Katar uległ Ekwadorowi po bardzo słabym meczu na rozpoczęcie mistrzostw świata 2022. Gospodarze zagrali dziś o klasę gorzej od rywala i tylko przypadkowi mogą zawdzięczać, że wynik nie okazał się wyższy. Z drugiej strony Ekwador zaprezentował się bardzo dobrze, choć należy pamiętać o poziomie przeciwnika. Jakie wnioski możemy wyciągnąć z tego meczu?
Otwarcie mistrzostw za nami. Przed meczem wielu ekspertów zapowiadało zacięte starcie dwóch wyrównanych drużyn. Złudzenie to jednak szybko prysło, gdy Ekwadorczycy przełamali obronę gospodarzy już w 2. minucie spotkania. Do siatki po fatalnym błędzie bramkarza Kataru trafił Valencia. Gol ten jednak nie został uznany, co wzbudziło duże kontrowersje wśród kibiców w mediach społecznościowych. Z czasem jednak realizator pokazał bardziej szczegółowe grafiki, które potwierdziły słuszność decyzji podjętej przez Daniele Orsato. Jak się okazuje, kluczowy dla podjęcia tej decyzji okazał się nowo wprowadzony system półautomatycznego wykrywania spalonego.
Na dalsze emocje nie trzeba było długo czekać. W 16. minucie włoski arbiter podyktował rzut karny po fatalnym wyjściu z bramki bramkarza Al-Sheeba. Rzut karny na bramkę pewnie zamienił niedoszły strzelec z 2. minuty – Enner Valencia. Ekwadorczyk drugi raz wpisał się na listę strzelców już kilka minut później fantastycznym strzałem głową. Wynik 2:0 nie zmienił się już do końca meczu i faktem stała się pierwsza w historii porażka gospodarza mistrzostw świata w meczu otwarcia. Jakie wnioski możemy wyciągnąć z tego spotkania dla obu reprezentacji?
Katar – pęknięcie nadmuchiwanego balonika
Muszę przyznać, że sam dałem się nabrać na roztaczaną przez Katar aurę tajemniczego i ciekawie grającego zespołu spoza Europy. Na potrzeby omówienia grupy A obejrzałem skróty z kilkunastu spotkań tej drużyny i liczyłem na ciekawe zaprezentowanie się na piłkarskim czempionacie. Okazało się jednak, że Katar nie jest na ten moment drużyną gotową do gry na najwyższym światowym poziomie. W ich grze nie wyszło niemal nic. Składne akcje policzyć możemy na palcach jednej ręki, groźnych ataków po prostu nie było, a gra w obronie przypominała czasami rozgrywki w ligach egzotycznych.
Trudno wskazać tu konkretnego piłkarza, który zagrał chociaż dobrze. Łatwo natomiast wskazać najsłabszego gracza na boisku – był nim oczywiście bramkarz Saad Al-Sheeb. Podsumujmy więc ten „popis”: fatalne wyjście i minięcie się z piłką, co doprowadziło do sytuacji, gdy tylko minimalny spalony uratował Katar przed przegrywaniem już w 2. minucie. Dalej mamy bardzo złe wyjście z bramki i zahaczenie o nogi napastnika rywali, a w konsekwencji rzut karny dla Ekwadoru. Do tego należy dodać kilka bardzo niepewnych interwencji oraz niecelnych podań, a w rezultacie otrzymamy wyjątkowo słaby występ golkipera z Kataru.













