Dni, które wstrząsnęły futbolem. Największe katastrofy lotnicze z piłką nożną w tle


Wielka piłka również doświadczyła tragedii w przestworzach

29 października 2018 Dni, które wstrząsnęły futbolem. Największe katastrofy lotnicze z piłką nożną w tle

W zeszłą sobotę doszło do tragedii w Leicester. Nieopodal King Power Stadium rozbił się helikopter należący do właściciela mistrza Anglii sprzed dwóch sezonów - Vichaia Srivaddhanaprabha. W katastrofie zginęła również Polka, Izabela Róża Lechowicz, będąca doświadczoną pilotką oraz instruktorką lotnictwa.


Udostępnij na Udostępnij na

Niedługo po meczu Leicester z West Hamem (1:1), po starcie, rozbił się helikopter właściciela Leicester. Maszyna zaraz po przyziemieniu zamieniła się w kulę ognia, nie dając najmniejszych szans na ratunek osobom znajdującym się na pokładzie. Dopiero po ponad 24 godzinach od katastrofy klub wydał oficjalny komunikat, potwierdzający m.in. obecność na pokładzie właściciela Leicester. W katastrofie łącznie zginęło pięć osób, w tym córka właściciela oraz załoga, do której należała również Polka Izabela Róża Lechowicz, której obecność na pokładzie w momencie wypadku potwierdziła ambasada w Wielkiej Brytanii.

Wypadki lotnicze towarzyszą człowiekowi, odkąd wynaleziono samolot. Wynalazek ten zrewolucjonizował turystykę, pozwalając na dalekie podróże w krótkim czasie. Piłka nożna z racji ciągłych podróży również ma w swojej historii katastrofy lotnicze, które wstrząsnęły całym piłkarskim światem. Postaramy się przypomnieć te najbardziej znane.

Grande Torino

Jest 4 maja 1949 roku. Kilka kolejek do końca sezonu ligi włoskiej. Na czele króluje drużyna Torino, która zdobywała tytuł mistrza Włoch trzy razy z rzędu (1946, 1947, 1948). Nie dało się ukryć, że Torino było wówczas najlepszą drużyną na Półwyspie Apenińskim. Z tego względu niedoszłego mistrza nazywano Grande Torino.

Tego dnia wracali z Lizbony, gdzie swój pożegnalny mecz z miejscową Benficą rozegrał Jose Ferreira. Wszyscy byli w doskonałych nastrojach. Zdawali sobie sprawę, że jeszcze cztery kolejki i osiągną coś niewiarygodnego. Nikt dotychczas nie zdobył mistrzostwa kraju cztery razy z rzędu.

Wystartowali około godziny 9:50. Nieco ponad trzy godziny później wylądowali w Barcelonie, by uzupełnić paliwo. Znaczna część lotu przebiegała bez żadnych kłopotów. Dopiero nad Savoną około 16:40 piloci połączyli się z kontrolerami lotniska w Turynie, którzy ostrzegli o trudnych warunkach atmosferycznych. Zmuszeni zostali do zmniejszenia pułapu lotu, aż do momentu poprawy widoczności. W okolicach wzgórza Superga, nad którym przelatywali, widoczność wynosiła około 40 m. W trakcie zniżania samolot uderzył o bazylikę znajdującą się na wzgórzu. Samolot został doszczętnie zniszczony. Nikt nie przeżył.

Znajdująca się na pokładzie drużyna Grande Torino została mistrzem Włoch 1949 roku dzięki apelowi działaczy swojego głównego wówczas konkurenta w wyścigu po mistrzostwo – AC Milanu. Działacze Milanu zwrócili się z taką propozycją do włoskiej federacji, która bezsprzecznie przyznała tytuł mistrza Włoch drużynie, której piłkarze polegli w katastrofie lotniczej. Na kolejny tytuł mistrza Włoch Torino czekało aż 27 lat.

