To już ostatni artykuł z cyklu Kandydaci do awansu. Tym razem chcemy Wam przybliżyć sylwetkę Motoru Lublin, klubu, który dość niespodziewanie zajmuje trzecią pozycję w tabeli II ligi grupy wschodniej.
Tak właściwie to lubelski klub powinien grać szczebel niżej. Poprzedni sezon Motor zakończył na pozycji spadkowej i tylko dlatego, że z rozgrywek wycofał się GLKS Nadarzyn, to kibice z Koziego Grodu mogą oglądać poczynania swoich piłkarzy na poziomie drugiej ligi.
Sytuacja w klubie była tak fatalna, że gorzej już być nie mogło. A że od dna łatwiej się odbić, to i Motor szybko podskoczył w górę.

Trener Modest Boguszewski zebrał w Lublinie ciekawą grupę piłkarzy i osiągnął z nimi zdumiewający dobry rezultat. Fani Motoru z niedowierzaniem przecierali oczy, kiedy ich zespół sukcesywnie wygrywał kolejne ligowe mecze. Atmosfera dookoła klubu się poprawiła, a wyniki sprawiają, że jest nadzieja na to, że będzie jeszcze lepiej.
Zresztą w klubie wszyscy już otwarcie mówią o tym, że Motor powalczy o awans na zaplecze ekstraklasy. Niedawno miasto podjęło decyzję o wybudowaniu nowego, kameralnego obiektu, który wyglądem przypomina nieco stadion Cracovii. Jeżeli prace zakończą się w terminie, to już we wrześniu 2013 roku motorowcy będą rozgrywać swoje mecze na nowym, funkcjonalnym obiekcie. Głupio by było, gdyby na takim stadionie była tylko II liga.
Dlatego miasto robi wszystko, by wesprzeć klub w walce o awans na zaplecze ekstraklasy. Niedawno przekazano pół miliona złotych na działania bieżące. Te pieniądze pozwoliły na uregulowanie większości zaległości i zakontraktowanie trzech nowych piłkarzy, którzy mogą stanowić realne wzmocnienie drużyny. Daniel Koczon, Dawid Ptaszyński i Radosław Kursa to nazwiska dobrze znane lubelskim kibicom, ale też piłkarze, którzy mają na tyle duże doświadczenie, że od razu mogą wskoczyć do zespołu i poprawić jakość jego gry.
Na tych piłkarzy bardzo liczy trener Boguszewski. – Są to zawodnicy, którzy potrafią grać w piłkę, na pewno wniosą nową jakość do drużyny. Kadra musi być dość szeroka, bo już są kartki, mogą pojawić się kontuzje, a poza tym musi być rotacja w składzie. Pod koniec rozgrywek jesiennych trudno było już o pełnowartościowych zmienników i to przełożyło się po części na wyniki. Teraz, gdy są z nami nowi zawodnicy, będzie większa walka o miejsce w składzie, a po drugie ławka rezerwowych nie będzie znacznie odstawała od pierwszej drużyny – powiedział Boguszewski.












