Artur Sobiech jednak ponownie rozpoczął mecz na ławce rezerwowych.

Już na początku spotkania Hannover potwierdził, że wynik pierwszego starcia to nie przypadek. W pierwszych pięciu minutach gospodarze, a konkretnie Mohammed Abdellaoue i Jan Schlaudraff, stworzyli po jednej okazji do objęcia prowadzenia. Strzał tego pierwszego minął bramkę Kelemena, a w drugiej sytuacji słowacki bramkarz musiał już interweniować. Tymczasem po początkowej dominacji podopiecznych Slomki to Śląsk niespodziewanie wyszedł na prowadzenie. W 10. minucie z rzutu rożnego tradycyjnie dośrodkowywał Sebastian Mila, najwyżej w powietrzu wyskoczył Przemysław Kaźmierczak i strzałem głową dał prowadzenie gościom. Polska drużyna chciała pójść za ciosem. Dziewięć minut później dobrą okazję zmarnował Waldemar Sobota, który nie wiedzieć czemu próbował podawać, zamiast strzelać. Kto wie, co by było, gdyby polski skrzydłowy strzelił na 2:0.
A tak dwie minuty później Kelemen wespół z Tomaszem Jodłowcem popełnili błąd, a ten drugi, chcąc ratować zespół, zagrał nieprzepisowo, sędzia Siergiej Karasiow ukarał go czerwoną kartką i odgwizdał rzut karny dla Hannoveru. Pewnym strzelcem gola był Abdellaoue. Od tego momentu gościom grało się już bardzo trudno. To gospodarze, co zrozumiałe, byli stroną przeważającą. Próbował Lars Stindl, ale najpierw po jego strzale głową piłka trafiła w spojenie, a po dobitce z przewrotki sędzia odgwizdał spalonego. W 36. minucie gospodarze nie pozostawili już złudzeń, kto zasługuje na zwycięstwo. Szabolcs Huszti po indywidualnej akcji z wielkim spokojem przelobował Kelemena, strzelając bramkę na 2:1. W kolejnych minutach próbował jeszcze Leon Andreasen, ale górą był golkiper Śląska. Do końca pierwszej połowy nie padły już żadne bramki i trudno było o jakiekolwiek nadzieje na drugą połowę.