Przeżył katastrofę i został mistrzem świata

Znacznie bardziej znanym wypadkiem lotniczym z piłką nożną w tle jest katastrofa lotnicza lotu British European Airways 609, której uczestnikami był wielki Manchester United, który wracał wówczas z meczu w Pucharze Europy w Belgradzie z drużyną FK Crvena Zvezda. Był 6 lutego 1958 roku. Na pokładzie znajdowali się także dziennikarze oraz kibice. W samolocie panowała świetna atmosfera, drużyna awansowała właśnie do półfinału rozgrywek o Puchar Europy.

Znajdował się on na lotnisku w Monachium, gdyż musiano zatankować tam paliwo na dalszą część lotu. Od rana trwały intensywne opady śniegu, przez które piloci mieli problemy ze startem. Załoga kilkukrotnie próbowała wystartować. Niestety podczas ostatniej próby samolot wypadł z pasa i rozbił się o domostwo znajdujące się nieopodal lotniska.

W katastrofie w Monachium zginęło łącznie 23 osoby, w tym ośmiu piłkarzy Manchesteru. Wśród ocalonych był ówczesny trener Matt Busby oraz gwiazda Bobby Charlton. Charlton niedługo po katastrofie doprowadził reprezentację Anglii do triumfu na mundialu w 1966 roku oraz zwyciężył z Manchesterem United w Pucharze Europy.

Cała reprezentacja

W 1993 roku podczas kwalifikacji do przyszłorocznych mistrzostw świata w katastrofie lotniczej w Gabonie zginęła cała kadra reprezentacji Zambii powołana na mecz z Senegalem. Powodem katastrofy był błąd pilota, który z powodu zmęczenia wcześniejszym lotem doprowadził do spadku całej mocy samolotu podczas wznoszenia się po starcie, przez co samolot spadł do wody 500 m od brzegu.

Nikt z 30 pasażerów nie przeżył katastrofy. Wśród ofiar znajdował się były gracz Lecha Poznań – Derby Makinka. Wiosną 1993 rozegrał trzy mecze w barwach „Kolejorza” oraz zdobył z nim mistrzostwo Polski. Był on jednym z pierwszych afrykańskich piłkarzy grających w polskiej lidze.

Brak paliwa

Historia zna również współczesny przypadek katastrofy lotniczej z udziałem piłkarzy. Dwa lata temu doszło do katastrofy lotniczej z udziałem brazylijskiej drużyny Chapecoense Chapeco w kolumbijskim Medellin. Brazylijczycy mieli rozgrywać tam finał turnieju Copa Sudamericana, w którym mieli się zmierzyć z miejscowym Atletico National. Na pokładzie znajdowało się wówczas 77 osób, z czego tylko sześć zdołało przeżyć (bramkarz Danilo, który uszedł z życiem z katastrofy, w wyniku obrażeń zmarł dzień później w szpitalu).

Tak jak w przypadku Torino z 1949 roku, tak drużynie Chapecoense zdecydowano nadać tytuł zwycięzcy finału Sudamericana. Ponadto w Brazylii zawieszono wszystkie rozgrywki oraz ogłoszono żałobę narodową. W mieście Chapeco, z której wywodził się klub, żałoba trwała 30 dni. Z całego świata zaczęły spływać kondolencje oraz wyrazy współczucia dla rodzin ofiar. Najlepsze drużyny piłkarskie z Europy zaoferowały również pomoc finansową.

Niedługo po feralnym wydarzeniu kolumbijskie służby poinformowały, iż katastrofę samolotu spowodowała zbyt mała ilość paliwa w zbiornikach. Ponadto nie wszczęto żadnych działań, by temu zapobiec. Nikt nie podjął decyzji, o uzupełnieniu paliwa. Do dziś istnieją spekulacje, że miało to związek z oszczędnościami linii lotniczych.

Komentarze
Leicester (gość) - 4 lata temu

RIP! No cóż. Życie.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze