O tym, że Marcin Brosz nie będzie trenował Podbeskidzia, wiadomo już od kilku dni. Kto go zastąpi? Kandydatów jest kilku.
Grzegorz Wesołowski (ŁKS Łódź), Bogusław Baniak (Warta Poznań), Wojciech Borecki (Rekord Bielsko-Biała), Adam Nawałka (GKS Katowice) i Marek Motyka – to o nich najczęściej mówi się w kontekście zastąpienia Brosza. Wydaje się, że największe szanse na angaż ma jednak ten ostatni.
– Urodziłem się w Żywcu, więc nie ma takiej możliwości, bym nie trzymał kciuków za „Górali”. Powiem więcej. Wypadałoby też zostawić w tym regionie coś po sobie – stwierdził 51-letni fachowiec. – Żadnego kontaktu z działaczami Podbeskidzia jednak nie miałem. O rzekomym zainteresowaniu moją osobą dowiedziałem się z gazet – dodał Motyka.
Zarząd klubu nie wyklucza także podjęcia rozmów z obecnym trenerem ŁKS-u Łódź, Grzegorzem Wesołowskim.
– To dobry szkoleniowiec, nie wykluczamy rozmów w przyszłości, ale tego nazwiska nie ma na naszej „krótkiej liście”– zagadkowo powiedział na łamach serwisu internetowego bielskiego klubu Janusz Okrzesik, prezes Podbeskidzia. – Ta lista jest już bardzo krótka – dodał.
Czy to oznacza, że trenera poznamy już w ciągu kilku najbliższych dni? Niewykluczone. Największe szanse ma Motyka, bo pozostaje w tej chwili bez klubu, ma odpowiednie doświadczenie i wreszcie, chciałby poprowadzić drużynę ze swoich rodzinnych stron.
Wesołowski będzie chyba chciał zostać w ŁKS-ie co najmniej do końca sezonu, bo drużyna wciąż walczy o awans do Ekstraklasy. Nawałka raczej nie opuści GKS-u Katowice, chyba że Podbeskidzie zaoferuje mu kontrakt nie do odrzucenia. Borecki? Mimo że prowadzi zespół w czwartej lidze, to doświadczenie na odpowiednim poziomie na pewno posiada. Trenował już kiedyś m.in. Podbeskidzie, GKS Katowice, Piasta Gliwice i GKS Jastrzębie. Mimo to, akcje Motyki stoją nieco wyżej.










